-To był tylko zły sen - Powiedziałam łamiącym się głosem do siebie kładąc się.
Przytuliłam się do poduszki patrząc w okno. Leżałam tak i myślałam o tym co się stało zanim wróciłam do domu. To było straszne, tak bardzo się bałam. W mojej głowie roiło się od różnego rodzaju myśli. Co by się stało gdyby nie pojawił się Justin? Co by się stało gdyby ten facet mnie zgwałcił? Boże, to wszystko było jak koszmar. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Z jednej strony byłam Justinowi wdzięczna, że się pojawił i mnie uratował. Ale dlaczego on tak mnie potraktował? Co ja mu takiego zrobiłam? Justin tak bardzo pociągający chłopak, wręcz śliczny a był tak chamski. Bolało mnie to jak mnie potraktował i nie chciałam go już nigdy więcej spotkać. Nie chcę go już więcej widzieć. A tym bardziej z nim rozmawiać. Leżałam tak ciągle i myślałam. Po chwili postanowiłam, że wstanę i pójdę do kuchni się napić. Wstałam z łóżka zakładając szlafrok i wyszłam z pokoju. Byłam już prawie na samym końcu schodów prowadzących na dól do przedpokoju kiedy nagle zrobiło mi się słabo. W ostatniej chwili złapałam się poręczy schodów czując jak kręci mi się w głowie i opadam z sił. Osunęłam się po poręczy siadając na schodach i czekałam jak to wszystko przejdzie, bo nie mogłam wstać. Przesiedziałam tak 10 minut. Trzymając się poręczy schodów powoli wstałam czując jak jeszcze trochę kręci mi się w głowie. Poszłam powoli do kuchni i nalałam wody do szklanki. Wzięłam kilka łyków zimnego napoju i oparłam się o blat kuchenny łapiąc się za głowę. Dolałam jeszcze wody i zaczęłam kierować się w stronę schodów. Weszłam do swojego pokoju i postawiłam szklankę na szafce przy łóżku. Usiadłam na łóżku ściągając szlafrok rzucając go na ziemie i sięgnęłam po telefon. Spojrzałam na ekran telefonu, była 3.30. Odłożyłam telefon i położyłam się wtulając w poduszkę starając się zasnąć. Na szczęście sen przyszedł szybko.
***
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Emily, mogę wejść? - To była moja mama.
- Tak proszę - odpowiedziałam zaspanym głosem.
- Słuchaj Emi ja będę musiała pojechać do cioci Olivii, więc nie będzie mnie długo. - Powiedziała mama.
- Mhmm - Odpowiedziałam przecierając oczy - Jak coś to dzwoń do mnie, będę pod telefonem - Powiedziałam uśmiechając się do mamy.
- Dobrze skarbie, ale uważaj na siebie - Cmoknęła mnie w czoło - Kocham cie - Powiedziała odchodząc od mojego łóżka.
- Ja ciebie też mamo - Powiedziałam uśmiechając się - Pozdrów ciocie - Dopowiedziałam. Po chwili usłyszałam jak samochód mamy odjeżdża spod domu. Wstałam leniwie kierując się do łazienki. Ogarnęłam się, pomalowałam i uczesałam włosy. Zeszłam na dół robiąc śniadanie, bo byłam strasznie głodna. Położyłam się na kanapie i zaczęłam oglądać TV. Leciał jakiś bezsensowny serial, ale i tak nie oglądałam go. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Caroline.
- Tak, słucham? - Po kilku sygnałach usłyszałam zaspany głos w słuchawce.
- Hej śliczna - Powiedziałam uśmiechając się.
- O hej Emi - Powiedziała blondi a w jej głosie wyczuwało się, że się uśmiecha.
- Słuchaj, masz trochę czasu żeby do mnie wpaść? - Zapytałam
- No jasne, że tak. - Powiedziała - A o której?
- No wiesz... - Zaczęłam - Jak najszybciej, mam wolną chatę do wieczora, mama pojechała do cioci Liv. - Dokończyłam czekając na odpowiedź Car.
- W takim razie będę za godzinkę kochanie. - Powiedziała ciesząc się.
- Dobrze śliczna, będę czekać z zegarkiem w ręku - Powiedziałam śmiejąc się do telefonu - Nie możesz się spóźnić - Zaczęłam się śmiać.
- Dobra dobra - Zaśmiała się blondi - Będę za godzinę - Dokończyła opanowując śmiech.
- Kocham cie Car - Powiedziałam słodko do przyjaciółki
- Ja ciebie też, do później - Powiedziała rozłączając się
Rozłożyłam się na kanapie patrząc w okno. Pogoda była idealna do opalania się. Po chwili wstałam z kanapy idąc do pokoju założyć strój kąpielowy. Wyszłam przed dom i położyłam się na leżaku. Leżałam tak chwile czerpiąc ciepło słońca gdy nagle usłyszałam jakiś głos.
- Pani Emily Lewis? - Zapytał nieznajomy mi głos.
- Tak to ja - Otworzyłam oczy zasłaniając je ręką. To był listonosz
- Mam tu dla pani list - powiedział mężczyzna.
- Do mnie. Umm dziękuje. Powiedziałam posyłając serdeczny uśmiech mężczyźnie.
- Proszę bardzo - Zaczął odchodząc - Miłego dnia życzę - Powiedział na do widzenia.
- Dziękuję i wzajemnie - Powiedziałam patrząc na list.
-Od kogo to może być - Powiedziałam sama do siebie otwierając kopertę.
Moje serce zaczęło szybko bić a oddech stał się nerwowy. Nie wierzyłam w to co widzę.
"Mam nadzieje, że przemyślałaś swoje wczorajsze zachowanie. Szkoda by było gdyby coś ci się stało "
Moja twarz wyglądała jakbym zobaczyła ducha. Poczułam się jakby ktoś wylał na mnie wiadro lodowatej wody. Wstałam i szybkim krokiem weszłam do domu biegnąc do pokoju i chowając kartkę w miejscu, w którym nikt jej nie znajdzie. Przebrałam się w luźne ubrania i zeszłam na dół kładąc się spowrotem na kanapie i myśląc jakim cudem on się dowiedział gdzie ja mieszkam. Kiedy tak leżałam i myślałam nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam patrząc przez judasza kto to jest. To była Car więc od razu otworzyłam.
- Hej misiaczku - powiedziała wchodząc i przytulając mnie.
- Hej - Powiedziałam posyłając jej jeden z moich najsłodszych uśmiechów.
- A więc jakie plany na dziś? - Zapytała ściągając buty.
- Hmm no wiesz mam chęć się lenić na kanapie ale nie chce mi się samej wiec zadzwoniłam do ciebie. - Patrzyłam jaka będzie reakcja Car.
- No ok ale ubieraj się idziemy na chwile do sklepu - Rzuciła w moją stronę.
- Dobra ale po co? - Zapytałam zdziwiona bo nie miałam ochoty wychodzić już z domu.
- Po coś dobrego na nasz długi dzień - Zachichotała.
Wracając ze sklepu ciągle plotkowałyśmy o innych. Taka już nasza natura. Weszłyśmy do domu, uszykowałyśmy jedzenie i zaczęłyśmy oglądać TV. Zaczęło nam się nudzić bo wszystkie seriale już widziałyśmy.
- Wpadłam na genialny pomysł ! - Wydarłam się, a Caroline popatrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Dziewczyno nie wyrywaj się tak - Po chwili się zaśmiała.
- Wybacz ale przez te seriale chce mi się spać bo są nudne a ten pomysł jest nie do odrzucenia. - Wytłumaczyłam moje zachowanie.
- No ok wiec jaki to jest ten genialny pomysł - Popatrzyła na mnie uśmiechając się z zaciekawieniem.
- No więccc... - zaczęłam przedłużając - Lece do pokoju po laptopa i obejrzymy sobie jakiś normalny film, Sprostowałam.
- No i to mi się podoba - Car wystawiła do mnie język a ja poszłam szybko po laptopa.
Wróciłam z laptopem przygotowałam lody i zaczęłyśmy oglądać film. Nie wiedząc kiedy usnęłyśmy na kanapie. Film się już skończył a nas ze snu wyrwał telefon Caroline. Dostała sms.
- Emm wiesz co Emi - Powiedziała zaspana - Ja będę lecieć, mama napisała żebym już wracała do domu - Powiedziała z grymasem.
- No spoko, ale mam nadzieje ze widzimy się jutro? - Zapytałam
-Wiesz... - Zaczęła robiąc smutną minę.
- Amm no tak - Przypomniałam sobie po chwili.
- Musze pakować rzeczy przed wyjazdem - Powiedziała a na jej twarzy pojawił się smutek.
- No dobrze, ale jak coś to dzwoń jak będziesz potrzebować pomocy - Zaproponowałam do Caroline.
- Jesteś kochana - Wstała i dała mi buziaka i poszła w kierunku drzwi założyć buty.
- Dziękuje, że wpadłaś do mnie dzisiaj - Przytuliłam dziewczynę żegnając się z nią.
- Dobranoc - Powiedziała Car i wyszła a ja poszłam do pokoju.
Byłam zaspana wiec od razu skierowałam się do łóżka, nawet nie poszłam się wykąpać. Szybko się przebrałam i położyłam wygodnie w łóżku od razu usypiając.
Jaki anonim
OdpowiedzUsuńNo ja tam nie wiem :P
UsuńKochana , nie ma za co :* nie musisz dziękować , rozdział fajny , ale czekam na rozwój sytuacji z Justinem . :*
OdpowiedzUsuńOj jest :P
UsuńJuż niedługo będą nowe :P
Mam nadzieje ze jak najszybciej będą ;) ps. Postanowiłam założyć nowego bloga wiec jeśli masz ochotę to zajrzyj . Prolog juz się pojawił ;* http://justin-and-ana-life.blogspot.com/
UsuńZobaczę na pewno :* Dziękuję ze dałaś znać :D
Usuń:-( a gdzie kolejny rozdział to naprawde się fajnie zapowidawa czekam na rozwój wydarzeń i życze weny
OdpowiedzUsuńBez smutnych minek :) Następny już niedługo :)
UsuńMonia ^^ Fajne to czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością ! :D Najbardziej niepokoiło mnie to że Emily zostając sama w domu .... NO DOBRA MÓGŁ DO NIEJ PRZYJŚC TEN JUSTIN I JEJ COŚ ZROBIĆ najgorsza niepewność :D Ale właśnie to kształtuje ten blog :D Pozdro :**
OdpowiedzUsuńSpokojnie :P Ja staram się rozkręcić :P
UsuńNie podam co będzie dalej ale już niedługo następny rozdział ;)