Justin odsunął się ode mnie patrząc mi w oczy a ja przygryzłam wargę. Odwrócił się bardzo powoli i zaczął iść w kierunku drzwi kiedy dzwonek zadzwonił drugi raz. Podszedł i je otworzył. Stał tam Max i śliczna czarnowłosa dziewczyna.
- Siemanko stary. - Przywitał się Max przepuszczając dziewczynę w drzwiach.
- Siema. - Odpowiedział chłopakowi. - Hej Leny - Przywitał się z dziewczyną i ją przytulił a mnie coś jakby ukłuło kiedy to zobaczyłam.
Uważnie im się przyglądałam kiedy kierowali się do salonu. Pierwszy szedł Justin a za nim Leny i Max.
- Leny poznaj Emily moją przyjaciółkę. - Kiedy to mówił spojrzał na mnie takim uroczym spojrzeniem a ja się od razu uśmiechnęłam.
- Hej jestem Emily. - Powiedziałam podchodząc do dziewczyny i podając jej rękę na przywianie.
Dziewczyna podała mi swoją dłoń i szczerze się uśmiechnęła.
- Hej, Leny. Miło poznać kogoś kto wygląda na normalnego. - Uśmiechnęła się do mnie i w tym samym momencie spojrzałyśmy na chłopaków.
Patrzyli na nas jak na kosmitów. A my od razu się zaśmiałyśmy.
- Ale ty miła Leny. Jak zawsze. - Zaśmiał się pod nosem. - Siadajcie. - Powiedział pokazując na narożnik.
Wszyscy poszliśmy w kierunku kanapy i usiedliśmy.
- Chcecie coś do picia? - Zapytał Justin przyglądając się nam.
- Stary co za pytanie. Dawaj jakieś piwko. - Powiedział Max i zaczął się śmiać.
- A ty jak zawsze. - Zaśmiała się Leny patrząc na Maxa.
- No co? - Zapytał dziewczynę ciągle się śmiejąc.
- Nie nic. - Leny zaczęła się śmiać i spojrzała na mnie.
- Dobra to chwile pójdę po piwo. - Powiedział Justin i zaczął się odwracać.
- Poczekaj. - Powiedziałam wstając z kanapy i dołączając do niego a chłopak od razu się do mnie uśmiechnął.
Zrobiłam to tylko dlatego, że chciałam się coś go zapytać. Kiedy weszliśmy do kuchni a ja miałam pewność, że oni nas nie usłyszą podeszłam bliżej Justina.
- Przyjaciółka? - Zapytałam z uśmiechem.
- No a nie? - Zapytał opierając mnie o szafkę i mnie pocałował i od razu na mnie spojrzał patrząc mi w oczy.
- No można tak powiedzieć. - Uśmiechnęłam się szeroko i sięgnęłam po 2 piwa a Justin zrobił to samo.
- Chodź wracamy bo coś sobie pomyślą. - Puścił mi oczko.
Poszłam przodem a Justin szedł zaraz za mną. Kiedy wychodziłam z kuchni Justin klepną mnie w tyłek. A ja od razu się odwróciłam.
- A to co miało być? - Zaśmiałam się patrząc na chłopaka widząc jego minę. Udawał, że to nie on.
- Ja nic nie zrobiłem. - Zaśmiał się i weszliśmy do salonu.
Max i Leny od razu spojrzeli w naszym kierunku a my szliśmy rozbawieni.
- Proszę. - Powiedziałam podając dziewczynie piwo i usiadłam niedaleko niej na kanapie.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się do mnie.
Justin podał piwo Maxowi i usiadł wygodnie koło mnie kładąc jedną rękę za mną. Po chwili poczułam jak jeździ mi ręką po plecach. Od razu spojrzałam na chłopaka a on się do mnie uśmiechnął. Spojrzał na mnie pytająco a ja od razu domyśliłam się, że chodzi mu o to czy mi to przeszkadza. Nic nie zrobiłam jego dotyk był przyjemny i nie chciałam żeby przestawał. Zaczęłam gadać z Leny a Justin się do mnie przysunął.
- Sorki, że tak od razu o to pytam ale ile masz lat? - Zapytałam z głupią miną.
- Dwa miesiące temu skończyłam 17. A ty? - Odpowiedziała dziewczyna od razu pytając.
- No ja skończyłam 17 ale prawie na początku roku. - Powiedziałam.
Chciałam tylko jakoś rozkręcić rozmowę bo było trochę sztywno.
- Widzę, że jesteś nową znajomą Justina. - Powiedziała z uśmiechem.
- No tak poznaliśmy się jakiś czas temu. - Uśmiechnęłam się od dziewczyny.
- Jak długo tu mieszkasz? - Zapytała Leny.
- Od urodzenia. - Odpowiedziałam biorąc łyka piwa.
- To szkoda, że wcześniej się nie poznałyśmy. - Zaśmiała się.
- No nie powiem, że nie. - Odwzajemniłam reakcje dziewczyny.
- A co się stało, że zaczęłaś się zadawać z tymi idiotami? - Zażartowała i spojrzałyśmy na miny chłopaków.
- Moja przyjaciółka się wyprowadziła, a jeszcze jak była tu na miejscu to przez przypadek ich spotkaliśmy i jakoś tak wyszło. - Powiedziałam uśmiechając się do Maxa.
Nasza rozmowa była co raz mniej sztywna i czułam się pewniej w ich towarzystwie. Co chwilę z czegoś się śmiałam razem z Leny. Max co chwile gadał jakieś głupoty przez co nie możne było się nie śmiać. Kiedy każdy z nas skończył już pić piwo Justin poniósł butelki ze stołu i zaczął kierować się do kuchni.
- No to nadszedł czas na wódkę. - Powiedziałam lekko się śmiejąc i spojrzałam na dziewczynę a ona od razu się zaśmiała.
- Czekaj pomogę ci przynieść wszystko. - Powiedziałam do Justina a on się odwrócił.
Wstałam od stołu i zaczęłam iść w kierunku kuchni. Weszłam zaraz za Justinem. Chłopak odłożył butelki na mały stolik w kącie kuchni i podszedł do mnie.
- Czy ty to robisz celowo? - Zapytał przysuwając się do mnie i kładąc dłonie na moich biodrach.
- Możee. - Odpowiedziałam przygryzając wargę.
Nagle usłyszałam głos dziewczyny.
- Pomóc wam z czymś? - Zapytała lekko zmieszana.
Justin od razu się ode mnie odsunął a ja spojrzałam na dziewczynę.
- A no możesz. - Zająknął się Justin przez tę krępującą sytuacje i podszedł do lodówki po wódkę.
- Pomożesz mi to zanieść do salonu? - Zapytała z uśmiechem.
- Jasne. - Leny się do mnie uśmiechnęła i wzięła ode mnie jedzenie i poszła do salonu. Wzięłam picie i jedną miseczkę z jedzeniem i poszłam zaraz za nią. Kiedy wychodziłam z kuchni spojrzałam na Justina a a poznałam z ruchu jego ust, żę mówi mi żebym została. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i wyszłam mówiąc, że zaraz wrócę a Justin szeroko się uśmiechnął.
Weszłam do salonu stawiając picie i miseczkę z jedzeniem na stole.
- Jeszcze tylko kieliszki i szklanki. - Powiedziałam do Leny, która patrzyła na mnie stojąc przy stole.
- Pomóc ci? - Zapytała.
- Nie nie trzeba. - Uśmiechnęłam się do niej serdecznie. - Usiądź a ja przyniosę. - Dokończyłam i poszłam do kuchni a Leny usiadła na swoim miejscu.
Kiedy weszłam do kuchni nie widziałam tam Justina. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu kiedy szłam w kierunku szafki a ja aż podskoczyłam ze strachu.
- Jeny ale mnie nastraszyłeś. - Powiedziałam odwracając się.
- Przepraszam. - Powiedział z uśmiechem i dał mi buziaka.
- Gdzie masz szklanki? - Zapytałam dla zmiany tematu.
- Po lewej na górze. - Powiedział pokazując głową na szafkę.
- Ty weź kieliszki. - Powiedziałam sięgając po 4 szklanki.
- Idziemy? - Zapytał ze smutną miną.
- Idziemy. - Odpowiedziałam odwracając się a Justin przyparł mnie do szafki i zaczął całować a ja to odwzajemniłam. Prawie wypadła mi szklanka z ręki ale on złapał ją w ostatniej chwili i postawił ją na szafce za mną.
- Niezdara. - Powiedział śmiejąc się i dał mi buziaka i zaczął wychodzić z kuchni z wódką i kieliszkami. Wzięłam szklanki i go dogoniłam.
- Ja niezdara? - Zapytałam patrząc na niego.
- No a ja? - Zapytał śmiejąc się ze mnie.
- To twoja wina. - Powiedziałam szturchając go a jemu prawie wypadł kieliszek z ręki i spojrzał na mnie a ja na niego.
- Ktoś tu sobie zbiera. - Uśmiechnął się do mnie zadziornie.
- Oj no nie wiem. - Odpowiedziałam mu kładąc szklanki na stole i szybko siadając i wystawiłam do niego język.
- Max chodź zapalimy. - Powiedział patrząc na chłopaka.
- Hmm dobry pomysł! - Prawie krzyknął teatralnie a ja z Leny się zaśmiałyśmy.
Chłopaki zaczęli kierować się na balkon a ja odprowadzałam ich wzrokiem. Kiedy dziewczyna mi przerwała.
- Justin traktuje cie całkiem inaczej. - Powiedziała nie ukrywając zdumienia i patrzyła na mnie.
- Inaczej czyli jak? - Zapytałam zaciekawiona siadając wygodnie na kanapie.
- No wiesz on na ogół bawi się dziewczynami i nie za często jest miły.
- To już akurat wiem. - Powiedziałam uśmiechając się do dziewczyny.
- Wiesz on przy tobie wydaje się być szczęśliwy. - Powiedziała a ja spojrzałam na nią. - Dawno się tak szczerze nie uśmiechał do dziewczyny. - Powiedziała z uśmiechem.
- Czy ty masz coś na myśli? - Spojrzałam pytająco na Leny.
- Wiesz wydaje mi się, że on coś do ciebie czuje. - Po tych słowach ścisnęło mnie w brzuchu a serce mocniej zaczęło bić.
- Uważasz, że mu się aż tak spodobałam? - Zapytałam z nadzieją, że ona wie coś więcej.
- Ja nie wiem nic na twój temat ale Max jest też jakiś dziwny i teraz na pewno cię obgadują. - Powiedziała i zaczęła się śmiać a ja zareagowałam tak samo.
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi na balkon się otwierają a Justin ucisza Maxa. To było dziwne trochę. Kiedy Justin wszedł do salonu spojrzał mi w oczy i szczerze się uśmiechnął. Poczułam nagle takie dziwne ciepło w środku. Justin powoli podszedł do kanapy i usiadł koło mnie. Jego kroki wydawały się bardzo powolne a ja tak bardzo chciałam żeby siedział już koło mnie. Usiadł koło mnie a nasze nogi się dotknęły a ja spojrzałam na Justina. Max coś mówił do Leny ale całkowicie byłam skupiona na czymś innym. Na chwile nie istniało wszystko dookoła a ja analizowałam to co powiedziała mi Leny. Patrzyłam Justinowi w oczy a on położył mi rękę na biodrze i wsunął mi ją lekko pod koszulkę i rysował wzorki na mojej skórze. To było bardzo przyjemne uczucie i zrobiło mi się ciepło na samą myśl, że to co ona mi powiedziała jest prawdą. Odczuwałam jakby rysował jakieś litery a ja od razu szeroko się do niego uśmiechnęłam i przysunęłam się bliżej niego. Z chwili na chwile podobał mi się co raz bardziej. Chciałam znów poczuć jego smak, jego ciepło. Czułam się w jego towarzystwie pewna siebie i bezpieczna. Zadawałam sobie pytanie czy mogłam się zakochać ale to było zbyt szybko. Justin strasznie mi się podobał. Przez głowę przeszła mi myśl, że Justin mógłby być moim chłopakiem. Wtedy byłabym bardzo szczęśliwa....
Po chwili oderwałam wzrok od Justina i odwróciłam głowę w stronę Maxa i Leny a dziewczyna posłała mi jeden z mega słodkich uśmiechów a ja dalej myślałam o tym co mi powiedziała.
- No to czas coś wypić. - Powiedział Justin wyrywając mnie z zamyślenia.
- Dobry pomysł - Dopowiedział Max.
Justin zdjął ze mnie rękę i rozlał nam po kieliszku.
- Okazyjnie pierwszego nie popijamy. - Powiedział patrząc Leny i po chwili na mnie.
- No chyba nie. - Powiedziałyśmy równo z oburzeniem i nagle zaczęłyśmy się śmiać.
- Ymm zaczyna się. - Powiedział Max śmiejąc się z nas.
- Oj dziewczyny to tylko jeden. - Powiedział Justin patrząc na Leny a później na mnie i uśmiechnął się.
- Tylko jeden. Co nie Leny? - Powiedziałam i popatrzyłam na dziewczynę pytająco.
- Jeden jedyny taki. - Powiedziała z lekkim grymasem.
- Wiec mam nadzieje, że wszyscy złapiemy razem dobry kontakt. - Powiedział Justin. - A nawet bardzo dobry. - Dopowiadając to uśmiechnął się uwodzicielsko do mnie a ja się zarumieniłam.
Każdy z nas przechylił kieliszek a ja jakbym poczuła ogień w przełyku. Nienawidziłam tego uczucia i skrzywiłam się. Paliło jak cholera. Opuściłam głowę robiąc dziwną minę. Po chwili ją podniosłam i spojrzałam na Leny. Nie wyglądała gorzej ode mnie.
- Nienawidzę cie za to Bieber. - Powiedziała śmiejąc się a Justin od razu to odwzajemnił.
- Oj tam przeżyjesz. - Puścił jej oczko. - To wypijmy szybko drugiego ale popijając, będzie wam lepiej. - Powiedział z uśmiechem.
Justin rozlał drugą kolejkę a ja nalałam picia każdemu. Kiedy mieliśmy wypić przechyliłam kieliszek i od razu zrobiłam kilka łyków napoju. Tym razem nie było tak źle. Nie czułam już tak mocnego pieczenia w gardle wiec nie skrzywiłam się nawet, ale Leny i tak zrobiła minę.
- Nienawidzę wódki. - Powiedziała widząc, że każdy się na nią patrzy.
Siedzieliśmy i gadaliśmy. Justin po wypiciu 2 kolejki wstał i włączył muzykę i przyciemnił światło do prawie minimum. W salonie panował lekki pół mrok. Usiadł spowrotem koło mnie. Tym razem bardzo blisko. Położył rękę znów pod moją koszulkę i przysunął mnie do siebie a ja na niego spojrzałam z uśmiechem. Usiadłam wygodnie i zaczęliśmy wszyscy rozmawiać i się lepiej poznawać. Każdy po trochę zjadł i dalej piliśmy. Kolejka za kolejką a ja czułam jak zaczyna mi się powoli kręcić w głowie. Trochę źle się poczułam.
- Justin, ja na chwilkę wyjdę na balkon. - Uśmiechnęłam się do chłopaka a on wstał i mnie przepuścił.
Kiedy byłam już przy drzwiach i je otwierałam usłyszałam głos Justina.
- Ja pójdę z nią, zaraz wrócimy. - Powiedział a Leny z Maxem mu przytaknęli.
Otworzyłam drzwi i wyszłam. Nie zamykałam ich bo wiedziałam, że Justin idzie kawałek za mną. Stanęłam przy barierce nabierając kilka głębokich oddechów. Nagle poczułam jak mnie przytula.
- Emi wszystko ok? - Zapytał z troską.
- Tak trochę się źle poczułam. - Odpowiedziałam z uśmiechem i nabrałam powietrza do płuc.
- Czemu? - Zapytał a ja się odwróciłam.
- Dawno tyle nie wypiłam. - Odpowiedziałam lekko się śmiejąc a nasze twarze dzieliły centymetry.
Przestałam się śmiać i spojrzałam Justinowi prosto w oczy i rozważałam czy zadać mu bardzo ważne dla mnie pytanie. Po chwili przełamałam się.
- Justin. - Powiedziałam niepewnie.
- Tak? - Zapytał chłopak.
- Jak bardzo ci się podobam? - Zapytałam wciąż patrząc mu w oczy a on lekko się odsunął.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć bo to dla mnie dziwne a dla ciebie tym bardziej. - Powiedział zmieszany i ujął moją twarz w dłonie.
- Odpowiedz mi. - Powiedziałam proszącym głosem.
W mojej głowie roiło się od różnych myśli. Bałam się trochę tego co on zaraz powie.
- Wiesz Emily... - Zaczął ale na chwilę zmilkł.
- Mów. - Powiedziałam z uśmiechem.
- No bo ja się w tobie zakochałem. - Kiedy to powiedział zaczął gładzić mój policzek. - Nie mogę przestać o tobie myśleć. O tym jak się uśmiechasz, śmiejesz, złościsz. Nie mogę wymazać z głowy obrazu twoich oczu, twojego zgrabnego ciała. Nie przestaje ani na chwile o tobie myśleć. Jesteś taka śliczna...- Kontynuował patrząc mi w oczy a ja stałam jak wryta.
- Nie wiem co mam powiedzieć. - Powiedziałam zawstydzona i spuściłam wzrok, moje nogi były jak z waty a serce o mało nie wyskoczyło z piersi.
- Emily? - Powiedział pytająco.
- Tak? -Podniosłam wzrok na chłopaka.
- Zostań moją dziewczyną, proszę. - Powiedział to bardzo poważnie przysuwając się do mnie na tyle blisko, że czułam jego oddech.
- Mało się znamy... - Zaczęłam ale przerwał mi.
- Tak wiem, ale ja chce mieć cię przy sobie. - Powiedział i czekał na moją reakcje.
Ja przez chwilę wpatrywałam się w chłopaka i czułam jak szczęście rozrywa mnie od środka a za razem byłam skrępowana tą sytuacją. Justin uważnie mi się przyglądał a ja zastanawiałam się jak rozegrać tę sytuacje. Po chwili powiesiłam go ręce na szyi i wpiłam się w jego usta. Jus nie krył, że zszokowałam go moją reakcją ale po chwili odwzajemnił mój pocałunek i stał się on bardzo namiętny. Justin mnie do siebie przytulił i ciągle całował. Po chwili nasze usta się rozłączyły a Jus lekko się odsunął patrząc mi w oczy. Jego pytający wzrok się we mnie wbił i zaczął otwierać usta ale ja położyłam na nich palec i z uśmiechem pokiwałam mu głową. Uśmiechnęłam się delikatnie i zabrałam palec z jego miękkich ust.
- Czy to znaczy.. - Zaczął ale ja zasłoniłam mu usta.
- Tak chce spróbować. - Powiedziałam a Justin wpił się w moje usta mocno mnie przytulając.
Odsunął się ode mnie a na jego twarzy widziałam szczęście jakie można spotkać u małego dziecka. Jeszcze raz mocno mnie przytulił a ja odwzajemniłam jego gest.
- Chodź wracajmy do nich. - Powiedział mi do ucha.
- Mhm. - Przytaknęłam mu i odsunęłam się lekko.
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu a Justin złapał mnie od razu za rękę. Spojrzałam na chłopaka i uśmiechnęłam się. Zeszliśmy do salonu a Leny i Max nawet nas nie zauważyli. Podeszliśmy do kanapy a ja puściłam Justina i usiadłam a on zaraz za mną.
- Wszystko ok? - Zapytała z troską Leny.
- Tak już dobrze. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - No to wypijmy za szczęście. - Wypaliłam jak głupia a Max i Leny popatrzyli na mnie pytająco.
- Więc Emily jest moją dziewczyną. - Powiedział Justin patrząc na mnie i złapał mnie za rękę. Może to było sztuczne ale bardzo mnie ucieszyło to, że od razu głośno o tym powiedział mimo że kiedy to mówił poczułam nagłe ciepło w sobie.
- Gratulacje. - Powiedzieli równo a wszyscy od razu się zaśmialiśmy.
Justin polał kolejkę i wypiliśmy ją. Siedzieliśmy na kanapie a chłopak wciąż trzymał rękę na moim biodrze. Co chwile ją zabierał żeby polać następną kolejkę ale jego dłoń ciągle wracała na swoje miejsce. I tak ciągle.
Czułam się co raz bardziej pijana ale trzymałam się lepiej niż Leny. Dziewczyna była już bardzo wstawiona.
- Leny może zostań dzisiaj na noc tutaj? - Zaproponował Justin.
- Nie chce sprawiać kłopotu. - Powiedziała a jej język się plątał.
- To nic takiego, zostań nie będziesz wracać w takim stanie. Ani ty ani Max. - Powiedział z uśmiechem.
- Dziekuje. - Uśmiechnęła się szatynka. - Ale wiesz co ja bym was już chyba opuściła i się położyła. - Zaśmiała się pod nosem.
- Nie ma sprawy. - Powiedział Jus z uśmiechem.
- Zaprowadzę cię. - Powiedział i zaczął wstawać.
- Siedź tutaj stary. - Rzucił Max. - Ja pójdę z nią. - Jego język też już się nieźle plątał.
Wstali oboje z kanapy i poszli w kierunku schodów rozmawiając. Justin od razu na mnie spojrzał a ja na niego.
- No to zostaliśmy sami. - Powiedział uśmiechając się a ja podniosłam się lekko i usiadłam na chłopaku okrakiem. Widziałam, że trochę się zdziwił.
- A no tak. - Powiedziałam śmiejąc się a Justin położył ręce na moim tyłku i je zacisnął.
- Więc co robimy? - Zapytał
- Wiesz mam taki malutki pomysł. - Powiedziałam z uśmiechem.
Dałam Justinowi całusa i wstałam kierując się do kuchni. Justin patrzył na mnie pytająco. Weszłam do kuchni i wzięłam 2 piwa. Zaczęłam iść w kierunku salonu. Wchodząc widziałam, że Justin idzie w moją stronę i patrzy się na mnie pytająco. Podeszłam do niego i złapałam go za rękę.
- Chodź ze mną - Uśmiechnęłam się do niego i pociągnęłam go za sobą wchodząc na schody.
- Ale gdzie idziemy? - Zapytał.
- Idziemu na świeże powietrze. - Zaśmiałam się bo nie mogłam się wysłowić a Jus od razu zareagował tak samo.
Wyszliśmy na balkon i Justin usiadł w wielkim fotelu i pociągnął mnie na siebie. Przewiesiłam moje nogi przez jego i tak siedzieliśmy. Otworzyliśmy po piwie i zaczęliśmy pić. Justin po chwili odpalił papierosa. Opierałam się i przyglądałam mu się uważnie. Przez cały czas kiedy palił żadne z nas się nie odezwało a ja ciągle patrzyłam na niego uśmiechając się.
Przepraszam, że tak późno dodany ale miałam troszkę zajęć które mi uniemożliwiały dodanie :) Mam nadzieje, że się spodoba :) Komentujcie i udostępniajcie :)
Do usłyszenia :D
Jakiegokolwiek uwagi proszę dodawać w komentarzach :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz