sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 7

Obudziłam się rano i rozciągnęłam na łóżku. Postanowiłam, że dzisiaj będę się lenić cały dzień. Dłuuugo leżałam i zastanawiałam się jak to zrobić żeby się podnieść. Mimo, że nie chciało mi się wychodzić z łóżka musiałam to zrobić. Wygramoliłam się spod kołdry jak za kare. Stałam chwilę koło łóżka i rozciągnęłam się. Wszystko mnie bolało. Czułam się jakby coś po mnie przejechało.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej leginsy i luźną długą koszulkę, wybrałam z szuflady bieliznę i poszłam do łazienki.
Na szczęście byłam jedynaczką wiec zawsze miałam łazienkę tylko dla siebie.
 Weszłam do łazienki i położyłam ubrania na półeczce przy umywalce. Ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic odkręcając wodę. Wmasowałam w ciało żel o zapachu kokosowym. Uwielbiałam go.
Stojąc pod strumieniem wody i spłukując piane sięgnęłam po szampon i nałożyłam go na włosy masując.
- Cholera. - Zaklnęłam pod nosem. - Znów za dużo wzięłam.
Męczyłam się żeby dokładnie spłukać całą piane i wyszłam. Wytarłam się w ręcznik. Ubrałam się i stanęłam przed lustrem.
Wyciągnęłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Po paru minutach włosy były w całości suche więc spięłam je w luźnego koka i nałożyłam lekki makijaż.
Nie potrafiłam wytrzymać ani jednego dnia bez makijażu. Dlatego też tyle pieniędzy wydawałam na kosmetyki. Kiedy byłam już w pełni gotowa aby wyjść z łazienki i już tam nie wracać zeszłam na dół coś zjeść.
Mojej mamy nie było w domu więc włączyłam głośno muzykę w TV.
Skierowałam się do kuchni i zaczęłam szukać płatków w szafce ruszając tyłkiem w rytm muzyki. Kiedy już je znalazłam szybko przygotowałam śniadanie i usiadłam przy stole by je zjeść. Jak już skończyłam pozmywałam po sobie i poszłam położyć się na kanapie.
Ułożyłam się wygodnie i zaczęłam oglądać TV. Program za programem. Większość z nich byłą bardzo nudna ale nie miałam co robić. Po chwili kiedy strasznie zaczęło mi się nudzić postanowiłam, że zadzwonię co Caroline. Sięgnęłam mój telefon z ławy i wybrałam numer Car. Po kilku sygnałach odebrała.
- Hej śliczna. - Przywitała się prawie krzycząc mi do słuchawki.
- Hej Car - Odwzajemniałam jej reakcje, ucieszyłam się kiedy usłyszałam jej głos. - Co tam u ciebie? - Zapytałam.
- No wiesz, niestety ostatnie przygotowania i się wyprowadzamy. Już prawie wszystko mam spakowane. - Odpowiedziała nie kryjąc smutku.
- Szkoda, że musisz wyjeżdżać. - Powiedziałam smucąc się i pojawiły się łzy w moich oczach.
- Tak wiem, nie chce wyjeżdżać. Nie chcę cię zostawiać bo będę strasznie tęsknić - Powiedziała łamiącym się głosem.
- Tak Caroline, ja też będę bardzo tęsknić. - Powiedziałam hamując łzy. - Obiecasz mi coś? - Zapytałam czekając na jej odpowiedz.
- Jasne kochanie, co tylko zechcesz. - Powiedziała i czekała aż powiem jej o co chodzi.
- Obiecaj mi, że będziesz do mnie dzwonić jak najczęściej będziesz mogła. - Powiedziałam a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
- Obiecuje ci kochana, że będę dzwonić tak często, że będziesz mieć mnie dosyć - odpowiedziała ze sztucznym śmiechem a w jej słuchawce usłyszałam głos jej mamy w tle.
- Kocham cię Emily ale muszę zmykać bo mama mnie woła. - Powiedziała smutna.
- Ja ciebie też Car, pozdrów mamę ode mnie i jak już dojedziesz na miejsce masz dać mi znać, pamiętaj. - Powiedziałam i czekałam aż dziewczyna się rozłączy zanim się popłacze.
- Pozdrowię, papa skarbie - Powiedziała i słyszałam jak posyła mi buziaka.
- Papa myszko. - Odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Nie wiedząc kiedy zaczęło się robić ciemno a ja postanowiłam, że wyskoczę do sklepu na małe zakupy. Wstałam i poszłam się przebrać.
Po chwili kiedy byłam gotowa zeszłam na dół i założyłam buty. Wychodząc przekręciłam zamek w drzwiach i wyszłam na ulicę.
Kierując się w stronę sklepu postanowiłam napisać sms-a do mamy.

" MAMO JAKBYŚ WRÓCIŁA A MNIE BY NIE BYŁO TO SIĘ NIE DENERWUJ "

Wysłałam czekając na reakcje mamy. Po chwili usłyszałam dźwięk wiadomości. Odblokowałam telefon aby ją odczytać. To od mamy.

" CO SIĘ STAŁO??? "

Po ilości znaków zapytania wiedziałam, że się nastraszyła. Zaczęłam się śmiać pod nosem. I zaczęłam jej odpisywać.

" NIC TYLKO WYSZŁAM NA ZAKUPY I NIE WIEM CZY ZDĄŻĘ WRÓCIĆ PRZED TWOIM POWROTEM "

Wysłałam wiadomość i zablokowałam telefon lecz zanim podniosłam głowę przyszedł sms i musiałam znów go wyciągnąć z kieszeni.

" PRZYSIĘGAM, ŻE COŚ CI KIEDYŚ ZROBIĘ ZA TAKIE STRASZENIE :P "

Zaczęłam się śmiać i zaczęłam odpisywać.

" TAK MAMO TEŻ CIE KOCHAM <3 "

Klikając 'wyślij' uśmiechnęłam się kiedy nagle weszłam w kogoś na chodniku.
-Oj przepraszam - Powiedziałam zakłopotana
- Nic się nie stało - Usłyszałam cichy niski głos.
Automatycznie podniosłam wzrok i popatrzyłam na chłopaka
- Boże to ty? - Zapytałam zdziwiona. To był Justin.
- Tak to ja czy to takie dziwne? - Odpowiedział pytaniem na pytanie przyjaznym głosem.
- No tak trochę. Ostatnio byłeś dla mnie nie miły, i to bardzo. - Odpowiedziałam chłopakowi.
- Wiesz głupio wyszło, przepraszam - Powiedział patrząc mi w oczy.
- Skąd ta nagła zmiana? - Zadałam mu pytanie oczekując odpowiedzi, nie ukrywałam że jestem lekko zdziwiona.
- Od tak. - Powiedział uśmiechając się. - Nie boisz się chodzić tak sama jak jest ciemno? - Zapytał.
- Nie no wiesz... - Zaczęłam - Trochę się boje no ale wiesz jak jest, jak trzeba to trzeba. - Odpowiedziałem
- Wiesz, nie chce się narzucać ale jeśli chcesz mogę dotrzymać ci towarzystwa. - Zaproponował z uśmiechem.
- Hmmm... - Zaczęłam ale chwile się zawahałam. - No ok ale tylko ze względu na to żebyś nie musiał mnie ratować od jakiegoś psychopaty gwałciciela. - Powiedziałam i oboje się zaśmialiśmy.
-  No więc gdzie o tej godzinie zmierzasz? - Popatrzał na mnie pytająco.
- Musze iść do sklepu, wiec jeśli chcesz dotrzymać mi towarzystwa to idziemy na zakupy. - Powiedziałam czekając na jego reakcje.
- No ok jakoś to przeżyje chyba. - Odpowiedział mi śmiejąc się.
Szliśmy chwile w milczeniu kiedy Justin nagle zadał mi pytanie.
- Ile ty masz lat? - Zapytał. - Ja wiem, że kobiety nie wypada pytać o wiek ale ciekaw jestem. - Sprostował swoje słowa.
- Za miesiąc kończę 17. A ty?- Zapytałam od razu po udzieleniu odpowiedzi.
- Skończyłem 19 jakiś czas temu. - Odpowiedział uśmiechając się.
-Jak długo tu mieszkasz? - Zapytałam i spojrzałam na niego.
- Całe życie tu mieszkam. Odpowiedział rozglądając się.
Szliśmy do sklepu gadając ale ciągle czułam się niekomfortowo w jego towarzystwie. Nawet się go bałam trochę. Był nieobliczalny i ta jego nagła zmiana. Najpierw chamski i mnie wyzywał a teraz nagle taki miły. To było podejrzane ale zgodziłam się na jego towarzystwo tylko ze względu na to żebym nie miała jakiejś dziwnej sytuacji tak jak ostatnio.
Nie mam zamiaru znów przechodzić przez to co wtedy. To był koszmar.
- Ej Emily słyszysz mnie? - Nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Justina.
- Em przepraszam, zamyśliłam się trochę. - Powiedziałam zakłopotana w tej głupiej sytuacji.
- Nie no spoko nic się nie stało, tylko zapłać tej pani. - Zaśmiał się i puścił mi oczko.
- Am no tak. - Wyciągnęłam portfel i zapłaciłam kasjerce.
- Dobra to co teraz? - Zapytał Justin kiedy odchodziliśmy od kasy.
- No ja chyba będę wracać powoli do domu. - Uśmiechnęłam się do chłopaka i szłam przed siebie.
- Jak tam sobie chcesz. - Powiedział lekko poirytowany.
- Dobra chyba się rozdzielimy, ja już wrócę sama do domu. - Powiedziałam wyczuwając po głosie Justina, że zaczyna się denerwować.
- Jak sobie chcesz. Na razie. - Odszedł nerwowym krokiem i nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć.
Odeszłam od sklepu i włożyłam słuchawki w uszy idąc przed siebie. Szłam szybkim krokiem nie odwracając się do tyłu. Chciałam jak najszybciej już być w domu. Po 10 minutach byłam już pod domem . Weszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Mojej mamy jeszcze nie było w domu. Odłożyłam moje zakupy i poszłam pod prysznic. Chciałam jak najszybciej się odprężyć bo przez tą całą sytuacje z Justinem nie byłam sobą..
Stałam pod prysznicem ze spuszczoną głową i wmasowywałam w ciało mój ulubiony żel do mycia. Jego zapach mnie rozluźniał i na dodatek strumienie gorącej wody spływające po moim ciele. Mogłabym tam tak stać godzinami. Zmyłam z siebie piane i wyszłam spod prysznica zawijając ciało ręcznikiem. Poszłam do pokoju i w samym ręczniku położyłam się na łóżko. Włączyłam laptopa i zaczęłam słuchać muzyki.
Po chwili leżenia postanowiłam się ubrać. Zrzuciłam z siebie ręcznik i naga podeszłam do szuflady z bielizną. Wyciągnęłam czarny komplet i założyłam go. Podeszłam do szafy po jakieś ubrania. Wyciągnęłam czarne bardzo krótkie i obcisłe spodenki i bokserkę w kolorze mięty.
Poszłam do łazienki i zaczęłam się czesać. Po chwili wróciłam do pokoju i położyłam się i słuchałam muzyki gapiąc się w sufit.
Zaczęłam rozmyślać o tej całej sytuacji z Justinem. To było dziwne. Nie wiem o co mu chodziło. Chyba nie za dobrym pomysłem było moje godzenie się na jego towarzystwo.
Nagle dostałam sms-a. Podniosłam się po telefon żeby zobaczyć od kogo. To była mama.

' HEJ KOCHANA, JA DZISIAJ ZOSTANĘ NA NOC U CIOCI LIV BO POPROSIŁA MNIE ŻEBYM U NIEJ ZOSTAŁA BO ŹLE SIĘ CZUŁA JAK PODJECHAŁAM DO NIEJ PO PRACY. PORADZISZ SOBIE SAMA PRZEZ JEDNA NOC. KOCHAM CIE MAMA :* '

Nie powiem bo zdziwiła mnie ta wiadomość. Odpisałam mamie tylko, że sobie poradzie i ze tez ją kocham i żeby pozdrowiła ciocie Liv. Położyłam się na łóżko i zaczęłam myśleć. Kiedy już prawie usypiałam nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.


No i 7 rozdział.

Data następnej publikacji będzie u mnie na blogu napisana.
Zapraszam do czytania i komentowania ;)

6 komentarzy: