Wstałam z łóżka i poszłam się umyć. Kiedy już skończyłam zeszłam na dół zjeść śniadanie. Weszłam do kuchni i spotkałam tam mamę pijącą kawę.
- Hej złotko - Powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Hej mamuś - Odwzajemniłam uśmiech.
- Jak się spało? - Zapytała przyglądając mi się
- Nawet dobrze - Odpowiedziałam uśmiechając się. - A jak było u cioci? - Zapytałam.
- A fajnie, trochę poplotkowałyśmy sobie - Odpowiedziała
- Czyli tak jak zawsze. - Odpowiedziałam śmiejąc się, a mama od razu zareagowała tak samo.
- A ty co porabiałaś jak mnie nie było? - Zapytała zaciekawiona.
- Zadzwoniłam do Caroline żeby przyszła i cały dzień oglądałyśmy filmy - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- No to nacieszyłyście się jeszcze trochę sobą - Odpowiedziała patrząc się na mnie.
- No tak, niestety mamy już mało czasu bo ona za pare dni już się wyprowadza. Powiedziała ze wyprowadzają się gdzieś do Szwajcarii. To tak strasznie daleko. - Odpowiedziałam ze smutkiem.
- Wiem kochanie, że to trudne ale nic nie poradzicie na to - Odpowiedziała wstając i podeszła mnie przytulić a ja odwzajemniłam uścisk.
- Ja nie chce żeby ona wyjeżdżała mamo - Powiedziałam uwalniając się z uścisku mamy i usiadłam przy stole.
- Ja wiem Emi, ale ona musi, nie ma innego wyjścia. A dobrze wiesz, że ona też tego nie chce. - Powiedziała siadając naprzeciwko mnie.
- Tak wiem mamo - Odpowiedziałam.
- Będzie dobrze córciu - Pocieszyła mnie dopijając kawę. - Dobra kochana ja muszę już uciekać do pracy, pogadamy jak wrócę. - Wstała całując mnie w czoło i wyszła.
- Papa mamo - Powiedziałam i poszłam do salonu.
Położyłam się na kanapie i leżałam tak do czasu aż skończył się film a mi zachciało się spać. Wstałam i poszłam się ogarnąć bo chciałam iść do sklepu i przy okazji się przewietrzyć. Nałożyłam makijaż, ubrałam się i wyszłam. Wychodząc na ulica założyłam okulary przeciwsłoneczne i włożyłam słuchawki w uszy. Po jakimś czasie dotarłam do sklepu i poszłam od razu do zamrażarek z lodami.
Wygrzebałam 2 opakowania lodów czekoladowych i zaczęłam kierować się w stronę kasy. Kiedy już prawie byłam przy kasie przypomniało mi się, że miałam kupić jeszcze sok do picia, więc cofnęłam się i zaczęłam iść po sok. Stanęłam przy półce i zaczęłam się rozglądać za sokiem.
- Masakra ile tego jest - Powiedziałam pod nosem.
Po chwili szukania i przyglądania się każdemu kartonowi soku znalazłam nareszcie ten co zwykle pijam. Wzięłam karton z półki i teraz kiedy miałam już wszystko co miałam kupić skierowałam się do kasy. Przy innej kasie zauważyłam Justina.
Powoli przesuwałam się w stronę kasjerki przyglądając się chłopakowi. Mimo tego jak mnie potraktował ciągle coś mnie do niego ciągnęło. Kasjerka skasowała moje zakupy i powiedziała ile mam zapłacić.
Na początku byłam tak zapatrzona w Justina, że nie usłyszałam jak do mnie mówi. Dopiero kiedy powtórzyła drugi raz i trochę głośniej to się ocknęłam i wyciągnęłam pieniądze z portfela. Zapłaciłam kobiecie i spakowałam zakupy do torby którą miałam przerzuconą przez ramie. Zaczęłam odchodzić w kierunku drzwi sklepu kiedy zauważyłam, że Justin jeszcze nie wyszedł. Szedł wolnym krokiem robiąc coś w telefonie. Szybkim krokiem go wyminęłam wkładając słuchawki w uszy. Chciałam jak najszybciej go wyminąć i odejść jak najdalej się da, bo nie chciałam z nim rozmawiać. Mimo że widok jego nieziemskich czekoladowych oczu był zniewalający. Jego głos, który był taki inny, który miał coś w sobie. Rozmarzyłam się trochę kiedy poczułam szarpnięcie. Szybkim ruchem się odwróciłam wyciągając słuchawki z uszu. Zobaczyłam, że to Justin. Popatrzyłam na niego i poczułam się jakbym miała nogi z waty.
- Czeko chcesz? - Zapytałam udając, że nie mam ochoty z nim rozmawiać a tak naprawdę pragnęłam usłyszeć jego głos.
- Chciałem chwile pogadać, nie można? - Zapytał udając zdziwienie i puścił moją rękę.
- Wiec o czym tak bardzo ważnym chcesz ze mną pogadać, hę? - Zapytałam opierając się o murek, który odgradzał teren sklepu od ulicy. Założyłam okulary i zaczęłam przyglądać się Justinowi.
- Wiesz - Zaczął - Chciałem cie przeprosić za moje zachowanie wtedy. - Spojrzał w ziemie kiedy to mówił, a mnie dosłownie zatkało.
- Ymmm... Nie wiem co mam powiedzieć - Zatkało mnie a przez głowę zaczęło przewijać się tysiące myśli. - Co się stało? - Zapytałam podejrzliwie.
- Nic. - Spojrzał na mnie. - Czy musiało się cis stać? - Spytał z wyrzutem.
- No wiesz. - Zaczęłam zastanawiając się czy wygarnąć mu to w jaki sposób mnie potraktował. - Najpierw patrzysz się na mnie jakbyś coś ode mnie chciał - Powiedziałam. - Później to spotkanie na mieście... - Kontynuowałam z wyrzutem. - Następnie spotkanie w sytuacji, w której uratowałeś mnie przed tym typem i zwyzywałeś mimo tego, że byłam przestraszona tym incydentem. - Dokończyłam.
- A ty jak byś zareagowała jak laska, którą ratujesz od gwałtu bez żadnego dzięki czy coś jest arogancka i zlewa to co zrobiłem? - Zapytał ze zdenerwowaniem.
- Ty no sorry, wiesz jak ja się wtedy czułam? - Zapytałam podnosząc głos. - Dobrze, uratowałeś mi dupę ale mógłbyś zrozumieć moje zachowanie chociaż w takim momencie. - Powiedziałam i zaczęłam odchodzić.
- Ej! - Krzyknął Justin. - Ja nie skończyłem. - Powiedział.
- Ale ja skończyłam, cześć. - Powiedziałam wkurzona i odeszłam.
Justin jeszcze przez chwile stał i mi się przyglądał a ja odchodziłam wychodząc za zakręt gdzie już mnie stracił z oczu.
Włożyłam słuchawki w uszy i myślałam o tym dlaczego on się tak zachował kiedy nagle przy pomniała mi się kartka którą dostałam nie dawniej jak wczoraj. Zaczęłam się zastanawiać o co tak naprawdę mu chodzi. To było bardzo dziwne. Jak taki chłopak jak on, przystojny i z tak cudownym głosem może być taki bezczelny.
Szłam rozmyślając i nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do domu. Weszłam i ściągnęłam buty rzucając je w kąt. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam na blat szafki zakupy. Lody były już chyba lekko roztopione wiec szybko wrzuciłam je do zamrażarki. Nalałam soku do szklanki i poszłam do salonu. Wzięłam z półki jedną z książek i zaczęłam czytać, nie wiedząc kiedy usnęłam.
Obudziła mnie mama, był już późny wieczór.
- Emi jesteś w domu?! - Weszła krzycząc na całą chatę a ja od razu zerwałam się z kanapy.
- Tak jestem mamo - Wyszłam z salonu przeciągając się.
- Czemu wszędzie jest zgaszone światło? - Zapytała.
- Byłam na zakupach i jak wróciłam zaczęłam czytać książkę i nie wiem kiedy usnęłam. - Odpowiedziałam mamie uśmiechając się.
- Mhm. Jesteś głodna? - Spytała.
- Wiesz trochę zgłodniałam od tego czytania. - Powiedziałam śmiejąc się zaspanym głosem.
- Dobra to odgrzeje nam pizze bo nic innego nie uda mi się szybko zrobić do jedzenia. - Powiedziała z uśmiechem i poszła do kuchni.
Zjadłam z mamą przygotowaną pizze i poszłam do siebie na górę. Siedziałam na parapecie okna które wychodziło na ulice kiedy zauważyłam jak ktoś mi się przygląda z drugiej strony ulicy.
Zeszłam szybko z parapetu i zamknęłam okno. Stanęłam za zasłoną i próbowałam rozpoznać kto to jest, lecz bez skutku. Usiadłam na łóżku i sięgnęłam po telefon i włączyłam muzykę przez słuchawki.
Położyłam się i rozmyślałam nad moim życiem, które ostatnio było bardzo dziwne. Nie wiedziałam co mam myśleć o Justinie. To wszystko było pokręcone i to aż za bardzo choć może tyko dla mnie.
Nagle zadzwoniła do mnie Car i zaczęłyśmy rozmawiać. Gadałyśmy chyba z godzinę aż zaczęłam ziewać wiec pożegnałam się z blondynką. Wstałam z łóżka i ubrałam piżamę i położyłam się spać bo usypiałam na stojąco.
Extra ♥
OdpowiedzUsuńDziękuje :D
UsuńJest okej , ale czekam na jakiś bardziej ciekawy moment z Justinem . ;)
OdpowiedzUsuńBędą ale cierpliwości :P
Usuńhey!
OdpowiedzUsuńzajebisty blog i czekam na więcej :)
A ja tymczasem zapraszam do siebie na drugi rozdział :P
link: http://breathee-harry-styles.blogspot.com/
Dzięki lookne na pewno ;)
UsuńDziewczyno to jest zajebiste i obstawiam że ta osoba która jej się przyglądała to Justin czekam na nn i życze weny
OdpowiedzUsuńBede wdzięczna jak bedziesz tu zaglądać częściej :)
UsuńI dziekuje wena się przyda :) Następne niedługo ;)