poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 12

Weszłam na teren mojego domu i zaczęłam iść się w kierunku schodów. Wyciągnęłam klucze z kieszeni i szybko otworzyłam drzwi. Weszłam do przedpokoju w pośpiechu ściągając buty i rzucając je w kont. Moje hałasowanie usłyszała mama i wyszła z salonu zobaczyć co się dzieje.
- Emi a ty co tak wpadłaś jak burza? - Zaśmiała się patrząc na mnie.
- Mam mało czasu i muszę się pospieszyć. - Powiedziałam wbiegając po schodach na górę.
Poleciałam od razu do łazienki i wzięłam pastę na szczoteczkę i zaczęłam szorować zęby. W trakcie mycia zębów poszłam szybko do pokoju i uszykowałam sobie jeansy i czarną bokserkę. Poleciałam spowrotem do łazienki i dokończyłam myć zęby. Kiedy skończyłam szybko poprawiłam makijaż i przejechałam po ustach czerwoną szminką. Wróciłam do pokoju i się przebrałam. Wzięłam torebkę z szafy i wrzuciłam do niej telefon klucze i poszłam do łazienki po perfum i przy okazji wylałam na siebie znaczną jego ilość. Ułożyłam jeszcze raz moje lokowane włosy i wyszłam z łazienki. Schodząc po schodach musiałam wyglądać dziwnie.
- Telefon jest, klucze są, perfum jest... - Gadałam sama do siebie kiedy nagle przerwała mi mama.
- Tylko nie zapomnij rozumu. - Zaśmiała się opierając się o ścianę.
W czasie kiedy to mówiła ja poszłam do przedpokoju kończyć się ubierać a ona poszła zaraz za mną.
- No wiesz co mamo. - Popatrzyłam na nią z udawanym wyrzutem i zaczęłam się śmiać.
Usiadłam w przedpokoju i zawiązywałam moje ulubione botki z obcasem na platformie a mama uważnie mi się przyglądała. Wstałam patrząc w lustro i podeszłam do szafy wyciągając z niej skórę. Założyłam ją na siebie i poprawiłam włosy.
- Kurde wiedziałam. - Zaśmiałam się pod nosem i z torebko poszłam szybkim krokiem na górę.
Oczywiście nie wzięłam ze sobą grzebienia którego zawsze trzymam w torebce. Musiałam go wyciągnąć jak poprawiałam włosy w łazience. Weszłam do niej a grzebień leżał na umywalce. Wzięłam go szybko wrzucając do torebki i poszłam na dół kierując się do wyjścia.
- Mamuś ja już wychodzę jak coś rano ci napisze sms-a. - Powiedziałam zakładając torebkę na ramie.
- Dobrze ale uważaj na siebie. - Powiedziała z uśmiechem.
- To do jutra, kocham cie mamo. - Powiedziałam i prawie wybiegłam z domu bo Justin czekał na mnie w samochodzie.
Wyszłam na ulice i zaczęłam kierować się w stronę auta które widziałam odkąd wyszłam na chodnik. Justin opierał się o maskę samochodu i palił papierosa kiedy podeszłam i stanęłam naprzeciw niego. Chłopak popatrzył na mnie od góry do dołu po czym przygryzł lekko wargę i spojrzał mi w oczy.
- Wiesz nie powinienem tego mówić ale łądnie wyglądasz. - Powiedział i ponownie mi się przyjrzał.
- Mmm dziękuje. - Odpowiedziałam czując, że moją twarz zalewa czerwień bo zawsze zawstydzały mnie takie komplementy.
- To co jedziemy? - Zapytał Jus.
- Jedziemy. - Odpowiedziałam i podeszłam do drzwi pasażera otwierając je.
Wsiedliśmy do samochodu a Justin od razu odpalił silnik i wykręcił na podjeździe jednego z sąsiednich domów.
- Emily ale skoczymy jeszcze na małe zakupy. - Zaczął się szczerzyć jak głupi.
- A co ty się tak szczerzysz? - Zapytałam śmiejąc się pod nosem.
- No wiesz pomożesz mi wiec wykorzystam cie. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
- Ty mnie wykorzystasz? To niewybaczalne. - Odpowiedziałam udając oburzenie i odwróciłam głowę patrząc za okno.
Oboje automatycznie wybuchnęliśmy śmiechem. Popatrzyłam na Justina a on spojrzał mi głęboko w oczy i położył rękę na mojej nodze. Momentalnie spojrzałam na jego rękę i spowrotem na niego uśmiechając się. Mimo, że dobrze go nie znałam już czułam się dobrze w jego towarzystwie.
- Więc jak będziemy w sklepie ty zajmujesz się jakimiś napojami i szybkim jedzeniem a ja alkoholem. Wybierz tak, żeby zjeść ale się nie narobić i żeby szybko było. - Zaśmiał się a ja zaraz za nim.
- Tak jest! - Zasalutowałam mu a on wybuchnął śmiechem.
Justin przygazował i szybko zajechaliśmy pod sklep. Oboje wysiedliśmy z samochodu w znakomitym humorze i weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między półkami a ja wybierałam przekąski. Zebranie jedzenia zajęło nam może  minut i podeszliśmy do półki z napojami. Wzięłam 3 butelki picia I skierowaliśmy się na stoisko z alkoholem. Justin sięgnął po 2 ogromne jak dla mnie butelki wódki i wziął jeszcze 2 czteropaki i podeszliśmy do kasy. Poszło nam to sprawnie. Łącznie w sklepie byliśmy może z 15 minut. Kasjerka zwinnie poradziła sobie z naszymi zakupami. Kiedy już prawie kończyła odezwał się Justin.
- Jeszcze 4 paczki Marlboro. - Powiedział z uśmiechem patrząc na mnie a ja od razu go odwzajemniłam.
Kasjerka skończyła kasować nasze zakupy a Justin za nie zapłacił i spakowaliśmy je do toreb. Powoli wyszliśmy ze sklepu idąc do bagażnika samochodu. Justin postawił jedną torbę na ziemi i otworzył go. Ułożyliśmy zakupy a Justin zamknął bagażnik i odpalił papierosa. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Justin wyjechał na ulice i włączył jakaś piosenkę której nie słuchałam.
- No więc. - Zaczął przerywając ciszę która zapadła pomiędzy nami i było słychać tylko muzykę. - Już chyba dobrze się czujesz w moim towarzystwie, co nie? - Zapytał i spojrzał na mnie.
- Tak już jest dużo lepiej. - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- To dobrze. - Ucieszył się Justin i znów położył jedną rękę na mojej nodze a mnie aż przeszły ciarki nie wiem czemu.
Nagle zadzwonił telefon Justina a on szybko ściągnął rękę z mojej nogi i wyciągnął go z kieszeni. Po odpowiedziach i przywitaniu stwierdziłam, że to był Max. Kiedy skończył rozmawiać od razu zaczął mówić.
- Max mówi, że będą za jakieś 40 minut. - Powiedział i schował telefon do kieszeni.
Przygazował żeby jednak szybciej być już u niego. Za niecałe 5 minut dojechaliśmy pod jego dom. Ciągle zastanawiało mnie to jak on może mieszkać tam sam. Ten dom mimo wszystko był wielki. Justin wjechał go garażu i wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy do bagażnika po zakupy i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Garaż się zamknął a Justin zaczął wchodzić po schodach do drzwi. Wyciągnął klucze i otworzył je przepuszczając mnie przodem. Weszłam a on zaraz za mną i zaprowadził mnie do kuchni abym odłożyła zakupy. Położyłam torby na szafce i poszłam się rozebrać do przedpokoju. Kiedy wróciłam do kuchni Justin chował alkohol do lodówki. Podeszłam do szafki i zaczęłam przygotowywać z nim przekąski. Szybko nam to poszło i uwinęliśmy się w 15 minut.
- Wszystko już gotowe a Max i Leny będą za jakieś pół godziny. - Powiedział Justin z uśmiechem łapiąc mnie za rękę i wyciągając z kuchni.
- A nie za 20 ? - Zapytałam zmieszana grzecznie za nim idąc.
- On się zawsze spóźnia. - Powiedział Justin śmiejąc się i usiadł na kanapie włączając telewizor.
Podeszłam do okna i gapiąc się na ulice. Panowała niezręczna cisza. Nagle poczułam lekki dotyk na moich biodrach i automatycznie się odwróciłam opierając o okno. Justin stanął tak żeby dobrze wdziać moją twarz i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiesz głupio mi to mówić bo krótko się znamy ale jesteś taka seksowna. - Powiedział przygryzając wargę i patrząc mi ciągle prosto w  oczy.
- Trochę nie wiem co mam powiedzieć. - Zaśmiałam się trochę nerwowo.
Justin odsunął się lekko patrząc na mnie od góry do dołu i spowrotem skierował oczy na moją twarz. Moje serce zaczynało co raz szybciej bić. Patrzyłam ciągle na Justina i nie mogłam się ruszyć. Dosłownie mnie wryło. Zero ruchu z mojej strony nawet nie wiem czy oddychałam. On jest tak cholernie przystojny. Patrząc mu prosto w oczy kiedy panowała taka cisza jak teraz kolana miałam jak z waty. Odnosiłam wrażenie, że zaraz opadnę. No ale jakby nie to okno to na pewno dawno bym straciła równowagę. Moje pragnienie wręcz krzyczało ' JUSTIN DO CHOLERY POCAŁUJ MNIE!'.
Stałam tak i nie wiedziałam czy zdołam się ruszyć. Jakimś cudem udało mi się. Przełożyłam ciężar ciała na obie nogi i oparłam dłonie o parapet nie odrywając od Justina oczu. Były hipnotyzujące. Nie mogłam się im oprzeć. Nerwowo przygryzłam wargę. Zrobiłam to niekontrolowanie a oczy Justina od razu na nią powędrowały. Widziałam jak chłopak zaciska usta. Po krótkiej chwili przestaje. Jego oczy przestają skupiać się na moich wargach i znów patrzy mi głęboko w oczy.
- Jesteś naprawdę najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem. - Kiedy to mówił spojrzał znów na moje usta ciągle powoli się przysuwając do mnie.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - Wydukałam czując, że teraz to były ostatnie słowa jakie zdołałam wypowiedzieć i nagle poczułam jak przyspiesza moje serce. Justin był co raz bliżej mojej twarzy. Dzieliły nas zaledwie 2 centymetry. Musnął moje usta aby sprawdzić czy to odwzajemnię. Wtedy zaczęłam przesuwać moje ręce po jego i podniosłam się aby nie opierać się o okno. Przewiesiłam ręce na jego ramionach a Justin wpił się w moje usta. Robił to tak czule, co raz bardziej zaczęłam poddawać się jego pocałunkom. Przyciągnął mnie do siebie i zjechał dłońmi na mój tyłek i je tam lekko zacisnął a ja zaczęłam wplątywać palce we włosy. Z każdą chwilą całowaliśmy się co raz bardziej namiętnie. Od czasu do czasu składał pocałunki na mojej szyi i co raz bardziej przysuwał mnie do siebie. Odnosiłam wrażenie, że zaraz zaczniemy się nawzajem rozbierać. Justin zaczął wkładać ręce pod moją koszulkę. Dotykał mnie po plecach i zaczął powoli przesuwać ręce na mój brzuch kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, który przerwał tak wspaniały moment.

Rozdział niestety dodałam troszkę później. I jest krótszy niż normalnie choć wiem, że nawet i moje normalne rozdziały nie są specjalnie długie za co bardzo przepraszam :) Oczywiście mam nadzieje, że się spodoba i zachęcam do udostępniania i komentowania :)
Miłego czytania życzę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz