poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 2

Przychodząc na umówione miejsce, zauważyłam Car siedzącą na oparciu ławki w parku. Szybko do niej podbiegłam i zniecierpliwiona zaczęłam wypytywać.
- Car co jest? Czemu tak nagle się rozłączyłaś? - Zadawałam pytanie za pytaniem a przez moją głowę przechodziło tysiące myśli.
- Ja... - Przerwała - Ja się przeprowadzam - Wybuchając głośnym płaczem, zeskoczyła z ławki i wtulając się we mnie płakała jeszcze bardziej.
- Shhhh... Uspokój się kochana - Uspokajałam dziewczynę gładząc ją po głowie i wtulając w siebie. Nie mogłam uwierzyć w to co mówi kiedy nagle do moich oczu napłynęły łzy i zaczęły niekontrolowanie spływać po moich policzkach. Stałam tak z Car wtulając ją w siebie i czekając aż trochę się uspokoi żeby z nią porozmawiać.
- No bo wiesz - Wydukała dziewczyna przez łzy dławiącym się jeszcze głosem. - Mój tata dostał przeniesienie do innego oddziału w swojej firmie. Nie mamy wyjścia, musimy wyjechać - Powiedziała patrząc się w ziemie, starając się powstrzymać płacz.
- Chodź tu kochana - Powiedziałam do Caroline a ona na mnie popatrzyła - Chodź, chcę cie jeszcze chociaż trochę poprzytulać - Mówiąc to miałam łzy w oczach.
- Ja nie chcę się wyprowadzać - Odezwała się po chwili blondynka bardzo smutnym głosem.
- Ja też nie chcę żebyś wyjeżdżała, ale nie możemy na to nic poradzić - Powiedziałam patrząc się pustym wzrokiem przed siebie.
- Wiesz co Emi? - Zagadnęła dziewczyna.
- Co kochana? - Odpowiedziałam spoglądając na dziewczynę.
- Chodźmy gdzieś stąd. - Powiedziałam.
- Hmmm.. - Zaczęłam, ale na chwilkę przerwałam wymyślając co zrobić. -  Wiem zerwałam się nagle.
- Co takiego wymyśliłaś ? - Spojrzała na mnie pytająco
- Idziemy coś wypić, nie będziemy tu siedzieć i smutać. - Odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
- Wiesz może i nie mam nastroju na jakiekolwiek picie, ale jeśli to ma nam pomóc to ok. - Odpowiedziała dziewczyna lekko się uśmiechając.
We dwie wstałyśmy z ławki i poszłyśmy w stronę miasta.


***


Kilka godzin później błądząc bez sensu po mieście z moją przyjaciółką, czułam jak co raz bardziej szumi mi w głowie. Po Caroline było widać, że jest już podpita. Chociaż to był dobry pomysł, nie czułyśmy smutku tylko cieszyłyśmy się jak głupie i gadając bzdury. Bardzo długo chodziłyśmy i nie przejmowałyśmy się nawet, która jest godzina. Szłyśmy ulicą i rozmawiałyśmy gdy w oddali zauważyłyśmy grupkę chłopaków. W tamtej okolicy było bardzo ponuro, nawet nie wiem jak to się stał, że tam się pojawiłyśmy. Już było za późno żeby się cofnąć bo oni nas zauważyli i kilku z nich uważnie się nam przyglądało. Co raz bardziej się do nich zbliżaliśmy rozmawiając. Widziałam po Caroline ze tak jakby trochę  się ogarnęła i była bardziej uważna. Musiałam pilnować Caroline bo miała niewyparzony język, i zawsze nie odpuszczała sprzeczek. Przechodziłyśmy kilka metrów on nich i nie obeszło się bez zaczepiania nas.
- Cześć ślicznotki - Powiedział jeden z nich stając nam na drodze - Co tak urocze panienki robią w takiej okolicy same o tej godzinie? - Powiedział bezczelnie się uśmiechając.
- Nic. - Odpowiedziałam z sarkastycznym uśmiechem na twarzy. - To już się przejść nie można? - Zapytałam nie oczekując żadnej odpowiedzi od tego typa spod ciemnej gwiazdy.
- Spokojnie, ja się tylko zapytałem. - Powiedział teatralnie unosząc ręce.
Po teatralnej scenie jednego z tych chłopaków podszedł do niego drugi. Wysoki przystojny chłopak o czarnych włosach i ciemnych oczach.
- Hej dziewczyny, przepraszam za niego. - Powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Spoko, nic się nie stało - Odpowiedziałam spoglądając na Caroline, ale ona rozglądała się bez sensu nie zwracając uwagi na zaistniałą sytuacje.
- Naprawdę powinnyście uważać jak chodzicie o tej godzinie, lepiej żebyście same się nie pokazywały w takiej okolicy. Jeszcze coś wam się stanie, a z tego nikt nie byłby zadowolony. - Powiedział spoglądając na Caroline mierząc ją wzrokiem.
- Wiesz, przeżyjemy bez twoich bezsensownych zaleceń - Powiedziała Caroline odwracając głowę w kierunku szatyna, i nagle jej twarz zmieniła wygląd. Nie była już zdenerwowana tylko odnosiłam wrażenie, że zainteresowała się chłopakiem.
- Wiesz, mogłabyś być troszkę milsza dla osoby, która bezinteresownie cie ostrzega - Powiedział chłopak - A tak poza tym to jestem Max - Powiedział do Caroline spoglądając jej w oczy.
- A ja Caroline - Powiedziała patrząc na chłopaka, było widać że ją zamurowało. Zaczęłam się rozglądać i spojrzałam na grupkę stojącą niedaleko nas. Jeden z chłopaków uważnie mi się przyglądał przygryzając wargę. Kiedy to zauważyłam chciałam przyjrzeć się jego twarzy. Był mały problem. Było już ciemno a chłopak miał kaptur na głowie wiec nie przyjrzałam mu się zbytnio. Wiem tylko że był dobrze zbudowany bo to można było zauważyć, ponieważ miał odpiętą bluzę.
- Może przedstawiłabyś koleżankę - usłyszałam cichy śmiech i poczułam szturchnięcie w rękę i od razu wróciłam na ziemie.
- Och, tak - odwróciłam głowę i zauważyłam jak Car się śmieje. - To jest moja przyjaciółka Emily - Powiedziała pokazując na mnie.
- Hej - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, ale ciągle myślałam o tym chłopaku i ciągle czułam jego wzrok na sobie.
- Jeśli chcecie możecie się do nas przyłączyć - Powiedział Max.
Od razu spojrzałam w stronę chłopaka, który mi się przyglądał, właśnie ściągnął kaptur i odpalał papierosa. On był idealny ! Boże, bóstwo jak ich mało! Te idealne rysy twarzy, te włosy te oczy. Awww. Idealny ! Nagle Caroline mnie zawołała.
- Emi - Powiedziała a ja od razu na nią spojrzałam - Kolega się pyta czy się do nich przyłączymy.
- Emm... - Zacielam się czując ze on ciągle się na mnie gapi. - Wiesz Max, lepiej nie powinnyśmy już wracać, ale dziękujemy za zaproszenie. - Podziękowałam uśmiechając się.
- Mam nadzieje, że uda nam się jeszcze zobaczyć - Max spojrzał na Car uśmiechając się, a blondynka od razu się zaczerwieniła.
- Dobra my uciekamy - Powiedziała Car, a ja ostatni raz spojrzałam w stronę przystojniaka który mi się przyglądał, ale już go tam nie było.
- Uważajcie na siebie - Uśmiechnął się szatyn i odszedł.
Odeszłam z Caroline. Szłyśmy chodnikiem w kompletnej ciszy i chyba każda z nas zastanawiała się nad zaistniałą sytuacją. Szłyśmy tak przez chwilę ani słowem się do siebie nie odzywając. W mojej głowie krążyły myśli które skupiały się tylko na tym boskim chłopaku, który wlepiał we mnie swoje piękne oczy. Na samą myśl o tym przechodziły mnie ciarki. Kiedy myślałam o nim zastanawiałam się jak on ma na imię, jaki on jest nagle odezwała się Car swoim piskliwym głosikiem, który był piskliwy tylko jak nakręcała się na coś.
- Emiii Emiiii ! - Zapiszczała
- Bosz nastraszyłaś mnie - Zaśmiałam się i Car razem ze mną - Co jest śliczna? - Zapytałam
- Wiesz coo... - Zamilkła na chwilkę - Ten Max był uroczy i miał śliczne oczy - Powiedziała rozmarzonym głosem a ja od razy zaczęłam chichotać.
- Jakoś nie zwróciłam na niego uwagi - Powiedziałam zamyślona.
- Uuuu.. Ktoś to o czymś rozmyśla - Powiedziała podejrzliwym głosem.
- No bo wiesz... - Zatrzymałam się a Car spojrzała na mnie - W tamtej grupce była jedna osoba, która strasznie mi się spodobała - Powiedziałam czując jak się rumienie
- Coo? Kto? Jak wyglądał? - Zaczęła zadawać pytanie za pytaniem.
- Hahaha kochana wiesz jak to jest jak zobaczysz kogoś przypadkowo a on jest mega śliczny. - Powiedziałam uśmiechając się.
- No wiem, wiem. Ale jak to się stało ze zwróciłaś na to uwagę? - Zapytała zaciekawiona.
- No wiesz, jak ty rozmawiałaś z Maxem to ja zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam jak jeden z chłopaków w tamtej grupce strasznie mi się przygląda - Wyjaśniłam dziewczynie czekając na jej reakcje
- A ładny chociaż był? - Zapytała z uśmiechem.
- Noooo ! - Powiedziałam dosyć głośno z nutą rozmarzenia w głosie. - On był boski normalnie ideał. - Dokończyłam.
- Oj Emi Emi - Powiedziała blondyna - To tylko przypadkowe spotkanie i wiadomo, że już się z nim nie spotkasz - Powiedziała ze współczuciem.
- Wiem wiem Car - Powiedziałam uśmiechając się do dziewczyny przyjaźnie.
Szłyśmy tak w stronę naszych domów plotkując trochę o tamtym spotkaniu i o tym co zrobimy z wyjazdem Car. Nadszedł czas się pożegnać i każda z nas poszła do swojego domu. Przytuliłam blondynę dziękując jej za mimo wszystko mile spędzony wieczór dając jej buziaka w policzek i poszłam w stronę mojego domu. Całą drogę myślałam o tym ślicznym chłopaku. Wchodząc do domu zamknęłam drzwi, w przedpokoju ściągnęłam buty i położyłam się w kącie. Nie chciałam hałasować bo wiedziałam, że moja mama już śpi. Weszłam na górę i poszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżku. Leząc tak i gapiąc się w sufit starałam się przypomnieć obraz tej idealnej twarzy nieznajomego. Nie wiedząc kiedy zasnęłam jak dziecko.


No i mam juz 2 :) zachecam do czytania i prosze nie kopiowac histoii :) Miłego czytania :P Dodawać też komentarze bo nie wiem czy wgl kontynuować pisanie bo chciaam się sprawdzić ale potrzebuje odrobiny pomocy z waszej strony kochani ;) Zachęcajcie jak się da xd

3 komentarze: