sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 10

- Przepraszam ale nie mogę. - Powiedziałam odwracając wzrok.
- Ale dlaczego? - Zbliżył się do mnie szepcząc mi do ucha i zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
- Zrozum, że nie mogę. - Odparłam przerywając jego pocałunki.
- Dobrze rozumiem. - Wstał zmieszany i uśmiechnął się blado chcąc wyjść.
-Czekaj nie chce żebyś wychodził. - Powiedziałam przesuwając się na łóżku i robiąc miejsce.
- No ale pamiętasz co mówiłem? - Powiedział odwracając się w moją stronę.
- Tak pamiętam ale chodź tu koło mnie. - Pokazałam na wolne miejsce na łóżku i się położyłam opierając na poduszki.
- Czy mam rozumieć, że chcesz żebym się koło ciebie położył? - Zapytał niepewnie.
- Tak tego właśnie chce. - Odparłam czekając aż Jus się położy lekko się śmiejąc.
Kiedy już się położył przytuliłam się do niego i leżałam chwile w ciszy. Justin niepewnie położył rękę na moim biodrze a ja przerwałam cisze.
- Przepraszam, że tak zrobiłam ale poniosło mnie przez alkohol. - Przyznałam się ze wstydem.
- Nic się nie stało. - Powiedział przejeżdżając ręką po mojej talii a w jego głosie wyczuwałam, że się uśmiecha.
Przytulił mnie mocno i chwile gadaliśmy kiedy zaczęłam usypiać.
Czułam jak Jus jeździ ręką po mojej skórze i coś mówi ale momentalnie  usnęłam w jego ramionach...

Następnego dnia rano. A może i tego samego dnia rano kiedy się obudziłam nie widziałam przy sobie nikogo. Leżałam sama na wielkim łóżku. Rozbudziłam się i postanowiłam wstać. Podniosłam się z łóżka ale bardzo chciało mi się pić i bolała mnie głowa. Ubrałam się i skierowałam się na schody prowadzące na dół. Widziałam, że Justin leży i ogląda telewizje na kanapie a na stole są zrobione kanapki.
- Hej śliczna, jak się spało? - Zapytał wesołym głosem.
- Fenomenalnie. - Odpowiedziałam. - Masz bardzo wygodne łóżko. - Powiedziałam siadając na kanapie a Justin usiadł niedaleko mnie.
- To dobrze, że się wyspałaś. - Powiedział uśmiechając się i podsuwając mi szklankę soku.
- Ty też jesteś bardzo wygodny. - Mówiąc to położyłam rękę na jego nodze. To był odruch ale oboje na nią spojrzeliśmy a później Justin popatrzył mi głęboko w oczy i położył na nią swoją rękę.
- Miło mi to słyszeć. - Lekko się zaśmiał.
Po tych słowach jak najszybciej chciałam zmienić temat i zabrałam szybko rękę z jego nogi.
- Jestem strasznie głodna, zjem chyba wszystkie kanapki - Powiedziałam wystawiając język i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Emily daj mi na chwilę swoją komórkę. - Poprosił Jus.
- Ale po co? - Zapytałam zdziwiona.
- Daj, nic nie zrobię ale daj na moment. - Powiedział z uśmiechem na ustach.
Podałam chłopakowi odblokowany telefon a on po krótkiej chwili mi go oddał. Zaczęłam odruchowo sprawdzać co robił. Kiedy weszłam w numery telefonu zauważyłam, że zapisał swój numer.
Kiedy przeglądałam telefon Justin przyglądał mi się lekko się śmiejąc.
- Wcinaj śniadanie bo muszę cie odwieźć do domu. - Powiedział puszczając mi oczko i wstał do okna zapalić.
- A która godzina jest? - Zapytałam nagle zdziwiona biorąc gryza kanapki.
- 6 rano. - Powiedział.
- To ja zjem i proszę odwieź mnie szybko do domu, nie chce żeby mama wiedziała, że nie wróciłam na noc.
- Spokojnie - Powiedział Jus opanowanym głosem.
Zjadłam kanapkę i wyszliśmy. Szybko wsiadłam do samochodu a Justin przekręcił kluczyki wyjeżdżając na ulice i jadąc do mojego domu. Całą drogę milczałam bo myślałam co mam powiedzieć mamie jak się zorientuje ze nie było mnie na noc w domu.
Po chwili byliśmy kawałek przed moim domem. Jus się zatrzymał i spojrzał na mnie.
- Nie będę podwoził cię pod sam dom. - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Dziękuję Justin, będę już lecieć. - Powiedziałam otwierając drzwi, uśmiechnęłam się i wyszłam.
Justin szybko wyszedł z auta kiedy już weszłam na chodnik i podszedł do mnie.
- I tylko tyle? - Zapytał i mnie odwrócił i wpił się w moje usta a ja odwzajemniłam pocałunek. - Teraz możesz iść. - Uśmiechnął się do mnie zawadiacko po czym dodał. - Jak będziesz chciała to się odezwij, będę czekać. - Kiedy to mówił patrzył mi prosto w oczy aż przeszły mnie ciarki.
- Do zobaczenia - Powiedziałam z uśmiechem, przygryzłam wargę i odwróciłam się idąc do domu.
Przez ten kawałek zanim doszłam do domu myślałam tylko o Justinie i o wczorajszej nocy kiedy prawie między nami doszło do czegoś więcej.
Widziałam, że nie ma samochodu mojej mamy wiec szłam pewnie do domu. Weszłam  po schodkach i zaczęłam szukać klucze w torebce. Po chwili weszłam do domu, zamknęłam drzwi i ściągnęłam buty oraz odłożyłam kurtkę. Weszłam do kuchni a na stole leżała kartka.
" NIE ZAGLĄDAŁAM DO CIEBIE RANO BO NA PEWNO BYŁAŚ ZMĘCZONA. WYŚPIJ SIĘ. KOCHAM MAMA :* "
Po przeczytaniu kartki ogarnął mnie obronny spokój bo wiedziałam, że moja mama uważa że byłam na noc w domu. Poszłam od razu do pokoju się przespać. Ściągnęłam ubrania i założyłam koszulkę i spodenki i położyłam się spać bo mimo wszystko byłam dalej zmęczona... Usnęłam przytulając się do poduszki...


*** OCZAMI JUSTINA ***


Wracając od Emily ciągle myślałem o tym kim ona się dla mnie stała. Wczoraj na tej imprezie przeszło mi przez myśl żeby ją tylko upić i wykorzystać bo na tym mi na początku zależało, ale ona jest jakaś inna. Ma w sobie coś co mnie do niej przyciąga. Jechałem samochodem w stronę domu i nie mogłem przestać o niej myśleć. W głowie siedział mi jej obraz. Jej śliczne oczy, zgrabne ciało, jej usta które tak dobrze całowały, jej dotyk...
- Dziewczyno co ty w sobie masz... - Powiedziałem sam do siebie.
Wyciągnąłem papierosy i odpaliłem jednego. Jechałem jeszcze chwile zanim dojechałem do mojego domu. Wjechałem na podjazd i siedziałem tak chwile patrząc się bezsensownie przed siebie. Po chwili ogarnąłem się i wyszedłem z auta. Nie wchodziłem do domu tylko od razu poszedłem za dom. Musiałem trochę pomyśleć. Usiadłem na leżaku i przymknąłem oczy.
- Bieber czyżbyś się zakochał? - Zadałem sobie to pytanie po chwili siadając wyprostowany. - Niee, to nie możliwe. - Dodałem i przetarłem twarz chowając ją w dłoniach.
Wyciągnąłem telefon z kieszeni, żeby sprawdzić czy jednak mam jakąś wiadomość. W głębi duszy chciałem żeby Emily już się odezwała. Ale spotkała mnie tam pustka. Żadnej wiadomości ani połączenia. Bardzo chciałem ją lepiej poznać. Miałem nadzieje, że szybko się odezwie. Schowałem telefon do kieszeni dalej się kładąc na leżaku. Nagle zaczął dzwonić.
- Cholera jasna - Zaklnąłem pod nosem wyciągając telefon.
- Tak słucham? - Powiedziałem odbierając.
- Siemanko Bieber co tam? - To był ciekawski Max.
- Nic a tam? - Zapytałem
- A spoko. Gdzie wczoraj tak uciekłeś z Emily? - Zapytał. - Nie zdążyłem się z nią pożegnać nawet. - Dopowiedział udając smutnego.
- Chciała już wracać, było tam za głośno i była zmęczona wiec pojechaliśmy do mnie, wybacz stary. - Odpowiedziałem na pytanie ciekawskiego Maxa.
- I jak tam między tobą a nią? - Czekałem aż o to zapyta...
- A nic, podałem jej mój numer i całą noc się do mnie przytulała. - Powiedziałem uśmiechając się i przypominając sobie jej ciało pozbawione bluzki. Chwile nie słuchałem Maxa aż wyrwał mnie z rozmarzania.
- Stary słuchasz mnie do cholery? - Zapytał się oburzony.
- Sorry, zamyśliłem się. - Odpowiedziałem i zrobiło mi się trochę głupio bo nie przytrafiało mi się to.
- Na pewno wszystko ok? - Zapytał niepewnie.
- Tak mi się wydaje... - Powiedziałem przeciągając ostatnie słowo.
- Czyli? - Powiedział Max do słuchawki.
- Słuchaj zadam ci pytanie, w końcu jesteś moim przyjacielem. - Powiedziałem.
- Ej zaczynam się bać. - Zażartował.
- Stary czy to możliwe, że mógłbym się zakochać w dziewczynie której nic a nic nie znam? - Zapytałem niepewnie.
- Bieber serio mówisz? - Zapytał zdziwiony.
- Tak mi się wydaje. Cholera nie mogę przestać o niej myśleć. - Powiedziałem przecierając twarz.
- Mówiłeś, że chcesz się z nią tylko zabawić. - Powiedział niepewnie.
- Tak wiem, że tak ci powiedziałem ale to się zmieniło, nie chce się z nią zabawić tak jak z innymi laskami. Ona ma coś takiego w sobie co mnie do niej przyciąga. Nie jest też łatwa. - Powiedziałem zamyślony.
- Najpierw ją lepiej poznaj a później pomyślimy. - Zawsze mogłem na niego liczyć i dlatego był moim jedynym przyjacielem.
- Wiem czas to teraz najważniejsza rzecz. - Uśmiechnąłem się automatycznie.
- Dobra ja kończę, jak coś to do usłyszenia Bieber. - Powiedział i czułem, że się uśmiecha. - Powodzenia - Dodał po chwili.
- Na razie cioto. - Zaśmiałem się - I dzięki. - Dopowiedziałem i się rozłączyłem. Nienawidziłem jak mówił do mnie po nazwisku, to było irytujące.
Jak skończyłem z nim gadać postanowiłem ze jednak pójdę się przespać. I potrzebuje wziąć przyrznic. Wstałem z leżaka i poszedłem w kierunku drzwi do domu. Wszedłem po schodach i przekręciłem klucz w zamku. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka od razu je zamykając. Ściągnąłem tylko buty i poszedłem od razu do łazienki. Ściągnąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic odkręcając wodę. Momentalnie kiedy woda zetknęła się z moim ciałem poczułem rozluźnienie. Oparłem ręce o ścianę i spuściłem głowę nie wierząc w to co właśnie do mnie docierało. Ja naprawdę się w niej zakochałem. Nie chciałem jej skrzywdzić, była jakaś inna. Tak niewinna i zadziorna. To najbardziej mnie w niej kręciło, ten jej charakterek. Po chwili stania pod wodą wyszedłem z prysznica i ją zakręciłem. Wytarłem ciało w ręcznik i rzuciłem go do kosza na pranie i poszedłem do sypialni. Kiedy tylko otworzyłem drzwi przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Emi leżąca na łóżku, która uważnie mi się przygląda. Jej ciało które pieściłem i całowałem.
- Ehh... - Westchnąłem po chwili i poszedłem założyć bieliznę.
Ubrałem się i poszedłem w kierunku łóżka. I znów te obrazy, jak ją kładę jak wstaje zapalić światło, te wszystkie pocałunki... Może to i lepiej, że mi odmówiła choć dziwnie się wtedy poczułem. Jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmawiała seksu.
- To aż dziwne. - Powiedziałem sam do siebie i zaśmiałem się.
Położyłem się na łóżku i przypomniało mi się jak Emi się we mnie wtulała, to było urocze... Westchnąłem tylko i położyłem się nakrywając się lekko kołdrą. Bardzo szybko usnąłem bo miałem za sobą nie przespaną noc. Miałem cichą nadzieje, że kiedy się obudzę zobaczę sms od Emily.


*** OCZAMI EMILY ***

Obudziłam się o 9 rano i czułam, że już jestem wypoczęta. Wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Od kiedy tylko otworzyłam oczy analizowałam wczorajszy wieczór. To wszystko wydawało mi się nierealne. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się zakładając na siebie krótkie spodenki i koszulkę. Zeszłam na dół żeby zrobić sobie śniadanie. Wstawiłam wodę na herbatę i szybko pobiegłam do swojego pokoju po telefon. Wolałam mieć go przy sobie w razie jakby mama zadzwoniła czy coś.
Usiadłam i zaczęłam jeść przygotowane jedzenie popijając herbatą. Sięgnęłam po telefon i weszłam w spis kontaktów. Ciągle nie wierzyłam ze mam numer Justina. Jego imię tam widniało a mnie korciło żeby napisać do niego sms'a. Ale powstrzymałam się i powiedziałam sobie, że jak coś to odezwę się do niego za kilka dni. Nie chciałam od razu pokazać mu, że mam zamiar go poznać lepiej. Zjadłam i poszłam na kanapę. Położyłam się i włączyłam telewizor. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz to była Caroline.
- Hej śliczna - Powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Cześć słonce - Po jej głosie wyczułam, że się cieszy słysząc mój głos.
- Co tam u ciebie? Stęskniłam się strasznie. - Drugą cześć zdania powiedziałam lekko się smucąc.
- Ja też się stęskniłam za tobą. - Powiedziała. - A tak ogólnie może być, a u ciebie? - Zapytała zaciekawiona.
- Emmm nie powiem bo źle nie jest. - Zaczęłam chichotać.
- Uuuu opowiadaj, zaciekawiłaś mnie. - Powiedziała śmiejąc się.
- Car, pamiętasz tego Maxa co go spotkałyśmy? - Zapytałam.
- Tak pamiętam, przystojny był a co? - Słyszałam, że ją zaciekawiłam.
- No bo wczoraj byłam u niego na imprezie. - Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- No ładnie widzę, ale czuje  że to nie o niego chodzi. - Zaśmiała się do słuchawki.
- No tak... - Zaczęłam. - Pamiętasz tego chłopaka o którym ci wtedy mówiłam, ten co się tak gapił na mnie. Nie wiem czy ci o nim mówiłam - Powiedziałam przygryzając wargę.
- No mniejsza o to ale pamiętam jak mówiłaś mi tamtego wieczoru, że się jakiś gapił. - Powiedziała czekając na wyjaśnienia.
- No to ja go tak trochę poznałam, ma na imię Justin i ma 19 lat. - Zaczęłam zastanawiając się czy powiedzieć jej resztę, ale to moja przyjaciółka jej mogłam powiedzieć. -  I wczoraj się z nim całowałam, prawie to z nim zrobiłam, ale odmówiłam i przespałam całą noc wtulając się w niego. - Rzuciłam jednym tchem a dziewczynę zatkało.
- Woow. Nie wiem co mam powiedzieć. - Powiedziała po chwili chichocząc.
- Ja wiem, że to dziwne ale chyba się w nim zabujałam. - Znów przygryzłam wargę, przypominając sobie wczorajszy wieczór.
- No to powodzonka misiu. - Powiedziała a ja czułam jak się uśmiecha. - Misiaczku mój ja będę kończyć niestety. - Powiedziała smutna.
- Jak musisz, będę strasznie tęsknić. - Odpowiedziałam dziewczynie smutnym głosem.
- Kocham cie. - Powiedziała do mnie czule a za razem ze smutkiem.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się lekko i pożegnałam się z dziewczyną.
Leżałam na kanapie i myślałam o tym co się wczoraj działo. O tym czy to możliwe, że zakochałam się w chłopaku, którego nie chciałam znać. On był idealny i świetnie całował...
- Ehhh... - Westchnęłam i wstałam po książkę.
Położyłam się i zaczęłam czytać. Przeczytałam około 50 stron i usnęłam znudzona czytaniem. Nawet nie wiem kiedy zaznaczyłam gdzie skończyłam, musiałam to zrobić usypiając i na dodatek nieświadomie.


Nadszedł czas na ROZDZIAŁ 10 Tak mi się wydaje, że nie ma błędów ale jak jednak ktoś coś znajdzie to pisać w komentarzach :P Oczywiście mile widziane różnego rodzaju komentarze i pisać jak się podoba :P Amm i bym zapomniała :D Udostępniajcie i pomagajcie zdobywać czytelników :PDo usłyszenia za tydzień :D

2 komentarze:

  1. Matko jak mnie dawno tu nie było :( ale teraz nadganiam cala historie i musze przyznac ze troche mnie ominelo :) ale dam rade :-D a ten rozdzial jest jednym z moich ulubionych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to bardzo miłe :D Zachęcam do udostępniania :) Każda pomoc się przyda :P

      Usuń