Odchodząc od dziewczyny odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się mocno. Poczułem przyjemne uczucie rozchodzącego się dymu w moich płucach. Poszedłem kawałek i usiadłem na murku. Obserwowałem moją ślicznotkę kiedy szybkim krokiem wracała do domu. Jakby się przestraszyła. Wypaliłem papierosa i czułem, że już się uspokoiłem. Wstałem i zobaczyłem ile fajek mi zostało. Z nerwów kiedy wyciągałem papierosa z paczki nie zwróciłem uwagi ile mi zostało. W paczce były jeszcze 3 papierosy więc musiałem kupić następną paczkę. Poszedłem w kierunku sklepu chowając paczkę do kieszeni. Kiedy byłem w sklepie zauważyłem, że przy jednej kasie nie ma klientów. Szybko do niej podszedłem a kasjerka na mnie spojrzała.
- Co panu podać? - Zapytała przyjaznym głosem.
- Marlboro czerwone - Powiedziałem uśmiechając się do niej zadziornie.
Skasowała papierosy i mi podała a ja dałem jej pieniądze. Wydała i resztę a ja odszedłem od kasy. Wyszedłem ze sklepu i poszedłem w kierunku domu Emily. Szedłem bardzo powoli bo musiałem wymyślić coś żeby ją jeszcze zobaczyć. Zapaliłem jeszcze jednego papierosa i delektując się nim szedłem powoli chodnikiem. Zacząłem poznawać okolice więc przeszedłem na 2 stronę ulicy żeby nie wyjść pod samym domem Emily. Stanąłem naprzeciwko jej domu i rozglądałem się żeby upewnić się ze jest sama w domu. Minęło trochę czasu i zauważyłem, że zapaliło się światło w jej pokoju a samochodu nie było pod domem więc miałem pewność, że jest sama w domu. Stałem tak chwile i zauważyłem Emily stojącą plecami do okna. Była bez stanika i tylko tyle widziałem. Każdym swoim zachowaniem sprawiała ze w moich spodnich robiło się ciasno.Stałem tak i patrzyłem na jej idealne kształty.
Po chwili założyła na siebie czarny stanik. Wtedy już wiedziałem, że muszę coś zrobić żeby jeszcze ją dzisiaj zobaczyć. Po chwili zgasiło się światło w jej pokoju. Spaliłem jeszcze papierosa i postanowiłem, że zrobię jej niespodziankę. Zacząłem iść w kierunku jej drzwi. Podszedłem i nadusiłem dzwonek. Byłem pewien, że spojrzy przez judasza i i tak mi nie otworzy ale zawsze warto spróbować.
- Błagam otwórz mi te cholerne drzwi ślicznotko. - Powiedziałem sam do siebie czekając aż zejdzie na dół.
Po chwili otworzyły się drzwi a moim oczom ukazała się śpiąca Emily. Ona jest taka śliczna. Spojrzałem na nią z góry na dół a w moich spodniach czułem co raz większy ucisk. Te obcisłe spodenki, zgrabne nogi, to ciałko... Zamyśliłem się kiedy usłyszałem jej głos.
- Justin? Co ty tu robisz zapytała zdziwiona trzymając drzwi.
- Musiałem cie jeszcze zobaczyć. - Powiedziałem na jednym tchu.
- Ale po co niby? Po twoim bulwersie pod sklepem? Nie dzięki, nie chce mi się z tobą gadać. - Powiedziała nerwowo i zaczęła zamykać drzwi ale ja zablokowałem je nogą wchodząc na próg jej drzwi.
- Zostaw je! - Krzyknęła.
Nie słuchając jej wszedłem do jej domu odpychając ją od drzwi. Łapiąc ją i przygniatając do ściany jedną nogą zatrzasnąłem drzwi. Dziewczyna była zszokowana tym co właśnie się dzieje. Nie wiedziała co ma zrobić. Ja momentalnie poczułem, że muszę ją pocałować i wpiłem się w jej usta a ona mimo wszystko odwzajemniła mój pocałunek ale po bardzo krótkiej chwili odepchnęła mnie od siebie.
- Wynoś się stąd! - Krzyknęła. - Wynoś się bo zadzwonię na policje zanim wróci moja mama. - Zagroziła mi otwierając drzwi.
Podszedłem do dziewczyny z przodu i położyłem rękę na jej plecach i przysunąłem ją do siebie.
- Do zobaczenia. - Szepnąłem przejeżdżając delikatnie ręką po jej plecach i wyszedłem. Usłyszałem za sobą tylko huk zatrzaskiwanych drzwi. Skierowałem się w kierunku samochodu który stał na parkingu kolo sklepu i zapaliłem papierosa. Szedłem ulicą i analizowałem jej ciało. Jej apetyczne usta. Jej smak.
- Ta laska jest boska - Powiedziałem sam do siebie rozmarzonym głosem. - Niedługo będzie już moja - Powiedziałem dochodząc już do samochodu.
Pojechałem do domu chciałem jeszcze tylko wziąć prysznic i iść spać.
*** OCZAMI EMILY ***
-Co to miało być? - Zadałam sobie pytanie zatrzaskując drzwi i opierając się o nie plecami.
- Czy ja właśnie całowałam się z Justinem? Czemu ja to zrobiłam? - Zadawałam sobie sobie następne pytania schodząc na ziemie.
Stałam tak przy tych drzwiach i ciągle się zastanawiałam dlaczego to zrobiłam. Jak mogłam być tak głupia i nie spojrzeć kto o tej godzinie mógł przyjść. Upewniłam się, że drzwi są zamknięte i że już jestem bezpieczna. Poszłam do kuchni, musiałam się uspokoić bo ciągle nie wiedziałam co się dzieje. Nalałam wody do szklanki i stanęłam przy oknie sprawdzając czy Justin już sobie poszedł.
Na szczęście w okolicy nie było już żywej duszy. Stałam tak przy oknie i ciągle się zastanawiałam dlaczego odwzajemniłam jego pocałunek zamiast od razu go odepchnąć i kazać mu się wynosić. Jestem idiotką, nienawidzę go za to jak mnie potraktował tamtego dnia, jak mnie wyzwał. To mnie zabolało ale jednak pragnęłam poczuć bo i móc go pocałować. Gdyby tak nie było nie zrobiłabym tego. Ale trudno stało się. Teraz będę musiała go unikać choćby nie wiem co.
Wypiłam wodę i odłożyłam szklankę na blat. Zaczęłam powoli kierować się w stronę schodów na gorę.
Kiedy zaczęłam wchodzić po schodach zdałam sobie sprawę z tego ze nie mam nic do picia w pokoju więc cofnęłam się do kuchni. Weszłam do kuchni idąc do lodówki po sok pomarańczowy.
Wyciągnęłam karton soku i podeszłam do szafki nalewając go do szklanki. Odłożyłam karton z sokiem do lodówki i wzięłam szklankę do ręki. Wzięłam jeszcze łyczka soku i zaczęłam iść w stronę schodów. Byłam jak nieżywa. Jakbym była na jakimś haju czy coś. Nie byłam sobą. To wszystko było takie nierealne. Jak cień weszłam po schodach i weszłam do mojego pokoju. Podeszłam do łóżka i postawiłam szklankę z sokiem na szafce nocnej, która stała przy łóżku.
Podeszłam do biurka i wzięłam Szczotkę do włosów. W pokoju było ciemno bo nie zapalałam światła więc czesząc włosy podeszłam do okna uchylając je. Chwilę się rozglądałam i skierowałam się w stronę łóżka.
Usiadłam na łóżku i wzięłam łyka zimnego soku pomarańczowego. Ta cała akcja z Justinem który mnie zaczął całować nie dawała mi spokoju. Nie pozwalała przestać o tym myśleć. Odstawiłam szklankę i spojrzałam która jest godzina.
Była już 23.40 a ja wiedziałam, że ciężko mi będzie usnąć. Położyłam się wygodnie na łóżku i zaczęłam gapić się w sufit przypominają sobie każdy jego detal. Każdą rysę jego twarzy. Dotykając mojego ciała próbowałam przypomnieć sobie jego dotyk.
- Do cholery Emily co ty robisz - Powiedziałam sama do siebie wiedząc, że źle robię o tym myśląc.
Wiedziała, że nie powinnam ale to było silniejsze ode mnie, on był taki idealny. Spotkałam go i całą drogę do sklepu był normalny. Nie czułam się komfortowo w jego towarzystwie ale zaczynał mi się co raz bardziej podobać. Nie mogłam się doczekać kiedy znów go zobaczę. Mimo tego, że uważałam iż muszę go unikać to też czyje, że Musze go spotkać jak najszybciej.
Przewróciłam się na bok i starałam się zasnąć. Ale moje próby poszły na marne. Przez myśli o Justinie nie mogłam usnąć i kręciłam się z boku na bok.