sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 9

Bardzo długo kręciłam się w łóżku. Usnęłam dopiero nad ranem. Całą noc zastanawiałam się nad zmiennymi humorami Justina. Nie wiem co miało znaczyć jego zachowanie.
Mimo mojego zmęczenia wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Umyłam się szybko i wyszłam spod prysznica. Ubrałam się i zeszłam na dół. Często kiedy budziłam się nikogo nie było w domu. Można się do tego przyzwyczaić choć czasami aż chce mi się płakać. Weszłam do kuchni a moją twarz wykrzywiał lekki grymas. Byłam strasznie nie wyspana. Oczy dosłowni same się zamykały a ja nie mogłam nad tym ciągle zapanować. Przygotowałam sobie na śniadanie kakao i 2 kanapki z dżemem. Usiadłam przy stole i je zjadłam. Kiedy wypiłam kakao do końca wstałam i pozmywałam naczynia. Zmywając naczynia nagle zachciało mi się siku.
- Cholera jasna - Skwitowałam moją nagłą zachciankę, o ile tak mogę to nazwać.
Pobiegłam szybko na górę a z moich rąk kapała woda. Wbiegając do łazienki wytarłam szybko ręce i rozebrałam się. Umyłam ręce i zeszłam na dół aby dokończyć mycie naczyń. Kiedy pozmywałam chciałam iść na górę nałożyć makijaż kiedy zauważyłam, że wszędzie jest mokro.
- Brawo Emily - Zaśmiałam się sama z siebie idąc po mopa.
W związku z tym, że i tak wszędzie było mokro a ja i tak musiałam to powycierać to postanowiłam umyć wszędzie podłogi. Nalałam wody i specjalnego płynu do podłóg do wiaderka. Zaczęłam myć podłogę wyginając się z mopem i śpiewając.
Zmyłam wszystkie podłogi na dole wiec poszłam na piętro. Tam nie znajdowało się wiele pomieszczeń wiec się nawet nie zmęczyłam. Pozmywałam wszędzie podłogi a na końcu w łazience. Kiedy skończyłam wylałam wodę a mopa zostawiłam w prysznicu. Podeszłam do umywalki sięgając po kosmetyczkę. Nałożyłam makijaż i uczesałam się. Zeszłam na dół szykując sobie małą przekąskę i postanowiłam, że zjem ją później. W ostatniej chwili postanowiłam, że pójdę do sklepu. Wyszłam tym razem nie słuchając muzyki ani nic i szłam przed siebie twardym krokiem.
Po około 10 minutach byłam pod sklepem. Weszłam przez drzwi i wzięłam koszyk. Chodziłam po sklepie szukając tego co jest mi potrzebne kiedy na kogoś wpadłam. To był Max.
- Kogo moje oczy widzą - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Cześć, znamy się? - Zapytałam bo na początku go nie poznałam.
- Ymm tak poznaliśmy się jak byłaś ze swoją przyjaciółką blondynką. O ile dobrze pamiętam miała na imię Caroline. - Powiedział patrząc na mnie i czekając na reakcje.
- Tak jednak cie pamiętam - Zaśmiałam się.
- Tak naprawdę nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy. - Powiedział.
- Mnie ostatnio spotyka wiele dziwnych przypadków wiec wiesz. Zaczynam się powoli bać. - Udawałam przestraszoną ale to było komiczne i oboje się zaśmialiśmy idąc po sklepie. Gadaliśmy i śmialiśmy się chodząc między regałami.
- Nie no zabawna jesteś. - Stwierdził po jakimś czasie z uśmiechem.
- Dziękuję - Odpowiedziałam przyjaźnie chłopakowi.
- Masz jakieś plany na dziś wieczór? - Zapytał.
- Mmmm nie mam a czemu pytasz? - Zapytałam nie kryjąc mojego zdziwienie.
- No wiesz robię imprezę i chciałem się zapytać czy wpadniesz. - Uśmiechnął się do mnie czekając na moją reakcje.
- Hmmm wiesz tak trochę się nie znamy... - Chciałam dokończyć mówić ale chłopak nagle mi przerwał i udawał, że kończy to co ja chciałam powiedzieć.
- Ale to dobry pomysł żeby się poznać. - Powiedział patrząc na mnie z szelmowskim uśmiechem.
- A co mi tam, wpadnę -  Powiedziałam bez zawahania.
- No to jak coś to bądź o 6 tutaj kolo sklepu a ja po ciebie podjadę z kolegą oki? - Spojrzał pytająco.
- No okay - Posłałam chłopakowi uśmiech - Ale jakieś stroje obowiązują? - Zaśmiałam się.
- Tak ubrania są mile widziane ale jeśli ich nie masz jesteś atrakcją wieczoru - Zażartował.
- Hahahaha - Zaśmiałam się tak głośno, że usłyszeli mnie chyba wszyscy w sklepie a chłopak na mnie spojrzał.
- No wiesz po prostu przyjdź i ładnie wyglądaj i dobrze się w tym czuj - Powiedział poklepując mnie po ramieniu.
- Dobrze proszę pana. - Zasalutowałam mu a on zaczął się śmiać.
- Ja spadam - Powiedział. - Więc kiedy się widzimy? - Zapytał dla upewnienia czy pamiętam.
- jakieś 100 metrów stąd na parkingu o 6. Będziesz z kolegą a ja mam ładnie wyglądać. - Zaśmiałam się patrząc na chłopaka.
- Genialnie ! - Krzyknął i machnął teatralnie rękami a ja się zaśmiałam.
- Do później - Powiedziałam i odeszłam.
Chodziłam chwile po sklepie dokańczając zakupy i skierowałam się do kasy. Miałam cały koszyk zakupów nawet nie wiedząc kiedy tyle tego wzięłam.
Odeszłam od kasy z 2 torbami i poszłam do domu. Zanim uwinęłam się przed wyjściem na zakupy to była jakoś 2. Wróciłam do domu i spojrzałam na zegarek. Była już 3 wiec miałam jeszcze trochę czasu. Wypakowałam zakupy i pochowałam je do szafek śpiewając pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek. Ed Sheeran - Give Me Love od kiedy usłyszałam tę piosenkę wpadła mi w ucho. To, że śpiewałam oznaczało ze mam wyjątkowo dobry humor. Cieszyłam się na wieść o tym, że szykuje się impreza na którą byłam zaproszona. Musiałam jeszcze tylko powiedzieć coś mamie żeby mnie puściła ale z tym raczej nie będzie problemu.
Położyłam się na kanapie rozmyślając co mam dzisiaj na siebie ubrać. Po 20 minutach wpadłam na genialny pomysł. Poleciałam na górę i uszykowałam jeansowe rurki czarne botki na platformie i czerwoną obcisłą bluzkę z dekoltem.
- Miałam się czuć swobodnie, a przy okazji sexy. - Powiedziałam sama do siebie i zaczęłam się śmiać.
Wszystko uszykowane teraz tylko czas poczekać na mamę. Zostawiłam tak ubrania na łóżku i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni po jedzenie i poszłam do salonu na kanapę. Musiałam poczekać, aż wróci moja mama. Czas mijał a ja nawet nie zauważyłam kiedy wybiła już 5.

20 minut później...

Usłyszałam samochód mojej mamy parkujący pod domem więc leżałam i czekałam aż wejdzie do domu żebym mogła z nią pogadać. Tak leżałam i zastanawiałam się co jej powiem jak zacznie się wypytywać u kogo ta impreza i tak dalej. Z tym będę mieć problem. Moje rozmyślania przerwał głos mamy.
- Hej Emi, wróciłam już! - Krzyknęła.
- Wiem słyszałam jak podjechałaś pod dom. - Powiedziałam wstając z kanapy i idąc w jej kierunku.
- Jak minął dzień? - Zapytała zaciekawiona mama.
- Nawet fajnie. - Uśmiechnęłam się do niej. - Mamuś chciałam ci powiedzieć, że idę dzisiaj do znajomych na małą imprezę. - Oznajmiłam i czekałam na jej reakcje. W myślach miałam jej bezsensowne pytania, na które mimo wszystko szukałam odpowiedzi.
- A o której wrócisz? - Zapytała wchodząc do kuchni.
- No nie wiem właśnie do jakiego momentu nie będzie sztywno. - Powiedziałam lekko się śmiejąc.
- Ale weź klucze do domu skoro nie wiesz o której wrócisz. - Popatrzyła na mnie z uśmiechem i zaczęła wypakowywać zakupy.
- Mamoo jesteś kochana ! - Krzyknęłam uradowana i podbiegłam dać jej buziaka.
Poleciałam szybko na górę szykując się. Ubrałam uszykowane ciuchy i poleciałam już ubrana do łazienki poprawić makijaż. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się przeglądać kiedy weszła mama zobaczyć jak wyglądam.
- No no - Powiedziała stojąc w drzwiach. - Na pewno kogoś poderwiesz. - Zaśmiała się puszczając mi oczko.
- Mamo nie przesadzaj. - Zawtórowałam jej i sięgnęłam po czerwoną szminkę. Pomalowałam usta odciskając je na waciku. Przeczesałam jeszcze włosy i wyszłam do pokoju po torebkę. Spakowałam do niej telefon i klucze przy okazji sięgając po portfel. Zapięłam torebkę i zeszłam na dół do przed pokoju. Miałam tam wielką szafę z lustrem. Wyciągnęłam z niej skórzaną letnią kurtkę i załozyłam ją. Odsunęłam się od lustra poprawiając włosy i jeszcze raz się przeglądając.
- Naprawde ślicznie wyglądasz. -  Powiedziała mama przyglądając mi się. - Tylko uważaj tam na siebie i jak coś to dzwoń. - Uśmiechnęła się do mnie szczerze.
- Dobrze mamuś. - Podeszłam dając jej buziaka w policzek i odeszłam od niej. popatrzyłam na nią jeszcze raz i się zaśmiałam.
- Z czego się śmiejesz Emi? - Zapytała zdziwiona.
- Wiesz zostawiłam po sobie malutki ślad. - Podeszłam śmiejąc się i starłam szminkę z jej policzka i poszłam w kierunku drzwi.  Mama zaczęła się ze mnie śmiać i  skierowałam się do wyjścia.
- Zamknę za tobą . - Powiedziała z uśmiechem idąc za mną.
- Dziękuję, kocham cie mamo. - Powiedziałam wychodząc.
- Ja ciebie też Emi. - Odpowiedziała i zamknęła za mną drzwi.
Miałam jeszcze jakieś 15 minut żeby dojść na miejsce więc równym krokiem poszłam w kierunku sklepu.
Kiedy szłam zastanawiałam się kto będzie na tej imprezie. Jakby nie patrzeć znam tam tylko Maxa. Choć nie do końca. Kiedy podchodziłam pod sklep akurat podjechał samochód z którego wysiadły 2 osoby. Jedną z nich był Max, który od razu podszedł do mnie.
- Hej Emily. - Przywitał się wesoło i mnie przytulił.
- Hej Max. - Odwzajemniłam uścisk wesołka kiedy przez jego ramie zauważyłam Justina, który lustrował mnie wzrokiem z góry na dól. Moje serce od razu mocniej zabiło.
- Hej Justin. - Powiedziałam przyklejając sztuczny uśmiech na moją twarz.
- Hej Emily. - Odpowiedział uśmiechając się w dziwny sposób.
- To wy się znacie?? - Zapytał zdziwiony Max.
- Wiesz mieliśmy już okazje trochę bliżej się poznać. - Odpowiedział Justin śmiejąc się pod nosem z miny Maxa.
- Dokładnie... - Przytaknęłam hamując śmiech ale ciągle się uśmiechając.
- Emily chcesz coś jeszcze ze sklepu póki tu jesteśmy? - Zapytał Max.
- Wiesz... - Wyciągnęłam portfel kontynuując. - Kup mi czteropak piwa. - Podałam chłopakowi pieniądze a on poszedł do sklepu zostawiając mnie z Justinem.
-Wiesz Emily... - Zaczął Justin. - Wybacz moje ostatnie zachowanie ale nie mogłem się powstrzymać. - Powiedział a po jego mnie było widać, że żałuje tego jak się zachował.
- Emm.. Dobra zapomnijmy o tym, jedziemy na imprezę gdzie jesteśmy na siebie zdani bo znam tylko ciebie i Maxa więc zapomnijmy o tym bo inaczej impreza się nie uda. - Uśmiechnęłam się do niego jednym z najsłodszych uśmiechów mimo, że miałam ochotę się na niego rzucić z łapami.
- To dobrze. - Odwzajemnił uśmiech kiedy ze sklepu wyszedł Max.
- Okayy! Imprezę czas zaczynać! - Krzyknął machając piwami które niósł w rękach. A my oboje się z niego zaśmialiśmy.
- Zapowiada się ciekawie. - Powiedziałam spoglądając na Justina.
- Oczywiście, że będzie. - Powiedział udając ironiczny wzrok i zaśmiał się od razu bo mu się nie udało.
- Siadaj z przodu Emily. - Powiedział Justin puszczając mi oczko.
- No dzięki stary - Powiedział Max udając oburzenie.
- Wybacz kobiety powinny mieć lepsze miejsca. - Popatrzył na chłopaka i pokazał rękami gest bezradności a ja zaczęłam się śmiać z miny Maxa.
- No dobraa. - Powiedział udając załamanego i wsiadł na tylne siedzenie samochodu opuszczając mój fotel. Od razu wsiadłam i zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyliśmy spod sklepu a Justin od razu włączył głośno muzykę. Leciał dobry kawałek.
- Co to za piosenka? - Zapytałam lekko przekrzykując muzykę.
- Hardwell - Never Say Goodbye. - Odpowiedział uśmiechając się i rozsiadając się wygodnie w fotelu. Odpalił papierosa i opuścił szyby. Powiew wiatru rozwiał moje włosy a ja spojrzałam na Justina, który mi się przyglądał.
- Ładnie wyglądasz. - Powiedział posyłając mi słodki uśmieszek.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam czując jak się rumienie.
Jechaliśmy tak gadając o głupotach i poznawaliśmy się trochę lepiej. Fajnie się z nimi gadało. Szybko się wyluzowałam i nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy na miejsce.
- Jesteśmy nareszcie! - Krzyknął Max z tylnego siedzenia. - Dawaj Emi szybko bo mi się chce pic! - Udawał oburzonego i na siłę wydostawał się z samochodu a ja mu to uniemożliwiałam śmiejąc się z niego. Justin stanął przed samochodem i głośno się z nas śmiał.
- Osz ty diable! - Krzyknął do mnie Max wyskakując z samochodu i uciekając z piwem do środka.
- To było dobre. - Powiedział Justin czekając na mnie. Wzięłam swoje rzeczy z samochodu.
- Już wszystko. - Powiedziałam i zamknęłam drzwi samochodu a Justin pokazał żebym się go złapała.
Podeszłam do chłopaka i złapałam go pod rękę i poszliśmy do wejścia. Muzyka była co raz głośniejsza i było słychać bawiących się ludzi wewnątrz domu. Justin otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Byłyśmy już w środku i uderzyło mnie ciepło jakie tam panowało i dym który szczypał w oczy.
- Chcesz się czegoś napić? - Zapytał nachylając się nade mną.
- Tak ale Max uciekł z moim piwem. - Zaśmiałam się.
- No to co wszystko co tu jest jest do naszej dyspozycji. Chodź do kuchni. - Lekko pociągną mnie za rękę w kierunku tego pomieszczenia. Było tam ciszej, o wiele ciszej więc mogliśmy już normalnie rozmawiać.
- To co pijemy to? - Justin podniósł jedną z butelek stojących na blacie i  się uśmiechnął przekonująco.
- Emmm... - Chwile się zawahałam. - No ok ale z kieliszków - Dodałam.
Justin się zaśmiał i sięgnął 2 kieliszki a ja wzięłam szklanki i picie.
- Nie pije bez popity - Powiedziałam śmiejąc się.
- Idź ciągle za mną. - Przeszedł ocierając się o mnie a ja poszłam zaraz za nim.
Doszliśmy do ogromnego salonu który na początku nie wydawał się taki. Skierowaliśmy się w stronę kanapy gdzie siedziała grupka chłopaków. Podeszliśmy tam i Justin mnie przedstawił.
- Słuchajcie to jest Emily i macie ją dobrze traktować i nic nie możne się jej stać, zrozumiano? - Powiedział na koniec patrząc groźnie po ich twarzach.
- Jasne. - Odpowiedzieli chórem i nagle zaczęli się śmiać.
- Ja jestem Jim, to jet Harry, to David, to jest Dave, to Josh a to każdemu znany Max. Pokazał na każdego z kolei ręką a Max podszedł do mnie i się o mnie oparł.
- Miło was poznać. - Powiedziałam kiedy Justin spojrzał na 2 chłopaków a oni automatycznie wstali zwalniając nam miejsce.
- Siadajmy i zacznijmy imprezę - Powiedział do mnie Justin siadając i ciągnąc mnie za sobą,że prawie na niego upadłam.
- Spokojnie mamy czas. - Powiedziałam śmiejąc się.
Justin otworzył butelkę i polał a ja nalałam sobie picia.
Jeden kieliszek poganiał drugi. Po kilku kolejkach byłam już wyluzowana. Nie wiem ile ich było może 5. Siedziałam rozmawiając z Justinem i było fajnie. Alkohol co raz bardziej dawał o sobie znać. Podszedł nagle Max i poprosił żebym z nim zatańczyła. Więc zostawiłam wszystko i poszłam zatańczyć. Jedna piosenka, druga piosenka a mi co raz lepiej się tańczyło. Nagle usłyszałam głoś kolo mojego ucha a Max się uśmiechał. Podziękowałam Maxowi i odwróciłam się, to był Justin. Miał na sobie obcisłą białą koszulkę co eksponowało jego mięśnie. Dopiero teraz zauważyłam jaki on jest przystojny. Zaczęliśmy tańczyć i gadaliśmy kiedy nagle z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka. Popatrzyłam na Justina a on złapał mnie w talii i przysunął się do mnie. Ja po chwili powiesiłam mu ręce na szyi. Tańczyliśmy kiedy nagle Justin zjechał rękami na mój tyłek i spojrzał na mnie. Gdyby nie to ze wypiłam raczej zareagowałabym inaczej. Zbliżyłam się do niego i wtuliłam się w niego. Czułam się tak wspaniale. Zapach jego perfum i to ciepło jakie od niego biło. Po chwili podniosłam wzrok i spojrzałam na niego.
Justin chwilę się we mnie wpatrywał jakby pierwszy raz mnie widział. Przyglądałam się jego ślicznym oczom jego cholernie brązowym oczom. Mój wzrok powędrował na jego usta i niekontrolowanie przygryzłam wargę. Poczułam jak jedna ręka Justina wędruje lekko pod moją bluzkę a on zaczął przysuwać swoją twarz do mojej.
Nasze twarze dzielił może centymetr, czułam jego ciepły oddech na moich ustach. Nogi zrobiły mi się jak z waty a w środku cała się zagotowałam. Serce przyspieszyło a w brzuchu poczułam lekkie ukłucie.
- Mogę? - Zapytał niepewnie Justin chcąc mnie pocałować.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć więc tylko twierdząco pokiwałam głowa. Justin musnął moje usta i zaczął całować, co raz bardziej czule. To było tak jakbym pierwszy raz się całowała. Nagle wszystko dookoła przestało istnieć, czułam się jakbym tylko ja i Justin tam stali, bez tego całego tłumu. Tylko ja i on, nikt więcej. Po chwili Justin zaczął się odsuwać a ja otworzyłam oczy. Popatrzyłam na niego i widziałam, że jego twarz się zmieniła. Przytuliłam się do niego uśmiechając się a on owinął mnie w talii i przytulił. Piosenka się skończyła a my oboje zeszliśmy z parkietu w stronę kanapy. Justin złapał mnie za rękę i za sobą prowadził. Nie wyrwałam ręki tylko szłam. Usiedliśmy na kanapie i wypiliśmy kolejkę. Justin oparł się odpalając papierosa i dotykając mnie po plecach zerkając jaka będzie moja reakcja. Ja tylko przysunęłam się do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Obydwoje byliśmy już wstawieni. Co raz lepiej nam się rozmawiało i podłapaliśmy wspólny temat. Skończyliśmy prawie całą butelkę wódki i postanowiłam, że wyjdę się przejść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Wstałam i sięgnęłam swoje rzeczy a Justin popatrzył co ja robię i szybko do mnie wstał.
- Gdzie ty idziesz? - Zapytał zdziwiony mówiąc niewyraźnie.
- Muszę się przejść.- Powiedziałam plączącym się językiem zakładając kurtkę.
- Czekaj idę z tobą, nie puszczę cię samej. - Powiedział Justin łapiąc mnie za rękę a ja się uśmiechnęłam. Justin ubierał bluzę a ja marzyłam tylko żeby zostać z nim sam na sam. W związku ze miałam wysokie buty lekko wyginały mi się nogi bo byłam pijana, więc Jus złapał mnie w pasie i wyszliśmy na dwór. Przed domem była bujana ławeczka wiec usiedliśmy na niej a Justin odwrócił się w moim kierunku. Siedzieliśmy chwile w ciszy a ja mu się uważnie przyglądałam.
- Wszystko ok? - Zapytał również mi się przyglądając.
- Tak wszystko dobrze. - Powiedziałam ze słodkim uśmiechem patrząc w oczy chłopaka. - Wiesz Justin, jesteś teraz całkiem inny i nie powiem bo polubiłam cię. - Powiedziałam lekko zmieszana.
- Ja ciebie też i to bardzo. - Powiedział cichym lekko zachrypniętym głosem, zbliżył się do mnie i wpił się w moje usta. Zaczęliśmy się co raz namiętniej całować. Złapałam się oparcia ławeczki i usiadłam na Justinie okrakiem a on położył dłonie na moim tyłku. Nasz pocałunek mógłby się nie kończyć ale Justin powoli się ode nie oderwał i spojrzał mi w oczy a jego ręka powędrowała na mój policzek i zaczęła mnie gładzić.
- Jesteś zmęczona tym hałasem? - Zapytał patrząc mi w oczy.
- Bardzo - Odpowiedziałam przyglądając się mu i uśmiechając się lekko.
- Chodź pojedziemy do mnie. - Chciałam mu przerwać ale on kontynuował przykładając mi palec do ust. - Wiem, że to dziwnie zabrzmiało ale jak będziesz chciała spać to prześpisz się w sypialni a ja położę się na kanapie, żaden problem. - Dokończył uśmiechając się.
- No dobrze. - Zgodziłam się i wstałam z Justina.
Przez czas kiedy siedzieliśmy trochę się już ogarnęłam. Sprawdziłam czy mam wszystko i poszliśmy do auta. Justin otworzył mi drzwi, wsiadłam do środka a on je za mną zamknął po czym sam wsiadł do samochodu.
- Justin wypiliśmy więc proszę jedź powoli. - Spojrzałam na chłopaka prosząco.
- Nie ma sprawy złotko. - Jus uśmiechnął się słodko pochylając się do mnie. - Czy mogę?
Pokiwałam twierdząco głową a Justin dał mi buziaka i odpalił samochód. Czułam się tak wspaniale. Nie czułam się tak od czasu zerwania z Jay'em. Może i Justina znałam krótko ale coś mnie do niego ciągnęło i z chwili na chwile podobał mi się co raz bardziej. Jechaliśmy rozmawiając a ja siedziałam bokiem przyglądając się Justinowi. On dobrze o tym wiedział ale nie pytał czemu się przyglądam. Palił papierosa i rozmawialiśmy.
Po 35 minutach spokojnej jazdy nagle dojechaliśmy do jego domu.
- Już jesteśmy. - Uśmiechnął się wyciągając kluczyki ze stacyjki i wysiedliśmy z auta. Moim oczom ukazał się ogromny piętrowy dom.
- Śliczny. - Powiedziałam patrząc na Justina z uśmiechem.
- Skoro piękny to zapraszam panią do środka. - Powiedział śmiejąc się i wystawił rękę tak abym ją złapała.
Weszliśmy po schodach a Jus otworzył przede mną drzwi więc weszłam do środka a on za mną. Kiedy ściągałam buty Justin poszedł do kuchni.
- Usiądź w salonie. - Powiedział ale po chwili dodał. - Chcesz coś do picia?
- Masz może coś mocniejszego? Na tej imprezie mało wypiłam i już nic nie czuje. - Powiedziałam śmiejąc się a Jus z kuchni mi zawtórował.
- Jasne ze mam. Siadaj na kanapie zaraz przyniosę. - Powiedział a ja poszłam do salonu. Po chwili przyszedł Justin z dwoma szklankami i dwoma kieliszkami i postawił je przede mną na stoliku. Po czym podszedł do barku wyciągając wódkę. Polał kilka kolejek a ja na nowo poczułam, że jestem pijana. Zbliżyłam się do Justina a on dotknął mojego policzka gładząc go. Wpiłam się w jego usta znów siadając na nim okrakiem. Może byłam już tak pijana że wyglądałam, że chce się z nim przespać. Wszystko możliwe bo wtedy chciałam go czuć przy sobie myśląc, że to głupi sen i zaraz się obudzę i nie będę tego pamiętać. Justin złapał mnie i wstał z kanapy co raz nachalniej mnie całując zaczął kierować się w stronę schodów. Wszedł po schodach i nagle oparł mnie o ścianę przylegając do mnie a ja zaczęłam całować go bardziej namiętnie czując jego zaciskające się ręce na moim tyłku. Pchnął nogą drzwi i podszedł do łóżka kładąc mnie na nim. Wstał zapalił małe światło i spowrotem do mnie podszedł całując mnie. Trwało to bardzo długo ale kiedy Justin zaczął dobierać się do moich spodni opamiętałam się i kazałam mu przestać.
Chłopak podniósł się pytająco na mnie patrząc...


No dobra !! 9 Rozdział już oddany ale nie wiem czy się spodoba :) 
Zapraszam do czytania, komentowania i udostępniania :)
Mam wielką nadzieje, że się podoba :D Do usłyszenia ;) Jak są jakiekolwiek pytania to pisać w komentarzach ;D
Do usłyszenia :)


2 komentarze: