czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 15

Minęło może 10 minut kiedy całkowicie się ogarnęłam. Ostatni raz spojrzałam w lustro i postanowiłam zejść na dół bo tak naprawdę byłam już gotowa. Z mojej głowy ciągle nie wychodziły myśli o tym co aktualnie się dzieje. To było dla mnie bardzo dziwnie i nie wierzyłam do końca, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Oderwałam się w końcu od lustra i zaczęłam kierować się do drzwi. Na piętrze było cicho a z dołu dochodziły tylko odgłosy telewizora. Zaczęłam iść w kierunku schodów kiedy w kieszeni moich spodni zadzwonił telefon. Automatycznie w myślach zadałam sobie pytanie kto to może być. Kiedy wyciągnęłam telefon od razu spojrzałam na godzinę. Była dopiero 7.45 więc mama na pewno się nie dobijała żebym wróciła już do domu bo normalnie to o tej godzinie jeszcze śpię. No ale jednak w pewnym sensie się myliłam. Schodząc już po schodach zaczęłam odczytywać wiadomość którą napisała do mnie mama.

' EMI JA ZARAZ JADĘ CO OLIVII WIEC WRÓCĘ PÓŹNYM WIECZOREM.  JAK COŚ TO BĘDĘ PISAĆ. KOCHAM CIE '

Powoli schodząc ze schodów szeroko się uśmiechnęłam i to było całkiem odruchowe.

' DOBRZE MAMUŚ. TROCHĘ MNIE OBUDZIŁAŚ ALE JAK BĘDZIESZ U CIOCI TO JĄ POZDRÓW. JA CIEBIE TEZ KOCHAM '

Odpisałam szybko kłamiąc, że mnie obudziła i schowałam telefon do kieszeni. Skoro mama pojechała do cioci to mam cały dzień wolny. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Schodząc z ostatniego schodka podniosłam wzrok a naprzeciwko mnie na kanapie leżał Justin i na mnie spoglądał. Nie miałam zamiaru ukrywać tego jak bardzo dobry mam humor dzięki temu, że mamy nie będzie cały dzień. Patrząc na Justina podeszłam do kanapy i usiadłam na drugiej części narożnika bo Justin zajął całą jedną część.
- Co ty taka ucieszona? Czy o czymś nie wiem? - Zapytał z żartem i usiadł patrząc i czekając na moją odpowiedź.
- No bo przed chwilką dostałam sms od mamy i nie będzie jej więc mam wolny dzień. - Powiedziałam z uśmiechem.
- No wiesz kochana... - Zaczął. - Musze zniszczyć twoje marzenia o wolnym dniu. - Dokończył i spojrzał na mnie oczekując mojej reakcji.
- Ale, że czemu niby? - Zapytał zdziwiona.
- No bo tak sobie właśnie pomyślałem wiesz... - Podniósł się i kiesy mówił to powoli się przysuwał do mnie. - Skoro masz wolny dzień to ja ci go zajmę. - Powiedział i zaczął wjeżdżać ręką pod moją koszulkę i mnie całować.
- Wiedziałam, że tak powiesz. - Powiedziałam przerywając pocałunek i zaczęłam się śmiać a Justin mi zawtórował.
- Tak myślałem... - Powiedział robiąc zawiedzioną minę.
- Oj biedaczek.. - Szybko usiadłam na Justinie i zaczęłam go całować.
Nagle przerwał nam dzwonek do drzwi.
- Upss. Zapomniałem. - Powiedział śmiejąc się.
- Kurcze a mogło być tak fajnie. - Powiedziałam przestając go całować ale ciągle na nim siedziałam i się śmiałam.
- Poczekaj skarbie tylko otworze. - Powiedział to z uśmiechem trzymając ręce na moich biodrach.
Podniosłam się i usiadłam obok niego a Justin wstał z kanapy i dał mi całusa.
- Tylko wracaj szybko bo głodna jestem. - Powiedziałam to udając opanowaną a tak naprawdę tłumiłam w sobie śmiech.
- Dobrze, ale jak zostawisz mi coś. - Powiedział Jus idąc już w kierunku drzwi.
- Postaram się. - Powiedziałam trochę głośniej ze względu na to, że Justin był już w przedpokoju.
Po chwili usłyszałam tylko jak zamykając się drzwi. Do salonu wszedł Justin niosący 3 pizze na ręku.
- Aż 3? - Zapytałam zdziwiona.
- Owszem trochę nas tu jest i jedna by nie starczyła. - Zaśmiał się kładąc nasze zamówienie na stole.
- No też prawda. - Powiedziałam. - Trochę zapomniałam, że Max i Leny są z nami. - Powiedziałam lekko się śmiejąc i wstałam do chłopaka.
Podeszłam powoli do Justina kładąc dłonie na jego torsie a on przyciągnął mnie do siebie. Nagle usłyszeliśmy otwierające się drzwi a na schodach pokazała się Leny a za nią Max.
- O nasze gołąbeczki. - Zaśmiał się Max schodząc ze schodów.
- I z czego ty się śmiejesz? - Zapytałam wystawiając chłopakowi język.
- Ja? No coś ty. - Zaczął się tłumaczyć robiąc minę niewiniątka.
- Jasne jasne. - Przytaknął Justin i spojrzał na mnie na co oboje zaczęliśmy się lekko śmiać.
- Justin gdzie masz jakieś picie? - Zapytała zaspana dziewczyna.
- W kuchni w lodówce powinno być. Czekaj przyniosę tutaj. - Powiedział puszczając mnie u udał się w stronę kuchni. Po chwili usłyszeliśmy jak coś do nas krzyczy.
- Ej wiecie co? Znalazłem jednak jeszcze 2 piwa może się napijemy? - Zapytał ale żadne z nas go nie zrozumiało.
Podniosłam się i podeszłam do kuchni.
- Justin co mówiłeś? - Zapytałam lekko się śmiejąc pod nosem.
- Ymm mówiłem, a raczej pytałem się czy napijcie się piwa na śniadanie- Powiedział i oparł się o blat szafki, a ja podeszłam do niego bliżej.
- Ale my wypiliśmy wczoraj 2 piwa jak oni już poszli. - Powiedziałam lekko zdziwiona.
- No tak ale jednak mam 4 piwa bo 2 miałem. - Justin przyciągnął mnie i lekko przytulił.
- Mhmm. - Zamruczałam cicho pod nosem na znak ze zrozumiałam.
- Zapytałabyś się ich czy jednak chcą te piwo? - Zapytał z proszącą miną.
- Jasne, poczekaj chwilkę. - Powiedziałam i odsunęłam się od chłopaka idąc do salonu.
Weszłam do salonu a Leny i Max od razu na mnie spojrzeli.
- Co on tam chciał? - Zapytał Max.
- Jus się pyta czy chcecie może piwo. - Powiedziałam przyglądając się im.
Leny spojrzała na Maxa i po chwili popatrzyła na mnie.
- Wydaje mi się, że można. - Powiedziała z uśmiechem.
- Ok to idę mu powiedzieć. - Uśmiechnęłam się i skierowałam się z powrotem do kuchni.
Kiedy weszłam Justin wiąż opierał się o szafkę a ja od razu do niego podeszłam.
- To jak chcą piwo? - Zapytał.
- Chcą. - Uśmiechnęłam się tyko i zaczęłam patrzeć mu z oczy.
Chłopak powoli się do mnie przysunął łapiąc mnie w talii i delikatnie pocałował mnie w usta co ja od razu odwzajemniłam.
- Weźmy to piwo i chodźmy do nich. - Przerwałam po chwili pocałunek patrząc na Justina.
- Dobry pomysł. - Powiedział uśmiechając się i wziął piwo.
- Daj mi te dwa piwa. - Powiedziałam zabierając mu z rąk i zaczęliśmy wychodzić z kuchni.
Wchodząc do salonu Max i Leny nie zwrócili na nas uwagi bo o czymś gadali. Kiedy podeszliśmy bliżej oboje na nas spojrzeli a ja dałam jedno piwo Leny i koło niej usiadłam. Justin widząc że usiałam również usiadł koło mnie. Każdy z nas otworzył sobie piwo i zaczęliśmy jeść ciągle gadając.


***


Kiedy zjedliśmy posiedzieliśmy jeszcze chwile gadając. Rozmowa była naprawdę udana, nie mówiąc już o tym, że Max co chwile mówił coś śmiesznego przez co wszyscy się śmialiśmy.
Czas leciał bardzo poboli a atmosfera była naprawdę fajna. A tak naprawdę słowo fajna nie opisuje tego jaka atmosfera panowała. Bardzo polubiłam Leny i Maxa.
Kiedy siedzieliśmy i rozmawialiśmy nagle zadzwonił telefon. Okazało się ze to telefon Leny.
- Przepraszam was na moment. - Powiedziała z uśmiechem i wyszła do kuchni.
To, że dziewczyna odeszła na chwilkę nie przeszkodziło nam w rozmowie. Ciągle gadaliśmy i śmialiśmy się. Po chwili do salonu wróciła Leny.
- Wiecie mam jednak złą wiadomość. - Powiedziała z zawiedzioną miną.
- Co jest? - Pierwszy wyrwał się Max wiec spoglądaliśmy na dziewczynę czekając aż nam odpowie.
- No bo ja zaraz będę musiała uciekać wiec niestety porwę Maxa. - Powiedziała czekając aż ktoś coś powie.
- Szkoda i to wielka ale jakoś się zgadamy jeszcze żeby posiedzieć. - Powiedział Justin patrząc na dziewczynę.
- Max zbierajmy się powoli - Powiedziała patrząc na chłopaka.
- Mhm ale czekaj skocze do łazienki. - Powiedział z uśmiechem i wstał z kanapy kierując się na schody.
Ja razem z Justinem wstałam aby się z nimi pożegnać skoro już idą. Zanim zdarzyliśmy podejść do Leny dołączył do nas Max i wszyscy skierowaliśmy się do drzwi wyjściowych. Pożegnaliśmy się z Leny i z Maxem i Justin zamknął za nimi drzwi.
Po chwili odwrócił się i powolnym krokiem do mnie podszedł. Złapał mnie w talii przyciągając do siebie i oparł mnie plecami o ścianę i zaczął przybliżać twarz.
- No i zostaliśmy sami. - Zamruczał mi do ucha a przez moje ciało przeszły ciarki.
- No jakby nie patrzeć. - Przytaknęłam prawie szeptem.
Justin przesunął twarz tak, że czułam jego ciepły oddech na moich ustach. Z każdą chwilą moje serce zaczynało szybciej bić. oplotłam go rękoma i przysunęłam do siebie. Jus zaczął mnie namiętnie całować i wsunął mi ręce pod koszulkę.
- Jus przestań. - Szepnęłam przerywając pocałunek ale chłopak nie przejął się tym.
- Oj kochanie ale my nic nie robimy. - Powiedział cicho zsuwając ręce na moje biodra i dalej mnie całował a ja nie mogłam przestać bo robił to fenomenalnie.
- No niby tak. - Powiedziałam zdając sobie sprawę, że to tylko pocałunki tylko bardziej nachalne.
- No właśnie. - Powiedział spoglądając z uśmiechem w moje oczy.
Patrzył  tak przez moment i znów zaczął mnie całować. Tym razem był to zwykły namiętny pocałunek. (Czy ja powiedziałam zwykły namiętny pocałunek? Boże co za pomyłka ten pocałunek był nieziemski!) Kiedy nasze usta złączyły się w pocałunku na chwile nie obchodziło mnie kompletnie nic. Po paru wspaniałych minutach Justin złożył ostatni pocałunek na moich wargach i lekko odsunął ode mnie twarz by lepiej mnie widzieć ale ciągle trzymał ręce na moich biodrach. Powoli otworzyłam oczy i lekko przygryzłam wargę. Justin od razu zwrócił na to uwagę a ja niekontrolowanie się uśmiechnęłam.
- Nienawidzę jak to robisz. - Powiedział z uśmiechem i lekko do mnie przyparł.
- Ale co? - Zapytałam lekko zmieszana.
- To jak przygryzasz wargę... Nawet nie wiesz jakie to seksowne. - Kiedy to powiedział moje serce zabiło jakby mocniej i zrobiło mi się gorąco.
- Jakoś samo tak. - Powiedziałam i dałam Justinowi całusa.
Odsunęłam się lekko od niego i zaczęłam się uśmiechać. Jus spojrzał na mnie i też się uśmiechnął. Wydawał się być lekko zamyślony a to mnie zaciekawiło.
- O czym myślisz? - Zapytałam z zaciekawieniem.
- Nic takiego. - Odpowiedział szybko i szerzej się uśmiechnął.
- Zaczynam się bać. - Zaśmiałam się pod nosem.
- To zacznij. I uszykuj się bo wychodzimy. - Mówiąc to uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Ale gdzie? - Zapytałam ze zdziwieniem.
- Zobaczysz. - Powiedział i jeszcze raz mnie pocałował.
- To słuchaj, ty idź się uszykuj a ja poczekam i podjedziemy do mnie. - Powiedziałam z uśmiechem czekając na jego odpowiedź.
- No dobrze. To daj mi chwilkę. - Powiedział i odsunął się ode mnie.
- Masz pól godziny. - Powiedziałam do chłopaka stanowczo.
- Dobrze skarbie. - Powiedział z uśmiechem wchodząc na schody, a ja poszłam usiąść na kanapie.


*** 30 minut później ***


Nie wiedząc kiedy minęło pół godziny a ja siedziałam oglądając jakieś show w telewizji. Usłyszałam tylko jak otwierają się drzwi na górze.
- Skarbie daj mi chwilkę tylko się obiorę. - Powiedział z uśmiechem.
- Ale pośpiesz się kochanie. - Odruchowo spojrzałam na schody.
Kiedy spojrzałam na górę zobaczyłam idealne ciało Justina owinięte tylko ręcznikiem. Automatycznie przygryzłam wargę ale to było niekontrolowane.
- Znów to zrobiłaś. - Zaśmiał się i jedną rękę przeczesał włosy.
- Ale, że co? - Zapytałam zmieszana.
- Oj ty już dobrze wiesz co. Poczekaj tylko się obiorę i możemy wychodzić. - Powiedział z uśmiechem.
- Dobrze ale szybko. - Szeroko się uśmiechnęłam spoglądając jeszcze raz na jego seksowne ciało od góry do dołu a Justin tylko się zaśmiał.
Chłopak odwrócił się i poszedł w kierunku sypialni. Siedziałam patrząc na denne show jeszcze kilka minut i wyłączyłam telewizor.
Wstałam z kanapy i usłyszałam jak Justin schodzi z góry.
Odwróciłam się i na niego spojrzałam. Miał na sobie poprzecierane jeansy rurki z niskim krokiem i czarną długą bokserkę i czarną czapkę na głowie.
- Już możemy iść - powiedział podchodząc do mnie.
- Mhm - cicho mruknęłam i skierowałam się do przedpokoju by założyć buty.
Wzięłam wszystkie moje rzeczy i wyszliśmy z domu. Justin złapał mnie za rękę i zeszliśmy do garażu. Podszedł ze mną do drzwi pasażera i je otworzył a ja wsiadłam a on zamknął za mną drzwi, po czym sam wsiadł do auta.
- No to jedziemy. - Powiedział patrząc na mnie z uśmiechem i przekręcił kluczyk w stacyjce.
- Teraz jedziemy do mnie. - Powiedziałam otwierając okno bo było naprawdę gorąco a Jus zrobił to samo.
- W schowku są płyty włącz coś ciekawego. - Powiedział zapinając pas.
- Mhm. - Ale ja tylko włączyłam radio w którym znajdowała się już płyta i włączyłam pierwszą lepsza piosenkę.
Justin za ten czas wyjechał na ulice a brama garażu się zamknęła. Zapięłam pas i ruszyliśmy do mojego domu.




No a więc dodaje rozdział dla sprawdzenia kto tutaj jeszcze zagląda :)
Przepraszam ze dawno nie dodawałam ale jakoś nie miałam do tego głowy :/ 
Mam Nadzieje ze będzie się podobać :)
Do usłyszonka :D 
Proszę zostawiać komentarze no i jeśli macie komu proszę o polecenie bloga bo
inaczej blog zniknie lub zostanie całkowicie wstrzymany przez brak czytelników :/