poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 1

Ostatni czas był bardzo trudny więc z utęsknieniem czekałam na wolne. 
Ciągle tylko szkoła i dom i nic poza tym. Jestem Emily nie zbyt pewna siebie osoba, która w życiu widzi tylko tyle ważnych wartości co rodzina, znajomi i miłość
Bezlitosny i przeszywający dźwięk budzika obudziłby nawet zmarłego. Wybiła 7.00 wiec czas wstawać i ruszać podbijać świat. 
(Drrrrrrrr!!!!) Dźwięk budzika nie pozwalał mi już dłużnej uleżeć wiec postanowiłam jakoś się zebrać i go wyłączyć.
-Do cholery, gdzie ty jesteś... - zaklęłam cicho pod nosem wkurzona natarczywym dzwonieniem budzika. Przetarłam lekko zaspane oczy i nareszcie wymacałam budzik na szafce przy łózko.
-Trudno Emily, dzisiaj ostatni dzień szkoły, wstań weź się za siebie i leć podbijać świat - Powiedziałam sama do siebie i po chwili jak idiotka zaczęłam się zmiąć bo zdałam sobie sprawę, że gadam sama do siebie jakbym była opętana. Wstałam leniwie z łóżka jeszcze się przeciągając i powolnym krokiem poszłam w kierunku łazienki. Po krótkiej chwili, nie wykluczając ze trwała ona prawie godzinę wyszłam z łazienki prawie gotowa do wyjścia.
Zeszłam na dół nucąc pod nosem piosenkę, która nie dawała mi spokoju od kilku dni.
- Hej mamo - przywitałam się z moja ukochaną mamą która od samego rana walczyła z czymś w kuchni
- Hej Emily - odpowiedziała mi mama uśmiechając się do mnie jak do małego dziecka. - Jak się spało? Gotowa zaczynać wakacje? - zapytała czekając na moją reakcje i próbując przewidzieć mój dobry humor.
- O taak ! I to jak najszybciej ! - krzyknęłam uradowana teatralnie unosząc ręce do góry i zaczynając się śmiać.
- Boże Emily, jesteś dziwna - odpowiedziała mama śmiejąc się ze mnie. - Wiec co kochana zjesz na śniadanie przy tak wspaniałym humorze? - rzuciła pytaniem w moją osobę.
- Hmmmm na pewno coś dobrego - powiedziałam śmiejąc się pod nosem - mogą być kanapki z nutellą.
Czekając jak mama przygotuje mi śniadanie zaczynałam się zastanawiać jak zacząć moje wakacje. Minęła chwila jak mama podała mi śniadanie, które zjadłam w błyskawicznym tempie. Wstałam od stołu dziękując mamie za kanapki ubrałam buty które stały w kącie, wzięłam moją torbę na ramie i wyszłam z domu wkładając słuchawki w uszy i zakładając okulary na nos by nie męczyć się z promieniami słońca. Wszystko było takie kolorowe i sprawiało wrażenie tak radosnego. Mimo, że niedawno zerwałam z chłopakiem i czasami miałam dni kiedy wyglądałam na szczęśliwą, to tak naprawdę to wszystko było jeszcze świeżą raną która ciągle bolała.


***


Zaraz po oficjalnym rozpoczęciu wakacji wybiegłam ze szkoły z moją przyjaciółką Caroline i szybko zaczęłyśmy wymyślać co będziemy robić dziś wieczór żeby uczcić początek wakacji.

- Słuchaj Car, znasz mnie wiec może by skoczyć gdzieś się zabawić. Co ty na to? - Spytałam blondynę, mimo że znałam odpowiedz.
- Emi - (bo tak właśnie blondynka na mnie wołała) - znasz moją odpowiedz wiec to oczywiste ze zabawimy się żeby uczcić nasz wspólne wakacje ! - krzyknęła uradowana klaszcząc w ręce.
- Okay, w takim razie widzimy się w parku niedaleko mojego domu o 19, pasuje? - zapytałam żeby się upewnić czy nasze miejsce spotkań będzie jej pasować.
- Jasne, tylko pamiętaj żebyś zaczęła się trochę szybciej szykować a nie na ostatnią chwile - Powiedziała blondyna wystawiając do mnie język i się śmiejąc.
- Może i jestem trochę roztrzepana ale czasami jak się spóźnię to nic się nie stanie - zaczęłam się śmiać do Car.
- Dobra kochana, ja będę musiała uciekać do domu bo mamusia wzywa i trzeba iść na jakieś zakupy - powiedziała Car lekko się śmiejąc i przytulając mnie.
- Ok to w takim razie widzimy się o 19 kolo parku - Przytuliłam dziewczynę i się rozstałyśmy. 
Droga do domu zleciała mi bardzo szybko, choć mieszkałam 30 minut od szkoły to zawsze ta droga wydawała mi się strasznie długa i nudna. Natomiast dzisiaj nie była taka męcząca i udało mi się szybko przedostać do domu i rozłożyć na kanapie przed telewizorem gapiąc się w sufit i słuchając muzyki. W taki sposób usnęłam i obudziłam się jakoś kolo 18. Podniosłam się leniwie z kanapy poszłam do kuchni żeby coś zjeść i pobiegłam na górę do pokoju po jakieś ładne ubrania w sam raz na imprezę. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się umyć i zrobić na ślicznotkę.
Stojąc przed lustrem i zaczynając się malować usłyszałam jak w pokoju dzwoni mój telefon. Szybko wbiegłam do pokoju i rzuciłam się w stronę telefonu żeby szybko odebrać.
- Halo? - odebrałam nie sprawdzając kto dzwoni.
- Hej Emily, mam niestety złą wiadomość - w głosie Car można było wyczuć jak bardzo jest smutna.
- Co jest Car? Coś się stało? - zapytałam zaniepokojona.
- Nie, nic się nie stało... - ucichła na chwile - A tak właściwie to se stało - jej głos przybrał dziwną barwę, tak jakby miała się popłakać.
- Ej kochana co jest? - zapytałam zaczynając się martwic.
- Słuchaj z imprezy nici ale spotkajmy się w tym miejscu gdzie się umówiłyśmy bo muszę z Tobą porozmawiać - powydziela i nie czekając na moją odpowiedź rozłączyła się.
Poszłam kończyć się szykować, ubrałam się i szybko wyszłam kierując się w stronę parku. Całą drogę kiedy szlam na omówione miejsce zastanawiałam się co się stało, że ta Caroline która zawsze była wesoła nagle miała taki smutny głos i tak nagle się rozłączyła. Nastraszyłam się o co może jej chodzić.




Takim oto sposobem jest i mój 1 rozdział.
Liczę się z krytyką i liczę ze ktoś mimo wszystko doceni to co udało mi się napisać :)
To dopiero mój początek ale postaram się pisać jak najlepiej umiem :)
Do NN <3

4 komentarze:

  1. Nie jest źle jak na początek pisania . Podoba mi się , ciekawe co się stało ... zapraszam do mnie nochybanienormalnienienormalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. no ciekawie się zaczyna :) Biorę się za kolejne !

    OdpowiedzUsuń