czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 15

Minęło może 10 minut kiedy całkowicie się ogarnęłam. Ostatni raz spojrzałam w lustro i postanowiłam zejść na dół bo tak naprawdę byłam już gotowa. Z mojej głowy ciągle nie wychodziły myśli o tym co aktualnie się dzieje. To było dla mnie bardzo dziwnie i nie wierzyłam do końca, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Oderwałam się w końcu od lustra i zaczęłam kierować się do drzwi. Na piętrze było cicho a z dołu dochodziły tylko odgłosy telewizora. Zaczęłam iść w kierunku schodów kiedy w kieszeni moich spodni zadzwonił telefon. Automatycznie w myślach zadałam sobie pytanie kto to może być. Kiedy wyciągnęłam telefon od razu spojrzałam na godzinę. Była dopiero 7.45 więc mama na pewno się nie dobijała żebym wróciła już do domu bo normalnie to o tej godzinie jeszcze śpię. No ale jednak w pewnym sensie się myliłam. Schodząc już po schodach zaczęłam odczytywać wiadomość którą napisała do mnie mama.

' EMI JA ZARAZ JADĘ CO OLIVII WIEC WRÓCĘ PÓŹNYM WIECZOREM.  JAK COŚ TO BĘDĘ PISAĆ. KOCHAM CIE '

Powoli schodząc ze schodów szeroko się uśmiechnęłam i to było całkiem odruchowe.

' DOBRZE MAMUŚ. TROCHĘ MNIE OBUDZIŁAŚ ALE JAK BĘDZIESZ U CIOCI TO JĄ POZDRÓW. JA CIEBIE TEZ KOCHAM '

Odpisałam szybko kłamiąc, że mnie obudziła i schowałam telefon do kieszeni. Skoro mama pojechała do cioci to mam cały dzień wolny. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Schodząc z ostatniego schodka podniosłam wzrok a naprzeciwko mnie na kanapie leżał Justin i na mnie spoglądał. Nie miałam zamiaru ukrywać tego jak bardzo dobry mam humor dzięki temu, że mamy nie będzie cały dzień. Patrząc na Justina podeszłam do kanapy i usiadłam na drugiej części narożnika bo Justin zajął całą jedną część.
- Co ty taka ucieszona? Czy o czymś nie wiem? - Zapytał z żartem i usiadł patrząc i czekając na moją odpowiedź.
- No bo przed chwilką dostałam sms od mamy i nie będzie jej więc mam wolny dzień. - Powiedziałam z uśmiechem.
- No wiesz kochana... - Zaczął. - Musze zniszczyć twoje marzenia o wolnym dniu. - Dokończył i spojrzał na mnie oczekując mojej reakcji.
- Ale, że czemu niby? - Zapytał zdziwiona.
- No bo tak sobie właśnie pomyślałem wiesz... - Podniósł się i kiesy mówił to powoli się przysuwał do mnie. - Skoro masz wolny dzień to ja ci go zajmę. - Powiedział i zaczął wjeżdżać ręką pod moją koszulkę i mnie całować.
- Wiedziałam, że tak powiesz. - Powiedziałam przerywając pocałunek i zaczęłam się śmiać a Justin mi zawtórował.
- Tak myślałem... - Powiedział robiąc zawiedzioną minę.
- Oj biedaczek.. - Szybko usiadłam na Justinie i zaczęłam go całować.
Nagle przerwał nam dzwonek do drzwi.
- Upss. Zapomniałem. - Powiedział śmiejąc się.
- Kurcze a mogło być tak fajnie. - Powiedziałam przestając go całować ale ciągle na nim siedziałam i się śmiałam.
- Poczekaj skarbie tylko otworze. - Powiedział to z uśmiechem trzymając ręce na moich biodrach.
Podniosłam się i usiadłam obok niego a Justin wstał z kanapy i dał mi całusa.
- Tylko wracaj szybko bo głodna jestem. - Powiedziałam to udając opanowaną a tak naprawdę tłumiłam w sobie śmiech.
- Dobrze, ale jak zostawisz mi coś. - Powiedział Jus idąc już w kierunku drzwi.
- Postaram się. - Powiedziałam trochę głośniej ze względu na to, że Justin był już w przedpokoju.
Po chwili usłyszałam tylko jak zamykając się drzwi. Do salonu wszedł Justin niosący 3 pizze na ręku.
- Aż 3? - Zapytałam zdziwiona.
- Owszem trochę nas tu jest i jedna by nie starczyła. - Zaśmiał się kładąc nasze zamówienie na stole.
- No też prawda. - Powiedziałam. - Trochę zapomniałam, że Max i Leny są z nami. - Powiedziałam lekko się śmiejąc i wstałam do chłopaka.
Podeszłam powoli do Justina kładąc dłonie na jego torsie a on przyciągnął mnie do siebie. Nagle usłyszeliśmy otwierające się drzwi a na schodach pokazała się Leny a za nią Max.
- O nasze gołąbeczki. - Zaśmiał się Max schodząc ze schodów.
- I z czego ty się śmiejesz? - Zapytałam wystawiając chłopakowi język.
- Ja? No coś ty. - Zaczął się tłumaczyć robiąc minę niewiniątka.
- Jasne jasne. - Przytaknął Justin i spojrzał na mnie na co oboje zaczęliśmy się lekko śmiać.
- Justin gdzie masz jakieś picie? - Zapytała zaspana dziewczyna.
- W kuchni w lodówce powinno być. Czekaj przyniosę tutaj. - Powiedział puszczając mnie u udał się w stronę kuchni. Po chwili usłyszeliśmy jak coś do nas krzyczy.
- Ej wiecie co? Znalazłem jednak jeszcze 2 piwa może się napijemy? - Zapytał ale żadne z nas go nie zrozumiało.
Podniosłam się i podeszłam do kuchni.
- Justin co mówiłeś? - Zapytałam lekko się śmiejąc pod nosem.
- Ymm mówiłem, a raczej pytałem się czy napijcie się piwa na śniadanie- Powiedział i oparł się o blat szafki, a ja podeszłam do niego bliżej.
- Ale my wypiliśmy wczoraj 2 piwa jak oni już poszli. - Powiedziałam lekko zdziwiona.
- No tak ale jednak mam 4 piwa bo 2 miałem. - Justin przyciągnął mnie i lekko przytulił.
- Mhmm. - Zamruczałam cicho pod nosem na znak ze zrozumiałam.
- Zapytałabyś się ich czy jednak chcą te piwo? - Zapytał z proszącą miną.
- Jasne, poczekaj chwilkę. - Powiedziałam i odsunęłam się od chłopaka idąc do salonu.
Weszłam do salonu a Leny i Max od razu na mnie spojrzeli.
- Co on tam chciał? - Zapytał Max.
- Jus się pyta czy chcecie może piwo. - Powiedziałam przyglądając się im.
Leny spojrzała na Maxa i po chwili popatrzyła na mnie.
- Wydaje mi się, że można. - Powiedziała z uśmiechem.
- Ok to idę mu powiedzieć. - Uśmiechnęłam się i skierowałam się z powrotem do kuchni.
Kiedy weszłam Justin wiąż opierał się o szafkę a ja od razu do niego podeszłam.
- To jak chcą piwo? - Zapytał.
- Chcą. - Uśmiechnęłam się tyko i zaczęłam patrzeć mu z oczy.
Chłopak powoli się do mnie przysunął łapiąc mnie w talii i delikatnie pocałował mnie w usta co ja od razu odwzajemniłam.
- Weźmy to piwo i chodźmy do nich. - Przerwałam po chwili pocałunek patrząc na Justina.
- Dobry pomysł. - Powiedział uśmiechając się i wziął piwo.
- Daj mi te dwa piwa. - Powiedziałam zabierając mu z rąk i zaczęliśmy wychodzić z kuchni.
Wchodząc do salonu Max i Leny nie zwrócili na nas uwagi bo o czymś gadali. Kiedy podeszliśmy bliżej oboje na nas spojrzeli a ja dałam jedno piwo Leny i koło niej usiadłam. Justin widząc że usiałam również usiadł koło mnie. Każdy z nas otworzył sobie piwo i zaczęliśmy jeść ciągle gadając.


***


Kiedy zjedliśmy posiedzieliśmy jeszcze chwile gadając. Rozmowa była naprawdę udana, nie mówiąc już o tym, że Max co chwile mówił coś śmiesznego przez co wszyscy się śmialiśmy.
Czas leciał bardzo poboli a atmosfera była naprawdę fajna. A tak naprawdę słowo fajna nie opisuje tego jaka atmosfera panowała. Bardzo polubiłam Leny i Maxa.
Kiedy siedzieliśmy i rozmawialiśmy nagle zadzwonił telefon. Okazało się ze to telefon Leny.
- Przepraszam was na moment. - Powiedziała z uśmiechem i wyszła do kuchni.
To, że dziewczyna odeszła na chwilkę nie przeszkodziło nam w rozmowie. Ciągle gadaliśmy i śmialiśmy się. Po chwili do salonu wróciła Leny.
- Wiecie mam jednak złą wiadomość. - Powiedziała z zawiedzioną miną.
- Co jest? - Pierwszy wyrwał się Max wiec spoglądaliśmy na dziewczynę czekając aż nam odpowie.
- No bo ja zaraz będę musiała uciekać wiec niestety porwę Maxa. - Powiedziała czekając aż ktoś coś powie.
- Szkoda i to wielka ale jakoś się zgadamy jeszcze żeby posiedzieć. - Powiedział Justin patrząc na dziewczynę.
- Max zbierajmy się powoli - Powiedziała patrząc na chłopaka.
- Mhm ale czekaj skocze do łazienki. - Powiedział z uśmiechem i wstał z kanapy kierując się na schody.
Ja razem z Justinem wstałam aby się z nimi pożegnać skoro już idą. Zanim zdarzyliśmy podejść do Leny dołączył do nas Max i wszyscy skierowaliśmy się do drzwi wyjściowych. Pożegnaliśmy się z Leny i z Maxem i Justin zamknął za nimi drzwi.
Po chwili odwrócił się i powolnym krokiem do mnie podszedł. Złapał mnie w talii przyciągając do siebie i oparł mnie plecami o ścianę i zaczął przybliżać twarz.
- No i zostaliśmy sami. - Zamruczał mi do ucha a przez moje ciało przeszły ciarki.
- No jakby nie patrzeć. - Przytaknęłam prawie szeptem.
Justin przesunął twarz tak, że czułam jego ciepły oddech na moich ustach. Z każdą chwilą moje serce zaczynało szybciej bić. oplotłam go rękoma i przysunęłam do siebie. Jus zaczął mnie namiętnie całować i wsunął mi ręce pod koszulkę.
- Jus przestań. - Szepnęłam przerywając pocałunek ale chłopak nie przejął się tym.
- Oj kochanie ale my nic nie robimy. - Powiedział cicho zsuwając ręce na moje biodra i dalej mnie całował a ja nie mogłam przestać bo robił to fenomenalnie.
- No niby tak. - Powiedziałam zdając sobie sprawę, że to tylko pocałunki tylko bardziej nachalne.
- No właśnie. - Powiedział spoglądając z uśmiechem w moje oczy.
Patrzył  tak przez moment i znów zaczął mnie całować. Tym razem był to zwykły namiętny pocałunek. (Czy ja powiedziałam zwykły namiętny pocałunek? Boże co za pomyłka ten pocałunek był nieziemski!) Kiedy nasze usta złączyły się w pocałunku na chwile nie obchodziło mnie kompletnie nic. Po paru wspaniałych minutach Justin złożył ostatni pocałunek na moich wargach i lekko odsunął ode mnie twarz by lepiej mnie widzieć ale ciągle trzymał ręce na moich biodrach. Powoli otworzyłam oczy i lekko przygryzłam wargę. Justin od razu zwrócił na to uwagę a ja niekontrolowanie się uśmiechnęłam.
- Nienawidzę jak to robisz. - Powiedział z uśmiechem i lekko do mnie przyparł.
- Ale co? - Zapytałam lekko zmieszana.
- To jak przygryzasz wargę... Nawet nie wiesz jakie to seksowne. - Kiedy to powiedział moje serce zabiło jakby mocniej i zrobiło mi się gorąco.
- Jakoś samo tak. - Powiedziałam i dałam Justinowi całusa.
Odsunęłam się lekko od niego i zaczęłam się uśmiechać. Jus spojrzał na mnie i też się uśmiechnął. Wydawał się być lekko zamyślony a to mnie zaciekawiło.
- O czym myślisz? - Zapytałam z zaciekawieniem.
- Nic takiego. - Odpowiedział szybko i szerzej się uśmiechnął.
- Zaczynam się bać. - Zaśmiałam się pod nosem.
- To zacznij. I uszykuj się bo wychodzimy. - Mówiąc to uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Ale gdzie? - Zapytałam ze zdziwieniem.
- Zobaczysz. - Powiedział i jeszcze raz mnie pocałował.
- To słuchaj, ty idź się uszykuj a ja poczekam i podjedziemy do mnie. - Powiedziałam z uśmiechem czekając na jego odpowiedź.
- No dobrze. To daj mi chwilkę. - Powiedział i odsunął się ode mnie.
- Masz pól godziny. - Powiedziałam do chłopaka stanowczo.
- Dobrze skarbie. - Powiedział z uśmiechem wchodząc na schody, a ja poszłam usiąść na kanapie.


*** 30 minut później ***


Nie wiedząc kiedy minęło pół godziny a ja siedziałam oglądając jakieś show w telewizji. Usłyszałam tylko jak otwierają się drzwi na górze.
- Skarbie daj mi chwilkę tylko się obiorę. - Powiedział z uśmiechem.
- Ale pośpiesz się kochanie. - Odruchowo spojrzałam na schody.
Kiedy spojrzałam na górę zobaczyłam idealne ciało Justina owinięte tylko ręcznikiem. Automatycznie przygryzłam wargę ale to było niekontrolowane.
- Znów to zrobiłaś. - Zaśmiał się i jedną rękę przeczesał włosy.
- Ale, że co? - Zapytałam zmieszana.
- Oj ty już dobrze wiesz co. Poczekaj tylko się obiorę i możemy wychodzić. - Powiedział z uśmiechem.
- Dobrze ale szybko. - Szeroko się uśmiechnęłam spoglądając jeszcze raz na jego seksowne ciało od góry do dołu a Justin tylko się zaśmiał.
Chłopak odwrócił się i poszedł w kierunku sypialni. Siedziałam patrząc na denne show jeszcze kilka minut i wyłączyłam telewizor.
Wstałam z kanapy i usłyszałam jak Justin schodzi z góry.
Odwróciłam się i na niego spojrzałam. Miał na sobie poprzecierane jeansy rurki z niskim krokiem i czarną długą bokserkę i czarną czapkę na głowie.
- Już możemy iść - powiedział podchodząc do mnie.
- Mhm - cicho mruknęłam i skierowałam się do przedpokoju by założyć buty.
Wzięłam wszystkie moje rzeczy i wyszliśmy z domu. Justin złapał mnie za rękę i zeszliśmy do garażu. Podszedł ze mną do drzwi pasażera i je otworzył a ja wsiadłam a on zamknął za mną drzwi, po czym sam wsiadł do auta.
- No to jedziemy. - Powiedział patrząc na mnie z uśmiechem i przekręcił kluczyk w stacyjce.
- Teraz jedziemy do mnie. - Powiedziałam otwierając okno bo było naprawdę gorąco a Jus zrobił to samo.
- W schowku są płyty włącz coś ciekawego. - Powiedział zapinając pas.
- Mhm. - Ale ja tylko włączyłam radio w którym znajdowała się już płyta i włączyłam pierwszą lepsza piosenkę.
Justin za ten czas wyjechał na ulice a brama garażu się zamknęła. Zapięłam pas i ruszyliśmy do mojego domu.




No a więc dodaje rozdział dla sprawdzenia kto tutaj jeszcze zagląda :)
Przepraszam ze dawno nie dodawałam ale jakoś nie miałam do tego głowy :/ 
Mam Nadzieje ze będzie się podobać :)
Do usłyszonka :D 
Proszę zostawiać komentarze no i jeśli macie komu proszę o polecenie bloga bo
inaczej blog zniknie lub zostanie całkowicie wstrzymany przez brak czytelników :/

środa, 17 czerwca 2015

Somebody's here?? 0-o

Otóż kochani ! Sprawa wygląda tak. Chcę dowiedzieć sie kto tutaj jeszcze zagląda a kto nie. Myślałam nad ponownym pisaniem ale nie widzę sensu bez ludzi ktorym chociaż trochę podoba się to co robię. :/ 


Jeśli ktoś tutaj zagląda i chciałby aby blog został wznowiony chcę aby takie osoby dały o sobie znać w komentarzu. 

Co będzie dalej... czas pokaże ;)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 14

Justin był tak przystojny i pociągający. Dalej nie wierzyłam że zapytał się czy zostanę jego dziewczyną. To było nierealne, a jednak. On strasznie mi się podobał. Siedziałam tak i myślałam kiedy nagle Jus przerwał cisze.
- Co mi się tak przyglądasz? - Zapytał z uśmiechem i położył rękę na mojej nodze.
- Tak jakoś. - Odpowiedziałam uśmiechając się i wzięłam kilka łyków piwa.
Siedzieliśmy tak i gadaliśmy. Zaczęłam patrzeć w niebo, akurat nie było chmur. Po chwili poprawiłam się bo robiło mi się już niewygodnie a w głowie kłębiło mi się tysiące myśli. Rozmawialiśmy i zadawaliśmy sobie pytania żeby lepiej się poznać. Kiedy skończyliśmy pić czułam, że mam już dosyć.
- Jestem pijana. - Powiedziałam lekko się śmiejąc.
- Nie przejmuj się ja też. - Od razu mi zawtórował i spojrzeliśmy na siebie.
- Jesteś taka śliczna. - Powiedział Justin pociągającym głosem dotykając moje go policzka i zaczął go gładzić.
Odstawiłam nasze butelki na stolik i usiadłam na nim okrakiem. Justin oplótł mnie rękoma i przysunął do siebie. Zaczęliśmy się całować. Co raz bardziej namiętnie. Wstałam z Justina a on wstał zaraz za mną. Przesunął mnie pod ścianę i od razu do mnie przyległ. Błądził rękoma po moim ciele. Pocałunkami zszedł na szyje i włożył ręce pod moją koszulkę. Po chwili przestał i pociągnął mnie za sobą w kierunku drzwi do domu. Weszliśmy do środka a on od razu przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Ani na chwile nie przestawał. Stawał się co raz bardziej nachalny. Co raz bardziej namiętny a ja nie opierałam się, wręcz tego chciałam. Z każdą chwilą chciałam tego bardziej. Oparł mnie i ścianę i podniósł za uda a ja oplotłam go nogami. Jeździł rękoma po moich nogach, tyłku i plechach składając pocałunki na mojej szyi. Bardzo mi się to podobało i zaczęłam wplatać mu palce we włosy. Po chwili opuścił mnie na ziemię i pociągnął za rękę do jego sypialni. Justin był do mnie tyłem i zamykał drzwi. Kiedy odwrócił się w moją stronę szybko do niego podeszłam i zaczęłam go całować. On odwrócił mnie i oparł o drzwi ciągle całując. Odepchnęłam się od drzwi a Justin zjechał rękoma na mój tyłek. Zaczęliśmy iść w kierunku wielkiego łóżka. W pokoju było ciemno tylko przez okna wpadało światło księżyca.
Justin na chwilę przestał mnie całować i spojrzał mi w oczy.
- Chcesz tego? - Zapytał cicho i niepewnie.
Ja nie odpowiadając mu ani słowem pocałowałam go w usta i spowrotem spojrzałam mu w oczy.
- Mam do rozumieć jako 'tak' ? - Zapytał zachrypniętym głosem przysuwając się do mnie.
- Mhmmmm - Pokiwałam głową uśmiechając się do niego.
Justin mocno mnie złapał i do siebie przysunął. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi i delikatnie opuścił na łóżko. Kiedy już leżałam on uklęknął nade mną i wsunął mi ręce pod koszulkę zaczynając ją ściągać. Lekko się podniosłam a on się jej pozbył. Nachylił się nade mną dotykając mojego ciała i zaczął całować. Przejechałam rękoma po jego torsie i doszłam do zakończenia jego koszulki. Złapałam za nią i zaczęłam ją z niego ściągać. Justin się podniósł i ściągnął ją z siebie po czym nachylił się i wsunął rękę pod moje plecy. Złapał za zapięcie stanika i zwinnie je odpiął. Ściągnął go ze mnie i rzucił koło łóżka. Zaczął całować mnie po szyi. Jedną ręką masował moje piersi. Podniosłam się i przewróciłam go na plecy. Usiadłam okrakiem na jego kroczu poruszając tyłkiem i całowałam go. Był już strasznie podniecony. Złapał mnie mocno za tyłek  i czułam jak przyciska mnie do siebie mocniej a ja ciągle ocierałam się o jego krocze. Oderwałam się od jego ust i podniosłam. Zaczęłam odpinać mu spodnie a Justin od razu przewrócił mnie na plecy. Wstał z łózka i ściągnął z siebie resztę ubrań jakie na nim zostały i wszedł spowrotem na łóżko. Nachylił się nade mną dotykając mojego ciała i zaczął całować. Po chwili zaczął zjeżdżać rękoma i odpiął mi spodnie i je ze mnie ściągnął. Rzucił je na ziemie a ja w tym czasie podsunęłam się wyżej na poduszkach. Justin zaczął jechać ręką po mojej nodze i delikatnie je rozchylał. Zauważył, że zaczęłam się krępować wiec szybko uklęknął między nimi i pochylił się nade mną wpijając się w moje usta. Wplotłam palce w jego włosy co raz bardziej go całując. Justin zaczął zjeżdżać ręką na dół, lekko się spięłam ale kiedy zaczął mnie tam dotykać to po chwili mi przeszło. Czułam jak mnie podnieca i zaczynałam całować go jeszcze bardziej nachalnie. Mój oddech przyspieszył. Stawał się co raz cięższy a Justin sprawiał mi co raz większą przyjemność. Powoli zaczynałam wydawać z siebie ciche pojękiwania. Justin zszedł pocałunkami na moje piersi i ciągle mnie tam masował. Ja zaczęłam zagryzać wargę czując, że mam już chęć żeby już kontynuował. Rozkoszowałam się tym co Justin robił kiedy nagle przestał. Złapał mnie za biodra i lekko przysunął do siebie a sam przyparł do mnie. Nasze ciała się dotykały czułam jego ciepło. Zaczął mnie znów całować i poczułam, że zaczyna powoli i delikatnie we mnie wchodzić. Jęknęłam z bólu zaciskając powieki..
- Spokojnie. - Szepnął mi do ucha. - Rozluźnij się trochę. - Powiedział i zaczął mnie dotykać i całować.
Na chwile przestał we mnie wchodzić ale się nie wycofał i ciąglę namiętnie mnie całował. Po chwili kiedy byłam skoncentrowana na jego dotyku i pocałunkach nagle we mnie wszedł a ja prawie krzyknęłam.
- Ciszej troszkę. - Powiedział i zaczął mnie całować będąc we mnie ale nic nie robiąc.
- To bolało. - Jęknęłam.
- Wiem, przepraszam. - Szepnął mi w usta i zaczął całować.
Poczułam jak zaczyna się we mnie ruszać. Jego ruchy były bardzo delikatne ale jeszcze bolały. Z każdym jego ruchem przestawałam czuć ból a co raz bardziej sprawiało mi to przyjemność. Nasze oddechy stały się równe i na zmianę przeplatały się z naszymi pojękiwaniami. Justin zaczynał robić to co raz szybciej a ja powoli zaczęłam się zatracać w jego pchnięciach rozkoszując się jego męskością, która wypełniała mnie od środka.


***


Obudziłam się rano. Pierwsze co czułam to właśnie to że strasznie chce mi się pić i boli mnie głowa. Po sekundzie zorientowałam się, że śpię w samej bieliźnie. Nagle poczułam ciepły oddech na mojej szyi. Odwróciłam się, to był Justin.
- Hej śliczna. - Powiedział z uśmiechem przysuwając mnie do niego i splątał nasze nogi.
- Hej. - Odpowiedziałam z uśmiecham i położyłam rękę na jego torsie.
Chłopak od razu się do mnie zbliżył i dał mi całusa.
- Jak się czujesz? - Zapytał i mnie przytulił.
- Pić mi się chce. - Zaśmiałam się a Justin mi zawtórował.
Sięgnął na szafkę przy łóżku i podał mi butelkę wody.
- Ooo woda. - Powiedziałam ucieszona a Justin zaczął się ze mnie śmiać.
Podniosłam się i usiadłam odkręcając butelkę a Justin delikatnie jeździł ręką po moich plechach.
- Jesteś głodna? - Zapytał się kiedy piłam.
- Trochę. - Uśmiechnęłam się zakręcając wodę.
- No dobrze więc jak chcesz to leszcze sobie poleż a ja zrobię coś do jedzenia. - Powiedział i wstał z łózka.
- Mhm. - Mruknęłam opadając spowrotem na poduszki i patrząc jak Justin wychodzi z pokoju.
Sięgnęłam po telefon żeby zobaczyć, która jest godzina. Była 7 rano, nawet nie wiem jakim cudem tak wcześnie się sama obudziłam. Leżałam na łóżku i układałam wszystko co się od wczoraj stało. Dalej nie zdawałam sobie sprawy z tego że Justin jest moim chłopakiem. Może to jest głupie bo tak naprawdę ja go nie znam, ale trudno. Strasznie mi się podoba i czuje coś do niego i wiem ze to nie może być tylko zwykłe zauroczenie. Wstałam powoli z łóżka i zawołałam Justina. Po chwili chłopak wszedł do pokoju ubrany w same spodnie a ja odruchowo mu się przyjrzałam i przygryzłam wargę.
- Wołałaś mnie? - Zapytał patrząc na mnie i opierając się o ścianę.
- Ymm tak. - Odpowiedziałam mu przestając mu się przyglądać.
- A więc co się takiego stało? - Podszedł do mnie i mnie przytulił przyglądając mi się.
- Musze wziąć prysznic, gdzie masz jakieś ręczniki? - Zaczęłam i objęłam chłopaka.
Mimo, że z nim byłam to jeszcze nie było dla mnie czymś normalnym i lekko się krępowałam, ale starałam się tego nie okazywać.
- Ręczniki są w szafce w łazience, na pewno sobie poradzisz. - Powiedział z uśmiechem i dał mi całusa. - Am i jak coś to staraj się nie krzyczeć bo Max i Leny jeszcze śpią. - Zaśmiał się a ja po chwili mu zawtórowałam.
- Dobrze. - Odpowiedziałam i zaczęłam się uwalniać z uścisku Justina żeby podnieść z ziemi moje ubrania. W związku z tym, że Max i Leny byli z nami w jednym domu szybko się ubrałam żeby nie iść do łazienki w samej bieliźnie. Mimo, że drzwi do łazienki były zaraz obok wejścia do sypialni Justina.  Zaczęłam kierować się do drzwi kiedy Justin podszedł do mnie od tyłu i zaczął mnie przytulać i iść powoli za mną.
- Jak się wykąpiesz to zejdź do salonu. - Pocałował mnie w szyje i się odsunął.
- Dobrze. - Odpowiedziałam uśmiechając się do Justina.
Weszłam do łazienki przekręcając za sobą zamknięcie w drzwiach. Podeszłam do umywalki i oparłam się o nią rękoma patrzą przez chwile w lustro i przypominając sobie wydarzenia zeszłej nocy. Stałam tak i uśmiechałam się sama do siebie. Mimo, że nie znałam Justina naprawdę go pokochałam. Od czasu kiedy pierwszy raz go zobaczyłam wtedy kiedy Max zaczepił mnie i Caroline przyciągnął moją uwagę.
Odeszłam od lustra na chwile przerywając rozmyślania i ściągnęłam z siebie ubrania. Stojąc w samej bieliźnie sięgnęłam do zabudowanej pod umywalką szafki i wyciągnęłam z niej ręcznik rzucając go na ubrania które znajdowały się niedaleko prysznica.
Ściągnęłam z nadgarstka kumkę do włosów i związałam je w koka aby ich nie zmoczyć. Weszłam do prysznica i odkręciłam wodę. Uczucie ciepłego strumienia wody na moim ciele sprawiło lekkie ciarki. Zaczęłam przemywać ciało a w mojej głowie znów zaczęły plątać się myśli związane z Justinem.
Pamiętam jakby to było jeszcze dzisiaj. Ten jego wzrok na sobie. Dosłownie czułam jak mnie przeszywa. Kiedy spojrzałam na niego on ciągle mi się przyglądał. Nie powiem po przez moją głowę wtedy przemknęła myśl, że muszę się dowiedzieć kim on jest. Czułam, że muszę go poznać. To by mi nie dało spokoju. A teraz jak gdyby nic stoję naga w jego prysznicu. Nie mówiąc o tym, że spędziłam z nim noc. Jedną z najwspanialszych nocy o jakich mogłam sobie pomyśleć.
Stałam tak pod ciepłym strumieniem wody ciągle się uśmiechając. Po chwili zakręciłam wodę i wyszłam i zawinęłam się w ręcznik. Nagle rozległo się pukanie do drzwi a ja się trochę nastraszyłam.
- Emilyyy to ja Justin i mam pytanie. - Powiedział przeciągając moje imię.
Podeszłam do drzwi zawinięta w ręcznik i je otworzyłam.
- Jakie pytanie? - Zapytałam jedną ręką trzymając ręcznik.
Justin spojrzał na mnie i czułam jak robię się spięta.
- Ślicznie tak wyglądasz. - Powiedział i wszedł powoli do łazienki odpychając mnie lekko do tyłu i zamknął drzwi.
Przysunął mnie do siebie i oparł plecami o ścianę. Oparłam ręce na jego torsie a on zsunął jedną dłoń na mój tyłek i zaczął mnie namiętnie całować. Nie potrafiłam nie odwzajemnić tego pocałunku wiec wplotłam mu jedną dłoń we włosy a drugą wciąż trzymałam na jego nagim torsie. Nasz pocałunek stawał się co raz bardziej namiętny. Poczułam jak Justin zaczyna wjeżdżać dłonią między moje nogi.
- Justin nie teraz. - Powiedziałam przerywając pocałunek i złapałam go za rękę.
Chłopak momentalnie przestał i przysunął się do mnie. Odepchnęłam się od ściany i obróciłam nas tak, że to on stał plecami do niej. Zaczęłam go całować a on mocno złapał mnie w talii. Ta sytuacja była trochę dziwna na co od razu przerwałam cisze panującą pomiędzy nami.
- Miałeś jakieś pytanie, co nie? - Zapytałam z uśmiecham przerywając pocałunek.
- A no tak. - Zaśmiał się. - Chciałem się zapytać czy masz może ochotę na pizze bo nie chce mi się robić nic do jedzenia. - Powiedział z uśmiechem patrząc i czekając na moją odpowiedź.
- Jasne - Uśmiechnęłam się i  na samą myśl o jedzeniu zgłodniałam jeszcze bardziej.
- Słodko się uśmiechasz. - Powiedział Justin i od razu mnie pocałował.
- Dziękuję. - Powiedziałam czując jak moją twarz zalewa rumieniec z zawstydzenia. - Leć już na dół zamówić pizze a ja za ten czas się ogarnę trochę. - Popatrzyłam na Justina i czekałam na jego reakcje.
- Mhmm. - Chłopak musnął moje usta i wyszedł powoli z łazienki.
Kiedy zamknął za sobą drzwi od razu podeszłam do umywalki i zaczęłam się ogarniać.



W związku, że ostatnio zawaliłam i nie dodałam rozdziału dodaje go teraz i z góry przepraszam :) Dużo się dzieje i zapomniałam . Ten rozdział jest jak na razie ostatnim. Co będzie dalej, czas pokaże :) 
Do usłyszenia :) 

czwartek, 19 lutego 2015

Zła informacja

Niestety muszę zawiesić bloga ze względu na problemy rodzinne. Dla osob, ktore czytają bloga powinnam przekazać, iż nie wiem czy blog zostaje zawieszony całkowicie czy tymczasowo. W razie pytań proszę pytać w komentarzach. I z góry przepraszam.
Do usłyszenia 

wtorek, 17 lutego 2015

Wybaczcie kochani

Ważna informacja kochani !!
Przez jakiś czas w związku z tym, że nie mam czasu muszę zrobić przerwę na blogu trwającą do weekendu. W weekend między 20-22 lutego pojawi się rozdział, ale nie wcześniej. Przepraszam tych którzy śledzą jednak tego bloga i obiecuję, że w weekend będzie rozdział i postaram się już normalnie wam dodawać ;)
Do usłyszenia ;)

czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 13

Justin odsunął się ode mnie patrząc mi w oczy a ja przygryzłam wargę. Odwrócił się bardzo powoli i zaczął iść w kierunku drzwi kiedy dzwonek zadzwonił drugi raz. Podszedł i je otworzył. Stał tam Max i śliczna czarnowłosa dziewczyna.
- Siemanko stary. - Przywitał się Max przepuszczając dziewczynę w drzwiach.
- Siema. - Odpowiedział chłopakowi. - Hej Leny - Przywitał się z dziewczyną i ją przytulił a mnie coś jakby ukłuło kiedy to zobaczyłam.
Uważnie im się przyglądałam kiedy kierowali się do salonu. Pierwszy szedł Justin a za nim Leny i Max.
- Leny poznaj Emily moją przyjaciółkę. - Kiedy to mówił spojrzał na mnie takim uroczym spojrzeniem a ja się od razu uśmiechnęłam.
- Hej jestem Emily. - Powiedziałam podchodząc do dziewczyny i podając jej rękę na przywianie.
Dziewczyna podała mi swoją dłoń i szczerze się uśmiechnęła.
- Hej, Leny. Miło poznać kogoś kto wygląda na normalnego. - Uśmiechnęła się do mnie i w tym samym momencie spojrzałyśmy na chłopaków.
Patrzyli na nas jak na kosmitów. A my od razu się zaśmiałyśmy.
- Ale ty miła Leny. Jak zawsze. - Zaśmiał się pod nosem. - Siadajcie. - Powiedział pokazując na narożnik.
Wszyscy poszliśmy w kierunku kanapy i usiedliśmy.
- Chcecie coś do picia? - Zapytał Justin przyglądając się nam.
- Stary co za pytanie. Dawaj jakieś piwko. - Powiedział Max i zaczął się śmiać.
- A ty jak zawsze. - Zaśmiała się Leny patrząc na Maxa.
- No co? - Zapytał dziewczynę ciągle się śmiejąc.
- Nie nic. - Leny zaczęła się śmiać i spojrzała na mnie.
- Dobra to chwile pójdę po piwo. - Powiedział Justin i zaczął się odwracać.
- Poczekaj. - Powiedziałam wstając z kanapy i dołączając do niego a chłopak od razu się do mnie uśmiechnął.
Zrobiłam to tylko dlatego, że chciałam się coś go zapytać. Kiedy weszliśmy do kuchni a ja miałam pewność, że oni nas nie usłyszą podeszłam bliżej Justina.
- Przyjaciółka? - Zapytałam z uśmiechem.
- No a nie? - Zapytał opierając mnie o szafkę i mnie pocałował i od razu na mnie spojrzał patrząc mi w oczy.
- No można tak powiedzieć. - Uśmiechnęłam się szeroko i sięgnęłam po 2 piwa a Justin zrobił to samo.
- Chodź wracamy bo coś sobie pomyślą. - Puścił mi oczko.
Poszłam przodem a Justin szedł zaraz za mną. Kiedy wychodziłam z kuchni Justin klepną mnie w tyłek. A ja od razu się odwróciłam.
- A to co miało być? - Zaśmiałam się patrząc na chłopaka widząc jego minę. Udawał, że to nie on.
- Ja nic nie zrobiłem. - Zaśmiał się i weszliśmy do salonu.
Max i Leny od razu spojrzeli w naszym kierunku a my szliśmy rozbawieni.
- Proszę. - Powiedziałam podając dziewczynie piwo i usiadłam niedaleko niej na kanapie.
- Dzięki. - Uśmiechnęła się do mnie.
Justin podał piwo Maxowi i usiadł wygodnie koło mnie kładąc jedną rękę za mną. Po chwili poczułam jak jeździ mi ręką po plecach. Od razu spojrzałam na chłopaka a on się do mnie uśmiechnął. Spojrzał na mnie pytająco a ja od razu domyśliłam się, że chodzi mu o to czy mi to przeszkadza. Nic nie zrobiłam jego dotyk był przyjemny i nie chciałam żeby przestawał. Zaczęłam gadać z Leny a Justin się do mnie przysunął.
- Sorki, że tak od razu o to pytam ale ile masz lat? - Zapytałam z głupią miną.
- Dwa miesiące temu skończyłam 17. A ty? - Odpowiedziała dziewczyna od razu pytając.
- No ja skończyłam 17 ale prawie na początku roku. - Powiedziałam.
Chciałam tylko jakoś rozkręcić rozmowę bo było trochę sztywno.
- Widzę, że jesteś nową znajomą Justina. - Powiedziała z uśmiechem.
- No tak poznaliśmy się jakiś czas temu. - Uśmiechnęłam się od dziewczyny.
- Jak długo tu mieszkasz? - Zapytała Leny.
- Od urodzenia. - Odpowiedziałam biorąc łyka piwa.
- To szkoda, że wcześniej się nie poznałyśmy. - Zaśmiała się.
- No nie powiem, że nie. - Odwzajemniłam reakcje dziewczyny.
- A co się stało, że zaczęłaś się zadawać z tymi idiotami? - Zażartowała i spojrzałyśmy na miny chłopaków.
- Moja przyjaciółka się wyprowadziła, a jeszcze jak była tu na miejscu to przez przypadek ich spotkaliśmy i jakoś tak wyszło. - Powiedziałam uśmiechając się do Maxa.
Nasza rozmowa była co raz mniej sztywna i czułam się pewniej w ich towarzystwie. Co chwilę z czegoś się śmiałam razem z Leny. Max co chwile gadał jakieś głupoty przez co nie możne było się nie śmiać. Kiedy każdy z nas skończył już pić piwo Justin poniósł butelki ze stołu i zaczął kierować się do kuchni.
- No to nadszedł czas na wódkę. - Powiedziałam lekko się śmiejąc i spojrzałam na dziewczynę a ona od razu się zaśmiała.
- Czekaj pomogę ci przynieść wszystko. - Powiedziałam do Justina a on się odwrócił.
Wstałam od stołu i zaczęłam iść w kierunku kuchni. Weszłam zaraz za Justinem. Chłopak odłożył butelki na mały stolik w kącie kuchni i podszedł do mnie.
- Czy ty to robisz celowo? - Zapytał przysuwając się do mnie i kładąc dłonie na moich biodrach.
- Możee. - Odpowiedziałam przygryzając wargę.
Nagle usłyszałam głos dziewczyny.
- Pomóc wam z czymś? - Zapytała lekko zmieszana.
Justin od razu się ode mnie odsunął a ja spojrzałam na dziewczynę.
- A no możesz. - Zająknął się Justin przez tę krępującą sytuacje i podszedł do lodówki po wódkę.
- Pomożesz mi to zanieść do salonu? - Zapytała z uśmiechem.
- Jasne. - Leny się do mnie uśmiechnęła i wzięła ode mnie jedzenie i poszła do salonu. Wzięłam picie i jedną miseczkę z jedzeniem i poszłam zaraz za nią. Kiedy wychodziłam z kuchni spojrzałam na Justina a a poznałam z ruchu jego ust, żę mówi mi żebym została. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i wyszłam mówiąc, że zaraz wrócę a Justin szeroko się uśmiechnął.
Weszłam do salonu stawiając picie i miseczkę z jedzeniem na stole.
- Jeszcze tylko kieliszki i szklanki. - Powiedziałam do Leny, która patrzyła na mnie stojąc przy stole.
- Pomóc ci? - Zapytała.
- Nie nie trzeba. - Uśmiechnęłam się do niej serdecznie. - Usiądź a ja przyniosę. - Dokończyłam i poszłam do kuchni a Leny usiadła na swoim miejscu.
Kiedy weszłam do kuchni nie widziałam tam Justina. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu kiedy szłam w kierunku szafki a ja aż podskoczyłam ze strachu.
- Jeny ale mnie nastraszyłeś. - Powiedziałam odwracając się.
- Przepraszam. - Powiedział z uśmiechem i dał mi buziaka.
- Gdzie masz szklanki? - Zapytałam dla zmiany tematu.
- Po lewej na górze. - Powiedział pokazując głową na szafkę.
- Ty weź kieliszki. - Powiedziałam sięgając po 4 szklanki.
- Idziemy? - Zapytał ze smutną miną.
- Idziemy. - Odpowiedziałam odwracając się a Justin przyparł mnie do szafki i zaczął całować a ja to odwzajemniłam. Prawie wypadła mi szklanka z ręki ale on złapał ją w ostatniej chwili i postawił ją na szafce za mną.
- Niezdara. - Powiedział śmiejąc się i dał mi buziaka i zaczął wychodzić z kuchni z wódką i kieliszkami. Wzięłam szklanki i go dogoniłam.
- Ja niezdara? - Zapytałam patrząc na niego.
- No a ja? - Zapytał śmiejąc się ze mnie.
- To twoja wina. - Powiedziałam szturchając go a jemu prawie wypadł kieliszek z ręki i spojrzał na mnie a ja na niego.
- Ktoś tu sobie zbiera. - Uśmiechnął się do mnie zadziornie.
- Oj no nie wiem. - Odpowiedziałam mu kładąc szklanki na stole i szybko siadając i wystawiłam do niego język.
- Max chodź zapalimy. - Powiedział patrząc na chłopaka.
- Hmm dobry pomysł! - Prawie krzyknął teatralnie a ja z Leny się zaśmiałyśmy.
Chłopaki zaczęli kierować się na balkon a ja odprowadzałam ich wzrokiem. Kiedy dziewczyna mi przerwała.
- Justin traktuje cie całkiem inaczej. - Powiedziała nie ukrywając zdumienia i patrzyła na mnie.
- Inaczej czyli jak? - Zapytałam zaciekawiona siadając wygodnie na kanapie.
- No wiesz on na ogół bawi się dziewczynami i nie za często jest miły.
- To już akurat wiem. - Powiedziałam uśmiechając się do dziewczyny.
- Wiesz on przy tobie wydaje się być szczęśliwy. - Powiedziała a ja spojrzałam na nią. - Dawno się tak szczerze nie uśmiechał do dziewczyny. - Powiedziała z uśmiechem.
- Czy ty masz coś na myśli? - Spojrzałam pytająco na Leny.
- Wiesz wydaje mi się, że on coś do ciebie czuje. - Po tych słowach ścisnęło mnie w brzuchu a serce mocniej zaczęło bić.
- Uważasz, że mu się aż tak spodobałam? - Zapytałam z nadzieją, że ona wie coś więcej.
- Ja nie wiem nic na twój temat ale Max jest też jakiś dziwny i teraz na pewno cię obgadują. - Powiedziała i zaczęła się śmiać a ja zareagowałam tak samo.
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi na balkon się otwierają a Justin ucisza Maxa. To było dziwne trochę. Kiedy Justin wszedł do salonu spojrzał mi w oczy i szczerze się uśmiechnął. Poczułam nagle takie dziwne ciepło w środku. Justin powoli podszedł do kanapy i usiadł koło mnie. Jego kroki wydawały się bardzo powolne a ja tak bardzo chciałam żeby siedział już koło mnie. Usiadł koło mnie a nasze nogi się dotknęły a ja spojrzałam na Justina. Max coś mówił do Leny ale całkowicie byłam skupiona na czymś innym. Na chwile nie istniało wszystko dookoła a ja analizowałam to co powiedziała mi Leny. Patrzyłam Justinowi w oczy a on położył mi rękę na biodrze i wsunął mi ją lekko pod koszulkę i rysował wzorki na mojej skórze. To było bardzo przyjemne uczucie i zrobiło mi się ciepło na samą myśl, że to co ona mi powiedziała jest prawdą. Odczuwałam jakby rysował jakieś litery a ja od razu szeroko się do niego uśmiechnęłam i przysunęłam się bliżej niego. Z chwili na chwile podobał mi się co raz bardziej. Chciałam znów poczuć jego smak, jego ciepło. Czułam się w jego towarzystwie pewna siebie i bezpieczna. Zadawałam sobie pytanie czy mogłam się zakochać ale to było zbyt szybko. Justin strasznie mi się podobał. Przez głowę przeszła mi myśl, że Justin mógłby być moim chłopakiem. Wtedy byłabym bardzo szczęśliwa....
Po chwili oderwałam wzrok od Justina i odwróciłam głowę w stronę Maxa i Leny a dziewczyna posłała mi jeden z mega słodkich uśmiechów a ja dalej myślałam o tym co mi powiedziała.
- No to czas coś wypić. - Powiedział Justin wyrywając mnie z zamyślenia.
- Dobry pomysł - Dopowiedział Max.
Justin zdjął ze mnie rękę i rozlał nam po kieliszku.
- Okazyjnie pierwszego nie popijamy. - Powiedział patrząc Leny i po chwili na mnie.
- No chyba nie. - Powiedziałyśmy równo z oburzeniem i nagle zaczęłyśmy się śmiać.
- Ymm zaczyna się. - Powiedział Max śmiejąc się z nas.
- Oj dziewczyny to tylko jeden. - Powiedział Justin patrząc na Leny a później na mnie i uśmiechnął się.
- Tylko jeden. Co nie Leny? - Powiedziałam i popatrzyłam na dziewczynę pytająco.
- Jeden jedyny taki. - Powiedziała z lekkim grymasem.
- Wiec mam nadzieje, że wszyscy złapiemy razem dobry kontakt. - Powiedział Justin. - A nawet bardzo dobry. - Dopowiadając to uśmiechnął się uwodzicielsko do mnie a ja się zarumieniłam.
Każdy z nas przechylił kieliszek a ja jakbym poczuła ogień w przełyku. Nienawidziłam tego uczucia i skrzywiłam się. Paliło jak cholera. Opuściłam głowę robiąc dziwną minę. Po chwili ją podniosłam i spojrzałam na Leny. Nie wyglądała gorzej ode mnie.
- Nienawidzę cie za to Bieber. - Powiedziała śmiejąc się a Justin od razu to odwzajemnił.
- Oj tam przeżyjesz. - Puścił jej oczko. - To wypijmy szybko drugiego ale popijając, będzie wam lepiej. - Powiedział z uśmiechem.
Justin rozlał drugą kolejkę a ja nalałam picia każdemu. Kiedy mieliśmy wypić przechyliłam kieliszek i od razu zrobiłam kilka łyków napoju. Tym razem nie było tak źle. Nie czułam już tak mocnego pieczenia w gardle wiec nie skrzywiłam się nawet, ale Leny i tak zrobiła minę.
- Nienawidzę wódki. - Powiedziała widząc, że każdy się na nią patrzy.
Siedzieliśmy i gadaliśmy. Justin po wypiciu 2 kolejki wstał i włączył muzykę i przyciemnił światło do prawie minimum. W salonie panował lekki pół mrok. Usiadł spowrotem koło mnie. Tym razem bardzo blisko. Położył rękę znów pod moją koszulkę i przysunął mnie do siebie a ja na niego spojrzałam z uśmiechem. Usiadłam wygodnie i zaczęliśmy wszyscy rozmawiać i się lepiej poznawać. Każdy po trochę zjadł i dalej piliśmy. Kolejka za kolejką a ja czułam jak zaczyna mi się powoli kręcić w głowie. Trochę źle się poczułam.
- Justin, ja na chwilkę wyjdę na balkon. - Uśmiechnęłam się do chłopaka a on wstał i mnie przepuścił.
Kiedy byłam już przy drzwiach i je otwierałam usłyszałam głos Justina.
- Ja pójdę z nią, zaraz wrócimy. - Powiedział a Leny z Maxem mu przytaknęli.
Otworzyłam drzwi i wyszłam. Nie zamykałam ich bo wiedziałam, że Justin idzie kawałek za mną. Stanęłam przy barierce nabierając kilka głębokich oddechów. Nagle poczułam jak mnie przytula.
- Emi wszystko ok? - Zapytał z troską.
- Tak trochę się źle poczułam. - Odpowiedziałam z uśmiechem i nabrałam powietrza do płuc.
- Czemu? - Zapytał a ja się odwróciłam.
- Dawno tyle nie wypiłam. - Odpowiedziałam lekko się śmiejąc a nasze twarze dzieliły centymetry.
Przestałam się śmiać i spojrzałam Justinowi prosto w oczy i rozważałam czy zadać mu bardzo ważne dla mnie pytanie. Po chwili przełamałam się.
- Justin. - Powiedziałam niepewnie.
- Tak? - Zapytał chłopak.
- Jak bardzo ci się podobam? - Zapytałam wciąż patrząc mu w oczy a on lekko się odsunął.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć bo to dla mnie dziwne a dla ciebie tym bardziej. - Powiedział zmieszany i ujął moją twarz w dłonie.
- Odpowiedz mi. - Powiedziałam proszącym głosem.
W mojej głowie roiło się od różnych myśli. Bałam się trochę tego co on zaraz powie.
- Wiesz Emily... - Zaczął ale na chwilę zmilkł.
- Mów. - Powiedziałam z uśmiechem.
- No bo ja się w tobie zakochałem. - Kiedy to powiedział zaczął gładzić mój policzek. - Nie mogę przestać o tobie myśleć. O tym jak się uśmiechasz, śmiejesz, złościsz. Nie mogę wymazać z głowy obrazu twoich oczu, twojego zgrabnego ciała. Nie przestaje ani na chwile o tobie myśleć.  Jesteś taka śliczna...- Kontynuował patrząc mi w oczy a ja stałam jak wryta.
- Nie wiem co mam powiedzieć. - Powiedziałam zawstydzona i spuściłam wzrok, moje nogi były jak z waty a serce o mało nie wyskoczyło z piersi.
- Emily? - Powiedział pytająco.
- Tak? -Podniosłam wzrok na chłopaka.
- Zostań moją dziewczyną, proszę. - Powiedział to bardzo poważnie przysuwając się do mnie na tyle blisko, że czułam jego oddech.
- Mało się znamy... - Zaczęłam ale przerwał mi.
- Tak wiem, ale ja chce mieć cię przy sobie. - Powiedział i czekał na moją reakcje.
Ja przez chwilę wpatrywałam się w chłopaka i czułam jak szczęście rozrywa mnie od środka a za razem byłam skrępowana tą sytuacją. Justin uważnie mi się przyglądał a ja zastanawiałam się jak rozegrać tę sytuacje. Po chwili powiesiłam go ręce na szyi i wpiłam się w jego usta. Jus nie krył, że zszokowałam go moją reakcją ale po chwili odwzajemnił mój pocałunek i stał się on bardzo namiętny. Justin mnie do siebie przytulił i ciągle całował. Po chwili nasze usta się rozłączyły a Jus lekko się odsunął patrząc mi w oczy. Jego pytający wzrok się we mnie wbił i zaczął otwierać usta ale ja położyłam na nich palec i z uśmiechem pokiwałam mu głową. Uśmiechnęłam się delikatnie i zabrałam palec z jego miękkich ust.
- Czy to znaczy.. - Zaczął ale ja zasłoniłam mu usta.
- Tak chce spróbować. - Powiedziałam a Justin wpił się w moje usta mocno mnie przytulając.
Odsunął się ode mnie a na jego twarzy widziałam szczęście jakie można spotkać u małego dziecka. Jeszcze raz mocno mnie przytulił a ja odwzajemniłam jego gest.
- Chodź wracajmy do nich. - Powiedział mi do ucha.
- Mhm. - Przytaknęłam mu i odsunęłam się lekko.
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu a Justin złapał mnie od razu za rękę. Spojrzałam na chłopaka i uśmiechnęłam się. Zeszliśmy do salonu a Leny i Max nawet nas nie zauważyli. Podeszliśmy do kanapy a ja puściłam Justina i usiadłam a on zaraz za mną.
- Wszystko ok? - Zapytała z troską Leny.
- Tak już dobrze. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - No to wypijmy za szczęście. - Wypaliłam jak głupia a Max i Leny popatrzyli na mnie pytająco.
- Więc Emily jest moją dziewczyną. - Powiedział Justin patrząc na mnie i złapał mnie za rękę. Może to było sztuczne ale bardzo mnie ucieszyło to, że od razu głośno o tym powiedział mimo że kiedy to mówił poczułam nagłe ciepło w sobie.
- Gratulacje. - Powiedzieli równo a wszyscy od razu się zaśmialiśmy.
Justin polał kolejkę i wypiliśmy ją. Siedzieliśmy na kanapie a chłopak wciąż trzymał rękę na moim biodrze. Co chwile ją zabierał żeby polać następną kolejkę ale jego dłoń ciągle wracała na swoje miejsce. I tak ciągle.
Czułam się co raz bardziej pijana ale trzymałam się lepiej niż Leny. Dziewczyna była już bardzo wstawiona.
- Leny może zostań dzisiaj na noc tutaj? - Zaproponował Justin.
- Nie chce sprawiać kłopotu. - Powiedziała a jej język się plątał.
- To nic takiego, zostań nie będziesz wracać w takim stanie. Ani ty ani Max. - Powiedział z uśmiechem.
- Dziekuje. - Uśmiechnęła się szatynka. - Ale wiesz co ja bym was już chyba opuściła i się położyła. - Zaśmiała się pod nosem.
- Nie ma sprawy. - Powiedział Jus z uśmiechem.
- Zaprowadzę cię. - Powiedział i zaczął wstawać.
- Siedź tutaj stary. - Rzucił Max. - Ja pójdę z nią. - Jego język też już się nieźle plątał.
Wstali oboje z kanapy i poszli w kierunku schodów rozmawiając. Justin od razu na mnie spojrzał a ja na niego.
- No to zostaliśmy sami. - Powiedział uśmiechając się a ja podniosłam się lekko i usiadłam na chłopaku okrakiem. Widziałam, że trochę się zdziwił.
- A no tak. - Powiedziałam śmiejąc się a Justin położył ręce na moim tyłku i je zacisnął.
- Więc co robimy? - Zapytał
- Wiesz mam taki malutki pomysł. - Powiedziałam z uśmiechem.
Dałam Justinowi całusa i wstałam kierując się do kuchni. Justin patrzył na mnie pytająco. Weszłam do kuchni i wzięłam 2 piwa. Zaczęłam iść w kierunku salonu. Wchodząc widziałam, że Justin idzie w moją stronę i patrzy się na mnie pytająco. Podeszłam do niego i złapałam go za rękę.
- Chodź ze mną - Uśmiechnęłam się do niego i pociągnęłam go za sobą wchodząc na schody.
- Ale gdzie idziemy? - Zapytał.
- Idziemu na świeże powietrze. - Zaśmiałam się bo nie mogłam się wysłowić a Jus od razu zareagował tak samo.
Wyszliśmy na balkon i Justin usiadł w wielkim fotelu i pociągnął mnie na siebie. Przewiesiłam moje nogi przez jego i tak siedzieliśmy. Otworzyliśmy po piwie i zaczęliśmy pić. Justin po chwili odpalił papierosa. Opierałam się i przyglądałam mu się uważnie. Przez cały czas kiedy palił żadne z nas się nie odezwało a ja ciągle patrzyłam na niego uśmiechając się.



Przepraszam, że tak późno dodany ale miałam troszkę zajęć które mi uniemożliwiały dodanie :) Mam nadzieje, że się spodoba :) Komentujcie i udostępniajcie :)
Do usłyszenia :D

Jakiegokolwiek uwagi proszę dodawać w komentarzach :)  

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 12

Weszłam na teren mojego domu i zaczęłam iść się w kierunku schodów. Wyciągnęłam klucze z kieszeni i szybko otworzyłam drzwi. Weszłam do przedpokoju w pośpiechu ściągając buty i rzucając je w kont. Moje hałasowanie usłyszała mama i wyszła z salonu zobaczyć co się dzieje.
- Emi a ty co tak wpadłaś jak burza? - Zaśmiała się patrząc na mnie.
- Mam mało czasu i muszę się pospieszyć. - Powiedziałam wbiegając po schodach na górę.
Poleciałam od razu do łazienki i wzięłam pastę na szczoteczkę i zaczęłam szorować zęby. W trakcie mycia zębów poszłam szybko do pokoju i uszykowałam sobie jeansy i czarną bokserkę. Poleciałam spowrotem do łazienki i dokończyłam myć zęby. Kiedy skończyłam szybko poprawiłam makijaż i przejechałam po ustach czerwoną szminką. Wróciłam do pokoju i się przebrałam. Wzięłam torebkę z szafy i wrzuciłam do niej telefon klucze i poszłam do łazienki po perfum i przy okazji wylałam na siebie znaczną jego ilość. Ułożyłam jeszcze raz moje lokowane włosy i wyszłam z łazienki. Schodząc po schodach musiałam wyglądać dziwnie.
- Telefon jest, klucze są, perfum jest... - Gadałam sama do siebie kiedy nagle przerwała mi mama.
- Tylko nie zapomnij rozumu. - Zaśmiała się opierając się o ścianę.
W czasie kiedy to mówiła ja poszłam do przedpokoju kończyć się ubierać a ona poszła zaraz za mną.
- No wiesz co mamo. - Popatrzyłam na nią z udawanym wyrzutem i zaczęłam się śmiać.
Usiadłam w przedpokoju i zawiązywałam moje ulubione botki z obcasem na platformie a mama uważnie mi się przyglądała. Wstałam patrząc w lustro i podeszłam do szafy wyciągając z niej skórę. Założyłam ją na siebie i poprawiłam włosy.
- Kurde wiedziałam. - Zaśmiałam się pod nosem i z torebko poszłam szybkim krokiem na górę.
Oczywiście nie wzięłam ze sobą grzebienia którego zawsze trzymam w torebce. Musiałam go wyciągnąć jak poprawiałam włosy w łazience. Weszłam do niej a grzebień leżał na umywalce. Wzięłam go szybko wrzucając do torebki i poszłam na dół kierując się do wyjścia.
- Mamuś ja już wychodzę jak coś rano ci napisze sms-a. - Powiedziałam zakładając torebkę na ramie.
- Dobrze ale uważaj na siebie. - Powiedziała z uśmiechem.
- To do jutra, kocham cie mamo. - Powiedziałam i prawie wybiegłam z domu bo Justin czekał na mnie w samochodzie.
Wyszłam na ulice i zaczęłam kierować się w stronę auta które widziałam odkąd wyszłam na chodnik. Justin opierał się o maskę samochodu i palił papierosa kiedy podeszłam i stanęłam naprzeciw niego. Chłopak popatrzył na mnie od góry do dołu po czym przygryzł lekko wargę i spojrzał mi w oczy.
- Wiesz nie powinienem tego mówić ale łądnie wyglądasz. - Powiedział i ponownie mi się przyjrzał.
- Mmm dziękuje. - Odpowiedziałam czując, że moją twarz zalewa czerwień bo zawsze zawstydzały mnie takie komplementy.
- To co jedziemy? - Zapytał Jus.
- Jedziemy. - Odpowiedziałam i podeszłam do drzwi pasażera otwierając je.
Wsiedliśmy do samochodu a Justin od razu odpalił silnik i wykręcił na podjeździe jednego z sąsiednich domów.
- Emily ale skoczymy jeszcze na małe zakupy. - Zaczął się szczerzyć jak głupi.
- A co ty się tak szczerzysz? - Zapytałam śmiejąc się pod nosem.
- No wiesz pomożesz mi wiec wykorzystam cie. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
- Ty mnie wykorzystasz? To niewybaczalne. - Odpowiedziałam udając oburzenie i odwróciłam głowę patrząc za okno.
Oboje automatycznie wybuchnęliśmy śmiechem. Popatrzyłam na Justina a on spojrzał mi głęboko w oczy i położył rękę na mojej nodze. Momentalnie spojrzałam na jego rękę i spowrotem na niego uśmiechając się. Mimo, że dobrze go nie znałam już czułam się dobrze w jego towarzystwie.
- Więc jak będziemy w sklepie ty zajmujesz się jakimiś napojami i szybkim jedzeniem a ja alkoholem. Wybierz tak, żeby zjeść ale się nie narobić i żeby szybko było. - Zaśmiał się a ja zaraz za nim.
- Tak jest! - Zasalutowałam mu a on wybuchnął śmiechem.
Justin przygazował i szybko zajechaliśmy pod sklep. Oboje wysiedliśmy z samochodu w znakomitym humorze i weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między półkami a ja wybierałam przekąski. Zebranie jedzenia zajęło nam może  minut i podeszliśmy do półki z napojami. Wzięłam 3 butelki picia I skierowaliśmy się na stoisko z alkoholem. Justin sięgnął po 2 ogromne jak dla mnie butelki wódki i wziął jeszcze 2 czteropaki i podeszliśmy do kasy. Poszło nam to sprawnie. Łącznie w sklepie byliśmy może z 15 minut. Kasjerka zwinnie poradziła sobie z naszymi zakupami. Kiedy już prawie kończyła odezwał się Justin.
- Jeszcze 4 paczki Marlboro. - Powiedział z uśmiechem patrząc na mnie a ja od razu go odwzajemniłam.
Kasjerka skończyła kasować nasze zakupy a Justin za nie zapłacił i spakowaliśmy je do toreb. Powoli wyszliśmy ze sklepu idąc do bagażnika samochodu. Justin postawił jedną torbę na ziemi i otworzył go. Ułożyliśmy zakupy a Justin zamknął bagażnik i odpalił papierosa. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Justin wyjechał na ulice i włączył jakaś piosenkę której nie słuchałam.
- No więc. - Zaczął przerywając ciszę która zapadła pomiędzy nami i było słychać tylko muzykę. - Już chyba dobrze się czujesz w moim towarzystwie, co nie? - Zapytał i spojrzał na mnie.
- Tak już jest dużo lepiej. - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- To dobrze. - Ucieszył się Justin i znów położył jedną rękę na mojej nodze a mnie aż przeszły ciarki nie wiem czemu.
Nagle zadzwonił telefon Justina a on szybko ściągnął rękę z mojej nogi i wyciągnął go z kieszeni. Po odpowiedziach i przywitaniu stwierdziłam, że to był Max. Kiedy skończył rozmawiać od razu zaczął mówić.
- Max mówi, że będą za jakieś 40 minut. - Powiedział i schował telefon do kieszeni.
Przygazował żeby jednak szybciej być już u niego. Za niecałe 5 minut dojechaliśmy pod jego dom. Ciągle zastanawiało mnie to jak on może mieszkać tam sam. Ten dom mimo wszystko był wielki. Justin wjechał go garażu i wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy do bagażnika po zakupy i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Garaż się zamknął a Justin zaczął wchodzić po schodach do drzwi. Wyciągnął klucze i otworzył je przepuszczając mnie przodem. Weszłam a on zaraz za mną i zaprowadził mnie do kuchni abym odłożyła zakupy. Położyłam torby na szafce i poszłam się rozebrać do przedpokoju. Kiedy wróciłam do kuchni Justin chował alkohol do lodówki. Podeszłam do szafki i zaczęłam przygotowywać z nim przekąski. Szybko nam to poszło i uwinęliśmy się w 15 minut.
- Wszystko już gotowe a Max i Leny będą za jakieś pół godziny. - Powiedział Justin z uśmiechem łapiąc mnie za rękę i wyciągając z kuchni.
- A nie za 20 ? - Zapytałam zmieszana grzecznie za nim idąc.
- On się zawsze spóźnia. - Powiedział Justin śmiejąc się i usiadł na kanapie włączając telewizor.
Podeszłam do okna i gapiąc się na ulice. Panowała niezręczna cisza. Nagle poczułam lekki dotyk na moich biodrach i automatycznie się odwróciłam opierając o okno. Justin stanął tak żeby dobrze wdziać moją twarz i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiesz głupio mi to mówić bo krótko się znamy ale jesteś taka seksowna. - Powiedział przygryzając wargę i patrząc mi ciągle prosto w  oczy.
- Trochę nie wiem co mam powiedzieć. - Zaśmiałam się trochę nerwowo.
Justin odsunął się lekko patrząc na mnie od góry do dołu i spowrotem skierował oczy na moją twarz. Moje serce zaczynało co raz szybciej bić. Patrzyłam ciągle na Justina i nie mogłam się ruszyć. Dosłownie mnie wryło. Zero ruchu z mojej strony nawet nie wiem czy oddychałam. On jest tak cholernie przystojny. Patrząc mu prosto w oczy kiedy panowała taka cisza jak teraz kolana miałam jak z waty. Odnosiłam wrażenie, że zaraz opadnę. No ale jakby nie to okno to na pewno dawno bym straciła równowagę. Moje pragnienie wręcz krzyczało ' JUSTIN DO CHOLERY POCAŁUJ MNIE!'.
Stałam tak i nie wiedziałam czy zdołam się ruszyć. Jakimś cudem udało mi się. Przełożyłam ciężar ciała na obie nogi i oparłam dłonie o parapet nie odrywając od Justina oczu. Były hipnotyzujące. Nie mogłam się im oprzeć. Nerwowo przygryzłam wargę. Zrobiłam to niekontrolowanie a oczy Justina od razu na nią powędrowały. Widziałam jak chłopak zaciska usta. Po krótkiej chwili przestaje. Jego oczy przestają skupiać się na moich wargach i znów patrzy mi głęboko w oczy.
- Jesteś naprawdę najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem. - Kiedy to mówił spojrzał znów na moje usta ciągle powoli się przysuwając do mnie.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - Wydukałam czując, że teraz to były ostatnie słowa jakie zdołałam wypowiedzieć i nagle poczułam jak przyspiesza moje serce. Justin był co raz bliżej mojej twarzy. Dzieliły nas zaledwie 2 centymetry. Musnął moje usta aby sprawdzić czy to odwzajemnię. Wtedy zaczęłam przesuwać moje ręce po jego i podniosłam się aby nie opierać się o okno. Przewiesiłam ręce na jego ramionach a Justin wpił się w moje usta. Robił to tak czule, co raz bardziej zaczęłam poddawać się jego pocałunkom. Przyciągnął mnie do siebie i zjechał dłońmi na mój tyłek i je tam lekko zacisnął a ja zaczęłam wplątywać palce we włosy. Z każdą chwilą całowaliśmy się co raz bardziej namiętnie. Od czasu do czasu składał pocałunki na mojej szyi i co raz bardziej przysuwał mnie do siebie. Odnosiłam wrażenie, że zaraz zaczniemy się nawzajem rozbierać. Justin zaczął wkładać ręce pod moją koszulkę. Dotykał mnie po plecach i zaczął powoli przesuwać ręce na mój brzuch kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, który przerwał tak wspaniały moment.

Rozdział niestety dodałam troszkę później. I jest krótszy niż normalnie choć wiem, że nawet i moje normalne rozdziały nie są specjalnie długie za co bardzo przepraszam :) Oczywiście mam nadzieje, że się spodoba i zachęcam do udostępniania i komentowania :)
Miłego czytania życzę :)

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 11

Obudziłam się obolała leżąc na kanapie. Słyszałam jakieś dźwięki dochodzące z kuchni więc wstałam zobaczyć co tam się dzieje. Kiedy wstawałam z kanapy spojrzałam na telefon aby dowiedzieć się, która jest godzina. Była już 6. W takim razie to wyjaśniało skąd te hałasy. Moja mama wróciła z pracy i szykowała jedzenie. Na co dzień zarządzała bankiem (nawet nie wiem jakim) a zawsze kiedy znajdowała chwile gotowała bo uwielbiała to robić. Uwielbiałam kiedy coś gotowała bo robiła to fenomenalnie. Szłam powolnym krokiem do kuchni żeby przywitać się z mamą.
- Hej mamo - Powiedziałam wchodząc do kuchni głośno ziewając.
- Witaj śpiąca królewno - Zaśmiała się mama.
- Mamo za ile będzie jedzenie? - Spojrzałam na kuchenkę żeby zobaczyć co gotuje.
- Za jakieś 15 minut. - Uśmiechnęła się do mnie.
- Ok to ja idę pod prysznic i wrócę. - Odwróciłam się i poszłam do łazienki.
Idąc na górę pomyślałam, żeby wyjść dzisiaj pochodzić po okolicy gdzie jest spokojnie. Weszłam do łazienki  i się rozebrałam. Odkręciłam wodę i weszłam pod jej strumień. Wmasowałam szampon we włosy i spłukałam piane. Starałam się jak najszybciej to zrobić bo byłam strasznie głodna. Zawinęłam się w ręcznik i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam z szuflady czystą bieliznę i ją założyłam. Z szafy wyciągnęłam czarne rurki i założyłam białą bokserkę dobierając szarą bluzę z kapturem. Cofnęłam się jeszcze na chwile do łazienki aby wysuszyć włosy i się pomalować. Kiedy już skończyłam zeszłam na dół bo mama krzyknęła, że jedzenie już gotowe.
- Smacznego. - Powiedziała do mnie uprzejmie podając mi talerz z daniem chińskim.
- Dzięki mamo i nawzajem. - uśmiechnęłam się do niej.
Usiadłam przy stole i w ciszy zjadłyśmy posiłek.
- Mamo ja zraz idę się przejść, nie masz nic przeciwko? - Zapytałam.
- Nie nie mam kochanie ale uważaj i nie wróć za późno - Wstała od stołu i poszła pozmywać po posiłku.
Poszłam do siebie na górę bo telefon i torebkę. Kiedy zaczęłam kierować się w stronę schodów stwierdziłam, że ją odłożę jednak. Wróciłam do pokoju odkładając torebkę na łóżko. Telefon i klucze włożyłam do kieszeni w spodniach i zaczęłam kierować się do wyjścia. Wyszłam z domu, było już ciemno więc postanowiłam, że nie będę się pokazywać w osamotnionych miejscach żeby nie przytrafiło mi się to co jakiś czas temu. Szłam ulicą i słuchałam ciągle jednej piosenki. Dzisiaj wyjątkowo nie miałam humoru. Założyłam kaptur na głowę i podgłosiłam muzykę po czym włożyłam ręce do kieszeni w bluzie. W moich słuchawkach rozbrzmiewała piosenka The Script - Flares. Z chwili na chwile dostałam impuls żeby napisać do Justina. Ale strasznie się wahałam. Szłam ulicą i patrzyłam na jego numer rozważając czy napisać czy nie. Nie chciało mi się chodzić samej a tym bardziej nie chciałam wracać do domu. Nie wiem jakim cudem doszłam do parku. Podeszłam do jednej z ławek wchodząc w wiadomość tekstową. Siedząc w zacienionym miejscu gdzie prawie nie było światła wystukałam na telefonie kilka słów.

' HEJ JUSTIN. CO TAM U CIEBIE? '

Kliknęłam wyślij i czekałam na odpowiedź. Czas strasznie się dłużył. Mogę powiedzieć, że denerwowałam się oczkując odpowiedzi od niego. Minęła minuta... A on dalej nic. Co chwilę odblokowywałam telefon aby sprawdzić czy odpisał choć to było idiotyczne.
- Emily ogarnij się to tylko sms - Powiedziałam sama do siebie śmiejąc się pod nosem kiedy nagle zadzwonił mój telefon a ja aż podskoczyłam. To był sms od Justina.

' O HEJ EMILY. NAWET SPOKO A CO U CIEBIE? :) '

Siedziałam tak chwile zastanawiając się co mam napisać żeby podtrzymać rozmowę a nawet ją bardziej rozwinąć. W głębi duszy miałam zamiar wyciągnąć go żeby z nim posiedzieć. Chciałam go lepiej poznać a tylko tak mogłam do tego doprowadzić. Kiedy jeszcze się zastanawiałam co mu odpisać dostałam drugiego sms'a. Też od Justina.

' CO SIĘ STAŁO, ŻE TAK SZYBKO DO MNIE NAPISAŁAŚ? :) '

Wzięłam głęboki oddech jakbym bała się do niego odpisać a każda litera jaką chciałam wystukać na ekranie miałaby wydać na mnie jakiś wyrok.

' HMM... NAWET SPOKO. WIESZ WYSZŁAM SIĘ PRZEJŚĆ BO MI SIĘ NUDZI W DOMU WIEC POSTANOWIŁAM, ŻE SIĘ ODEZWĘ :) MAM NADZIEJE, ŻE NIE PRZESZKODZIŁAM MOIM SMS'EM? '

Uśmiechnęłam się do telefonu i wysłałam wiadomość. Po może minucie zadzwonił mój telefon. Nawet nie spojrzałam na ekran kiedy odbierałam.
- Tak słucham? - Powiedziałam przystawiając telefon do ucha.
- Hej śliczna - Usłyszałam w słuchawce niski głos i automatycznie spojrzałam kto to był bo nawet nie wiedziałam z kim rozmawiam. To był głos zniewalającego Justina.
- O hej, nie sądziłam, że zadzwonisz. - Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- A widzisz. - Powiedział i kontynuował. - Zapamiętaj, że ja lubię zaskakiwać ludzi. - Powiedział śmiejąc się
- Ok zapamiętam. - Zawtórowałam mu. - Co się stało, że zadzwoniłeś? - Zapytałam nie kryjąc zdziwienia.
- No wiesz kiedy napisałaś do mnie sms'a właśnie leżałem na kanapie i zastanawiałem się co mam ze sobą zrobić bo nuda mnie już zabija. - Znów się zaśmiał a ja się uśmiechnęłam.
- Więc widzę, że nie jestem z tym sama. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Więc gdzie to się łazi o tej godzinie? - Zapytał.
- Wyszłam się przejść i jakoś zaszłam do parku niedaleko tego sklepu gdzie przyjechałeś z Maxem. - Powiedziałam lekko już zasmuconym głosem ale starałam się ukryć mój brak humoru.
- Wszystko jest ok? - Zapytał mnie Justin.
- Tak wszystko w porządku, nie mam trochę humoru dlatego też wyszłam z domu. - Odpowiedziałam mu.
- Mhmm... - Powiedział zamyślony. - Wiesz co ja ci go poprawie. Poczekaj 10 minut. - Powiedział pewny siebie.
- Co? Ale na co ja mam czekać? - Zapytałam udając zdziwioną.
- Zaraz do ciebie tam przyjadę i wypijemy sobie coś. - Powiedział a ja usłyszałam jak zamyka u siebie drzwi.
- Hmm miło, że chcesz przyjechać. Znajdziesz mnie, jak coś mam szarą bluzę i kaptur na głowie. - Powiedziałam ze zwycięskim uśmiechem.
- Ok, to do zaraz - Powiedział i się rozłączył.
Siedziałam tak na ławce i wpatrywałam się w zegarek. Kiedy skończyłam z nim gadać była już 19.40. Zastanawiałam się czy dostanie się tu w 10 minut. Siedziałam i wpatrywałam się w godzinę. Minęło już bardzo długie 8 minut a cyfry jak na złość nie chciały się zmieniać. Kiedy wybiła już 9 minuta po chwili usłyszałam jak zza zakrętu z piskiem opon wyjechał samochód.
- Co to za kretyn? - Zapytałam sama siebie nie kryjąc zdziwienia kto normalny tak jeździ.
Kiedy się przypatrzyłam zauważyłam, że ten samochód podjechał na parking koło sklepu. Ciągle siedziałam i obserwowałam tę osobę. Na początku jej nie poznałam ale z przyglądania się wyrwał mnie sms.

' POCZEKAJ JESZCZE CHWILE KUPIE COŚ DO PICIA W SKLEPIE :P '

Wytrzeszczyłam oczy gapiąc się w tę wiadomość i spojrzałam w stronę sklepu.
- Boże jaki z niego idiota, że tak jeździ. - Powiedziałam do siebie lekko zszokowana i zaczęłam rozmyślać.
Tak naprawdę myślałam o totalnych bzdurach. Ale czekałam tylko jak Justin już przyjdzie bo nie chciało mi się już siedzieć samej na tej ławce. Zaczęłam się bawić telefonem i nawet nie zauważyłam, że Justin już przyszedł.
- Hej - Usłyszałam znajomy głos i podniosłam wzrok na niego.
- Hej - Uśmiechnęłam się do Justina a on usiadł koło mnie na ławce.
Zaczęłam mu się przyglądać a on wyciągnął papierosa i go odpalił. Nie wiedziałam co mam mówić i z resztą byłam zbyt zajęta przyglądaniem się mu. Nagle on odwrócił twarz w moją stronę a ja się trochę zawstydziłam.
- Chcesz piwo? - Zapytał uśmiechając się i wypuścił dym.
- Tak chętnie. - Odpowiedziałam i posłałam mu uśmiech. W głębi serca miałam nadzieje ze jak wypije chociaż trochę to będę się mniej krępować. Justin otworzył mi piwo i je podał. Na początku atmosfera była strasznie napięta i nasza rozmowa wyglądała sztucznie ale z czasem to minęło i zaczęliśmy normalnie rozmawiać. Justin nagle przerwał naszą rozmowę.
- Ej Emily, co ty na to jakbyśmy pojechali do mnie? - Popatrzył na mnie pytająco.
- Ymmm.. - Zaczęłam ale Justin od razu mi przerwał.
- Znaczy się wiesz. Pojedziemy do mnie ja zadzwonię do Maxa i powiem mu żeby też se sobą wziął jakąś koleżankę. Wiesz żebyś się lepiej czuła. - Uśmiechnął się do mnie i czekał na moją odpowiedź.
- Wiesz no ok ale zadzwoń teraz do Maxa - Powiedziałam do Justina a on od razu wyciągnął telefon i wybrał numer Maxa. Wstał z ławki i odszedł kilka kroków odwracając się twarzą w moją stronę i przyglądał mi się kiedy z nim rozmawiał. Słyszałam całą rozmowę więc nie miałam obaw, że Justin coś wymyślił. Chłopak skończył rozmawiać i popatrzył na mnie z uśmiechem.
- Max powiedział ze zadzwoni do Leny i wpadną jak najszybciej ona się uszykuje. - Powiedział i dopił swoje piwo.
- No to dobrze. Ale wiesz poczekaj zadzwonię do mamy i coś jej wkręcę. - Popatrzyłam na Justina i wstałam z ławki. - Ale pozwól, że ja się oddale na tę rozmowę. - Zaśmiałam się i zaczęłam odchodzić tak żeby Justin nie słyszał mojej rozmowy z mamą.
- Ok spoko. - Powiedział i zaczął bawić się paczką papierosów.
Odeszłam już wystarczająco daleko i wybrałam numer mamy. Po kilku sygnałach odebrała.
- Hej mamuś. - Przywitałam się z uśmiechem i od samego początku nie ukrywałam, że coś od niech chcę.
- Hej Emi co jest? - Zapytała śmiejąc się.
- No bo słuchaj Leny zaprosiła mnie na taką małą imprezę z koleżankami i wiesz chciałabym zostać u niej na noc. - Powiedziałam zagryzając wargę i modliłam się żeby pozwoliła.
- Leny? - Zapytała. - Nie znam żadnej twojej koleżanki o imieniu Leny. - Dopowiedziała po chwili.
- No tak nie dziwie się, że jej nie znasz bo nie utrzymywałam z nią kontaktu zbytnio bo Caroline była z nią pokłócona. - Wymyśliłam na poczekaniu nie dając poznać, że kłamie. - To bardzo długa historia. - Dopowiedziałam.
- No dobrze skarbie ale wróć rano, - Powiedziała i czułam że się uśmiecha ale na pewno nie tak jak ja.
- Dziękuję mamuś, kocham cię. - Odpowiedziałam ucieszona. - Ja zaraz podejdę do domu się przebrać. - Dopowiedziałam i rozłączyłam się.
Podeszłam szybkim krokiem do Justina i zrobiłam minę szczeniaczka.
- Taka mina coś musi oznaczać. - Zaśmiał się i czekał aż się odezwę.
- No wieeeeesz... - Przeciągnęłam. - Podjedziemy na chwile do mnie? Musze coś zrobić. - Zaśmiałam się i miałam nadzieje, że Justin mi nie odmówi.
- No ok ale dopij piwo. - Powiedział.
- Dziękujeee. - Powiedziałam i podeszłam przytulając Justina.
Chłopak zdziwił się, że to zrobiłam a ja po chwili się od niego odsunęłam uśmiechając się a on zrobił tak samo i zaczął mi się przyglądać. Sięgnęłam piwo stojące na ławce i szybko je dopiłam.
- Dobra możemy jechać. - Powiedziałam uśmiechając się do Justina.
Chłopak wstał z ławki i zaczęliśmy iść w kierunku jego samochodu.
- Wiesz teraz kiedy Caroline wyjechała tak naprawdę nie mam za bardzo z kim się spotykać. - Przyznałam i nie kryłam, że trochę mi głupio z tego powodu.
- To jak miałaś tylko jedną koleżankę, czy co? - Zapytał lekko zdziwiony.
- Tylko z nią się przyjaźniłam i spędzałam czas. Wiem, że to głupio brzmi. - Powiedziałam.
- No może trochę, ale jeśli chcesz to możemy to zmienić. - Uśmiechnął się do mnie. - Poznam cie z moimi znajomymi, na pewno cię polubią. - Powiedział i przyciągnął mnie za ramie i lekko przytulił. To było urocze a ja od razu się uśmiechnęłam. Nagle zorientowałam się, że jesteśmy już przy jego aucie. Wsiedliśmy do środka a Justin odpalił silnik.
- Wiesz to będzie miłe z twojej strony. - Odparłam uśmiechając się do chłopaka i zapięłam pasy.
- Wiesz wtedy na pewno lepiej się poznamy. - Puścił mi oczko i wyjechał na ulice.
- Jak coś to zatrzymaj się tam gdzie ostatnio. - Powiedziałam z uśmiechem.
- A czemu nie podjedziemy pod twój dom? - Spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
- Nie chcę żeby mama się mnie wypytywała. - Powiedziałam z uśmiechem.
- A no to zmienia postać rzeczy. - Zaśmiał się.
Justin włączył muzykę a ja trochę się zamyśliłam. Zastanawiałam się co mam ubrać jak będę w domu. Po chwili z zamyślenia wyrwał mnie głoś Justina.
- Już jesteśmy. - Uśmiechnął się do mnie.
- Ok to ja szybko się ogarnę i wracam. - Powiedziałam i wyszłam z samochodu kierując się w stronę domu.



Mimo, że nie mam zbytnio głowy do robienia wpisów daje wam rozdział 11 :) 
Mam nadzieje, że się spodoba :) Zostawiajcie komentarze to motywuje do pisania :) Mile widziane udostępnienia jak się podoba :) ( Jeśli ktoś zobaczy błędy to pisać w komentarzach bo mogłam czegoś nie zauważyć :) )
Miłego czytania :)

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 10

- Przepraszam ale nie mogę. - Powiedziałam odwracając wzrok.
- Ale dlaczego? - Zbliżył się do mnie szepcząc mi do ucha i zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
- Zrozum, że nie mogę. - Odparłam przerywając jego pocałunki.
- Dobrze rozumiem. - Wstał zmieszany i uśmiechnął się blado chcąc wyjść.
-Czekaj nie chce żebyś wychodził. - Powiedziałam przesuwając się na łóżku i robiąc miejsce.
- No ale pamiętasz co mówiłem? - Powiedział odwracając się w moją stronę.
- Tak pamiętam ale chodź tu koło mnie. - Pokazałam na wolne miejsce na łóżku i się położyłam opierając na poduszki.
- Czy mam rozumieć, że chcesz żebym się koło ciebie położył? - Zapytał niepewnie.
- Tak tego właśnie chce. - Odparłam czekając aż Jus się położy lekko się śmiejąc.
Kiedy już się położył przytuliłam się do niego i leżałam chwile w ciszy. Justin niepewnie położył rękę na moim biodrze a ja przerwałam cisze.
- Przepraszam, że tak zrobiłam ale poniosło mnie przez alkohol. - Przyznałam się ze wstydem.
- Nic się nie stało. - Powiedział przejeżdżając ręką po mojej talii a w jego głosie wyczuwałam, że się uśmiecha.
Przytulił mnie mocno i chwile gadaliśmy kiedy zaczęłam usypiać.
Czułam jak Jus jeździ ręką po mojej skórze i coś mówi ale momentalnie  usnęłam w jego ramionach...

Następnego dnia rano. A może i tego samego dnia rano kiedy się obudziłam nie widziałam przy sobie nikogo. Leżałam sama na wielkim łóżku. Rozbudziłam się i postanowiłam wstać. Podniosłam się z łóżka ale bardzo chciało mi się pić i bolała mnie głowa. Ubrałam się i skierowałam się na schody prowadzące na dół. Widziałam, że Justin leży i ogląda telewizje na kanapie a na stole są zrobione kanapki.
- Hej śliczna, jak się spało? - Zapytał wesołym głosem.
- Fenomenalnie. - Odpowiedziałam. - Masz bardzo wygodne łóżko. - Powiedziałam siadając na kanapie a Justin usiadł niedaleko mnie.
- To dobrze, że się wyspałaś. - Powiedział uśmiechając się i podsuwając mi szklankę soku.
- Ty też jesteś bardzo wygodny. - Mówiąc to położyłam rękę na jego nodze. To był odruch ale oboje na nią spojrzeliśmy a później Justin popatrzył mi głęboko w oczy i położył na nią swoją rękę.
- Miło mi to słyszeć. - Lekko się zaśmiał.
Po tych słowach jak najszybciej chciałam zmienić temat i zabrałam szybko rękę z jego nogi.
- Jestem strasznie głodna, zjem chyba wszystkie kanapki - Powiedziałam wystawiając język i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Emily daj mi na chwilę swoją komórkę. - Poprosił Jus.
- Ale po co? - Zapytałam zdziwiona.
- Daj, nic nie zrobię ale daj na moment. - Powiedział z uśmiechem na ustach.
Podałam chłopakowi odblokowany telefon a on po krótkiej chwili mi go oddał. Zaczęłam odruchowo sprawdzać co robił. Kiedy weszłam w numery telefonu zauważyłam, że zapisał swój numer.
Kiedy przeglądałam telefon Justin przyglądał mi się lekko się śmiejąc.
- Wcinaj śniadanie bo muszę cie odwieźć do domu. - Powiedział puszczając mi oczko i wstał do okna zapalić.
- A która godzina jest? - Zapytałam nagle zdziwiona biorąc gryza kanapki.
- 6 rano. - Powiedział.
- To ja zjem i proszę odwieź mnie szybko do domu, nie chce żeby mama wiedziała, że nie wróciłam na noc.
- Spokojnie - Powiedział Jus opanowanym głosem.
Zjadłam kanapkę i wyszliśmy. Szybko wsiadłam do samochodu a Justin przekręcił kluczyki wyjeżdżając na ulice i jadąc do mojego domu. Całą drogę milczałam bo myślałam co mam powiedzieć mamie jak się zorientuje ze nie było mnie na noc w domu.
Po chwili byliśmy kawałek przed moim domem. Jus się zatrzymał i spojrzał na mnie.
- Nie będę podwoził cię pod sam dom. - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Dziękuję Justin, będę już lecieć. - Powiedziałam otwierając drzwi, uśmiechnęłam się i wyszłam.
Justin szybko wyszedł z auta kiedy już weszłam na chodnik i podszedł do mnie.
- I tylko tyle? - Zapytał i mnie odwrócił i wpił się w moje usta a ja odwzajemniłam pocałunek. - Teraz możesz iść. - Uśmiechnął się do mnie zawadiacko po czym dodał. - Jak będziesz chciała to się odezwij, będę czekać. - Kiedy to mówił patrzył mi prosto w oczy aż przeszły mnie ciarki.
- Do zobaczenia - Powiedziałam z uśmiechem, przygryzłam wargę i odwróciłam się idąc do domu.
Przez ten kawałek zanim doszłam do domu myślałam tylko o Justinie i o wczorajszej nocy kiedy prawie między nami doszło do czegoś więcej.
Widziałam, że nie ma samochodu mojej mamy wiec szłam pewnie do domu. Weszłam  po schodkach i zaczęłam szukać klucze w torebce. Po chwili weszłam do domu, zamknęłam drzwi i ściągnęłam buty oraz odłożyłam kurtkę. Weszłam do kuchni a na stole leżała kartka.
" NIE ZAGLĄDAŁAM DO CIEBIE RANO BO NA PEWNO BYŁAŚ ZMĘCZONA. WYŚPIJ SIĘ. KOCHAM MAMA :* "
Po przeczytaniu kartki ogarnął mnie obronny spokój bo wiedziałam, że moja mama uważa że byłam na noc w domu. Poszłam od razu do pokoju się przespać. Ściągnęłam ubrania i założyłam koszulkę i spodenki i położyłam się spać bo mimo wszystko byłam dalej zmęczona... Usnęłam przytulając się do poduszki...


*** OCZAMI JUSTINA ***


Wracając od Emily ciągle myślałem o tym kim ona się dla mnie stała. Wczoraj na tej imprezie przeszło mi przez myśl żeby ją tylko upić i wykorzystać bo na tym mi na początku zależało, ale ona jest jakaś inna. Ma w sobie coś co mnie do niej przyciąga. Jechałem samochodem w stronę domu i nie mogłem przestać o niej myśleć. W głowie siedział mi jej obraz. Jej śliczne oczy, zgrabne ciało, jej usta które tak dobrze całowały, jej dotyk...
- Dziewczyno co ty w sobie masz... - Powiedziałem sam do siebie.
Wyciągnąłem papierosy i odpaliłem jednego. Jechałem jeszcze chwile zanim dojechałem do mojego domu. Wjechałem na podjazd i siedziałem tak chwile patrząc się bezsensownie przed siebie. Po chwili ogarnąłem się i wyszedłem z auta. Nie wchodziłem do domu tylko od razu poszedłem za dom. Musiałem trochę pomyśleć. Usiadłem na leżaku i przymknąłem oczy.
- Bieber czyżbyś się zakochał? - Zadałem sobie to pytanie po chwili siadając wyprostowany. - Niee, to nie możliwe. - Dodałem i przetarłem twarz chowając ją w dłoniach.
Wyciągnąłem telefon z kieszeni, żeby sprawdzić czy jednak mam jakąś wiadomość. W głębi duszy chciałem żeby Emily już się odezwała. Ale spotkała mnie tam pustka. Żadnej wiadomości ani połączenia. Bardzo chciałem ją lepiej poznać. Miałem nadzieje, że szybko się odezwie. Schowałem telefon do kieszeni dalej się kładąc na leżaku. Nagle zaczął dzwonić.
- Cholera jasna - Zaklnąłem pod nosem wyciągając telefon.
- Tak słucham? - Powiedziałem odbierając.
- Siemanko Bieber co tam? - To był ciekawski Max.
- Nic a tam? - Zapytałem
- A spoko. Gdzie wczoraj tak uciekłeś z Emily? - Zapytał. - Nie zdążyłem się z nią pożegnać nawet. - Dopowiedział udając smutnego.
- Chciała już wracać, było tam za głośno i była zmęczona wiec pojechaliśmy do mnie, wybacz stary. - Odpowiedziałem na pytanie ciekawskiego Maxa.
- I jak tam między tobą a nią? - Czekałem aż o to zapyta...
- A nic, podałem jej mój numer i całą noc się do mnie przytulała. - Powiedziałem uśmiechając się i przypominając sobie jej ciało pozbawione bluzki. Chwile nie słuchałem Maxa aż wyrwał mnie z rozmarzania.
- Stary słuchasz mnie do cholery? - Zapytał się oburzony.
- Sorry, zamyśliłem się. - Odpowiedziałem i zrobiło mi się trochę głupio bo nie przytrafiało mi się to.
- Na pewno wszystko ok? - Zapytał niepewnie.
- Tak mi się wydaje... - Powiedziałem przeciągając ostatnie słowo.
- Czyli? - Powiedział Max do słuchawki.
- Słuchaj zadam ci pytanie, w końcu jesteś moim przyjacielem. - Powiedziałem.
- Ej zaczynam się bać. - Zażartował.
- Stary czy to możliwe, że mógłbym się zakochać w dziewczynie której nic a nic nie znam? - Zapytałem niepewnie.
- Bieber serio mówisz? - Zapytał zdziwiony.
- Tak mi się wydaje. Cholera nie mogę przestać o niej myśleć. - Powiedziałem przecierając twarz.
- Mówiłeś, że chcesz się z nią tylko zabawić. - Powiedział niepewnie.
- Tak wiem, że tak ci powiedziałem ale to się zmieniło, nie chce się z nią zabawić tak jak z innymi laskami. Ona ma coś takiego w sobie co mnie do niej przyciąga. Nie jest też łatwa. - Powiedziałem zamyślony.
- Najpierw ją lepiej poznaj a później pomyślimy. - Zawsze mogłem na niego liczyć i dlatego był moim jedynym przyjacielem.
- Wiem czas to teraz najważniejsza rzecz. - Uśmiechnąłem się automatycznie.
- Dobra ja kończę, jak coś to do usłyszenia Bieber. - Powiedział i czułem, że się uśmiecha. - Powodzenia - Dodał po chwili.
- Na razie cioto. - Zaśmiałem się - I dzięki. - Dopowiedziałem i się rozłączyłem. Nienawidziłem jak mówił do mnie po nazwisku, to było irytujące.
Jak skończyłem z nim gadać postanowiłem ze jednak pójdę się przespać. I potrzebuje wziąć przyrznic. Wstałem z leżaka i poszedłem w kierunku drzwi do domu. Wszedłem po schodach i przekręciłem klucz w zamku. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka od razu je zamykając. Ściągnąłem tylko buty i poszedłem od razu do łazienki. Ściągnąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic odkręcając wodę. Momentalnie kiedy woda zetknęła się z moim ciałem poczułem rozluźnienie. Oparłem ręce o ścianę i spuściłem głowę nie wierząc w to co właśnie do mnie docierało. Ja naprawdę się w niej zakochałem. Nie chciałem jej skrzywdzić, była jakaś inna. Tak niewinna i zadziorna. To najbardziej mnie w niej kręciło, ten jej charakterek. Po chwili stania pod wodą wyszedłem z prysznica i ją zakręciłem. Wytarłem ciało w ręcznik i rzuciłem go do kosza na pranie i poszedłem do sypialni. Kiedy tylko otworzyłem drzwi przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Emi leżąca na łóżku, która uważnie mi się przygląda. Jej ciało które pieściłem i całowałem.
- Ehh... - Westchnąłem po chwili i poszedłem założyć bieliznę.
Ubrałem się i poszedłem w kierunku łóżka. I znów te obrazy, jak ją kładę jak wstaje zapalić światło, te wszystkie pocałunki... Może to i lepiej, że mi odmówiła choć dziwnie się wtedy poczułem. Jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmawiała seksu.
- To aż dziwne. - Powiedziałem sam do siebie i zaśmiałem się.
Położyłem się na łóżku i przypomniało mi się jak Emi się we mnie wtulała, to było urocze... Westchnąłem tylko i położyłem się nakrywając się lekko kołdrą. Bardzo szybko usnąłem bo miałem za sobą nie przespaną noc. Miałem cichą nadzieje, że kiedy się obudzę zobaczę sms od Emily.


*** OCZAMI EMILY ***

Obudziłam się o 9 rano i czułam, że już jestem wypoczęta. Wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Od kiedy tylko otworzyłam oczy analizowałam wczorajszy wieczór. To wszystko wydawało mi się nierealne. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się zakładając na siebie krótkie spodenki i koszulkę. Zeszłam na dół żeby zrobić sobie śniadanie. Wstawiłam wodę na herbatę i szybko pobiegłam do swojego pokoju po telefon. Wolałam mieć go przy sobie w razie jakby mama zadzwoniła czy coś.
Usiadłam i zaczęłam jeść przygotowane jedzenie popijając herbatą. Sięgnęłam po telefon i weszłam w spis kontaktów. Ciągle nie wierzyłam ze mam numer Justina. Jego imię tam widniało a mnie korciło żeby napisać do niego sms'a. Ale powstrzymałam się i powiedziałam sobie, że jak coś to odezwę się do niego za kilka dni. Nie chciałam od razu pokazać mu, że mam zamiar go poznać lepiej. Zjadłam i poszłam na kanapę. Położyłam się i włączyłam telewizor. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz to była Caroline.
- Hej śliczna - Powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Cześć słonce - Po jej głosie wyczułam, że się cieszy słysząc mój głos.
- Co tam u ciebie? Stęskniłam się strasznie. - Drugą cześć zdania powiedziałam lekko się smucąc.
- Ja też się stęskniłam za tobą. - Powiedziała. - A tak ogólnie może być, a u ciebie? - Zapytała zaciekawiona.
- Emmm nie powiem bo źle nie jest. - Zaczęłam chichotać.
- Uuuu opowiadaj, zaciekawiłaś mnie. - Powiedziała śmiejąc się.
- Car, pamiętasz tego Maxa co go spotkałyśmy? - Zapytałam.
- Tak pamiętam, przystojny był a co? - Słyszałam, że ją zaciekawiłam.
- No bo wczoraj byłam u niego na imprezie. - Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- No ładnie widzę, ale czuje  że to nie o niego chodzi. - Zaśmiała się do słuchawki.
- No tak... - Zaczęłam. - Pamiętasz tego chłopaka o którym ci wtedy mówiłam, ten co się tak gapił na mnie. Nie wiem czy ci o nim mówiłam - Powiedziałam przygryzając wargę.
- No mniejsza o to ale pamiętam jak mówiłaś mi tamtego wieczoru, że się jakiś gapił. - Powiedziała czekając na wyjaśnienia.
- No to ja go tak trochę poznałam, ma na imię Justin i ma 19 lat. - Zaczęłam zastanawiając się czy powiedzieć jej resztę, ale to moja przyjaciółka jej mogłam powiedzieć. -  I wczoraj się z nim całowałam, prawie to z nim zrobiłam, ale odmówiłam i przespałam całą noc wtulając się w niego. - Rzuciłam jednym tchem a dziewczynę zatkało.
- Woow. Nie wiem co mam powiedzieć. - Powiedziała po chwili chichocząc.
- Ja wiem, że to dziwne ale chyba się w nim zabujałam. - Znów przygryzłam wargę, przypominając sobie wczorajszy wieczór.
- No to powodzonka misiu. - Powiedziała a ja czułam jak się uśmiecha. - Misiaczku mój ja będę kończyć niestety. - Powiedziała smutna.
- Jak musisz, będę strasznie tęsknić. - Odpowiedziałam dziewczynie smutnym głosem.
- Kocham cie. - Powiedziała do mnie czule a za razem ze smutkiem.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się lekko i pożegnałam się z dziewczyną.
Leżałam na kanapie i myślałam o tym co się wczoraj działo. O tym czy to możliwe, że zakochałam się w chłopaku, którego nie chciałam znać. On był idealny i świetnie całował...
- Ehhh... - Westchnęłam i wstałam po książkę.
Położyłam się i zaczęłam czytać. Przeczytałam około 50 stron i usnęłam znudzona czytaniem. Nawet nie wiem kiedy zaznaczyłam gdzie skończyłam, musiałam to zrobić usypiając i na dodatek nieświadomie.


Nadszedł czas na ROZDZIAŁ 10 Tak mi się wydaje, że nie ma błędów ale jak jednak ktoś coś znajdzie to pisać w komentarzach :P Oczywiście mile widziane różnego rodzaju komentarze i pisać jak się podoba :P Amm i bym zapomniała :D Udostępniajcie i pomagajcie zdobywać czytelników :PDo usłyszenia za tydzień :D

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 9

Bardzo długo kręciłam się w łóżku. Usnęłam dopiero nad ranem. Całą noc zastanawiałam się nad zmiennymi humorami Justina. Nie wiem co miało znaczyć jego zachowanie.
Mimo mojego zmęczenia wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Umyłam się szybko i wyszłam spod prysznica. Ubrałam się i zeszłam na dół. Często kiedy budziłam się nikogo nie było w domu. Można się do tego przyzwyczaić choć czasami aż chce mi się płakać. Weszłam do kuchni a moją twarz wykrzywiał lekki grymas. Byłam strasznie nie wyspana. Oczy dosłowni same się zamykały a ja nie mogłam nad tym ciągle zapanować. Przygotowałam sobie na śniadanie kakao i 2 kanapki z dżemem. Usiadłam przy stole i je zjadłam. Kiedy wypiłam kakao do końca wstałam i pozmywałam naczynia. Zmywając naczynia nagle zachciało mi się siku.
- Cholera jasna - Skwitowałam moją nagłą zachciankę, o ile tak mogę to nazwać.
Pobiegłam szybko na górę a z moich rąk kapała woda. Wbiegając do łazienki wytarłam szybko ręce i rozebrałam się. Umyłam ręce i zeszłam na dół aby dokończyć mycie naczyń. Kiedy pozmywałam chciałam iść na górę nałożyć makijaż kiedy zauważyłam, że wszędzie jest mokro.
- Brawo Emily - Zaśmiałam się sama z siebie idąc po mopa.
W związku z tym, że i tak wszędzie było mokro a ja i tak musiałam to powycierać to postanowiłam umyć wszędzie podłogi. Nalałam wody i specjalnego płynu do podłóg do wiaderka. Zaczęłam myć podłogę wyginając się z mopem i śpiewając.
Zmyłam wszystkie podłogi na dole wiec poszłam na piętro. Tam nie znajdowało się wiele pomieszczeń wiec się nawet nie zmęczyłam. Pozmywałam wszędzie podłogi a na końcu w łazience. Kiedy skończyłam wylałam wodę a mopa zostawiłam w prysznicu. Podeszłam do umywalki sięgając po kosmetyczkę. Nałożyłam makijaż i uczesałam się. Zeszłam na dół szykując sobie małą przekąskę i postanowiłam, że zjem ją później. W ostatniej chwili postanowiłam, że pójdę do sklepu. Wyszłam tym razem nie słuchając muzyki ani nic i szłam przed siebie twardym krokiem.
Po około 10 minutach byłam pod sklepem. Weszłam przez drzwi i wzięłam koszyk. Chodziłam po sklepie szukając tego co jest mi potrzebne kiedy na kogoś wpadłam. To był Max.
- Kogo moje oczy widzą - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Cześć, znamy się? - Zapytałam bo na początku go nie poznałam.
- Ymm tak poznaliśmy się jak byłaś ze swoją przyjaciółką blondynką. O ile dobrze pamiętam miała na imię Caroline. - Powiedział patrząc na mnie i czekając na reakcje.
- Tak jednak cie pamiętam - Zaśmiałam się.
- Tak naprawdę nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy. - Powiedział.
- Mnie ostatnio spotyka wiele dziwnych przypadków wiec wiesz. Zaczynam się powoli bać. - Udawałam przestraszoną ale to było komiczne i oboje się zaśmialiśmy idąc po sklepie. Gadaliśmy i śmialiśmy się chodząc między regałami.
- Nie no zabawna jesteś. - Stwierdził po jakimś czasie z uśmiechem.
- Dziękuję - Odpowiedziałam przyjaźnie chłopakowi.
- Masz jakieś plany na dziś wieczór? - Zapytał.
- Mmmm nie mam a czemu pytasz? - Zapytałam nie kryjąc mojego zdziwienie.
- No wiesz robię imprezę i chciałem się zapytać czy wpadniesz. - Uśmiechnął się do mnie czekając na moją reakcje.
- Hmmm wiesz tak trochę się nie znamy... - Chciałam dokończyć mówić ale chłopak nagle mi przerwał i udawał, że kończy to co ja chciałam powiedzieć.
- Ale to dobry pomysł żeby się poznać. - Powiedział patrząc na mnie z szelmowskim uśmiechem.
- A co mi tam, wpadnę -  Powiedziałam bez zawahania.
- No to jak coś to bądź o 6 tutaj kolo sklepu a ja po ciebie podjadę z kolegą oki? - Spojrzał pytająco.
- No okay - Posłałam chłopakowi uśmiech - Ale jakieś stroje obowiązują? - Zaśmiałam się.
- Tak ubrania są mile widziane ale jeśli ich nie masz jesteś atrakcją wieczoru - Zażartował.
- Hahahaha - Zaśmiałam się tak głośno, że usłyszeli mnie chyba wszyscy w sklepie a chłopak na mnie spojrzał.
- No wiesz po prostu przyjdź i ładnie wyglądaj i dobrze się w tym czuj - Powiedział poklepując mnie po ramieniu.
- Dobrze proszę pana. - Zasalutowałam mu a on zaczął się śmiać.
- Ja spadam - Powiedział. - Więc kiedy się widzimy? - Zapytał dla upewnienia czy pamiętam.
- jakieś 100 metrów stąd na parkingu o 6. Będziesz z kolegą a ja mam ładnie wyglądać. - Zaśmiałam się patrząc na chłopaka.
- Genialnie ! - Krzyknął i machnął teatralnie rękami a ja się zaśmiałam.
- Do później - Powiedziałam i odeszłam.
Chodziłam chwile po sklepie dokańczając zakupy i skierowałam się do kasy. Miałam cały koszyk zakupów nawet nie wiedząc kiedy tyle tego wzięłam.
Odeszłam od kasy z 2 torbami i poszłam do domu. Zanim uwinęłam się przed wyjściem na zakupy to była jakoś 2. Wróciłam do domu i spojrzałam na zegarek. Była już 3 wiec miałam jeszcze trochę czasu. Wypakowałam zakupy i pochowałam je do szafek śpiewając pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek. Ed Sheeran - Give Me Love od kiedy usłyszałam tę piosenkę wpadła mi w ucho. To, że śpiewałam oznaczało ze mam wyjątkowo dobry humor. Cieszyłam się na wieść o tym, że szykuje się impreza na którą byłam zaproszona. Musiałam jeszcze tylko powiedzieć coś mamie żeby mnie puściła ale z tym raczej nie będzie problemu.
Położyłam się na kanapie rozmyślając co mam dzisiaj na siebie ubrać. Po 20 minutach wpadłam na genialny pomysł. Poleciałam na górę i uszykowałam jeansowe rurki czarne botki na platformie i czerwoną obcisłą bluzkę z dekoltem.
- Miałam się czuć swobodnie, a przy okazji sexy. - Powiedziałam sama do siebie i zaczęłam się śmiać.
Wszystko uszykowane teraz tylko czas poczekać na mamę. Zostawiłam tak ubrania na łóżku i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni po jedzenie i poszłam do salonu na kanapę. Musiałam poczekać, aż wróci moja mama. Czas mijał a ja nawet nie zauważyłam kiedy wybiła już 5.

20 minut później...

Usłyszałam samochód mojej mamy parkujący pod domem więc leżałam i czekałam aż wejdzie do domu żebym mogła z nią pogadać. Tak leżałam i zastanawiałam się co jej powiem jak zacznie się wypytywać u kogo ta impreza i tak dalej. Z tym będę mieć problem. Moje rozmyślania przerwał głos mamy.
- Hej Emi, wróciłam już! - Krzyknęła.
- Wiem słyszałam jak podjechałaś pod dom. - Powiedziałam wstając z kanapy i idąc w jej kierunku.
- Jak minął dzień? - Zapytała zaciekawiona mama.
- Nawet fajnie. - Uśmiechnęłam się do niej. - Mamuś chciałam ci powiedzieć, że idę dzisiaj do znajomych na małą imprezę. - Oznajmiłam i czekałam na jej reakcje. W myślach miałam jej bezsensowne pytania, na które mimo wszystko szukałam odpowiedzi.
- A o której wrócisz? - Zapytała wchodząc do kuchni.
- No nie wiem właśnie do jakiego momentu nie będzie sztywno. - Powiedziałam lekko się śmiejąc.
- Ale weź klucze do domu skoro nie wiesz o której wrócisz. - Popatrzyła na mnie z uśmiechem i zaczęła wypakowywać zakupy.
- Mamoo jesteś kochana ! - Krzyknęłam uradowana i podbiegłam dać jej buziaka.
Poleciałam szybko na górę szykując się. Ubrałam uszykowane ciuchy i poleciałam już ubrana do łazienki poprawić makijaż. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się przeglądać kiedy weszła mama zobaczyć jak wyglądam.
- No no - Powiedziała stojąc w drzwiach. - Na pewno kogoś poderwiesz. - Zaśmiała się puszczając mi oczko.
- Mamo nie przesadzaj. - Zawtórowałam jej i sięgnęłam po czerwoną szminkę. Pomalowałam usta odciskając je na waciku. Przeczesałam jeszcze włosy i wyszłam do pokoju po torebkę. Spakowałam do niej telefon i klucze przy okazji sięgając po portfel. Zapięłam torebkę i zeszłam na dół do przed pokoju. Miałam tam wielką szafę z lustrem. Wyciągnęłam z niej skórzaną letnią kurtkę i załozyłam ją. Odsunęłam się od lustra poprawiając włosy i jeszcze raz się przeglądając.
- Naprawde ślicznie wyglądasz. -  Powiedziała mama przyglądając mi się. - Tylko uważaj tam na siebie i jak coś to dzwoń. - Uśmiechnęła się do mnie szczerze.
- Dobrze mamuś. - Podeszłam dając jej buziaka w policzek i odeszłam od niej. popatrzyłam na nią jeszcze raz i się zaśmiałam.
- Z czego się śmiejesz Emi? - Zapytała zdziwiona.
- Wiesz zostawiłam po sobie malutki ślad. - Podeszłam śmiejąc się i starłam szminkę z jej policzka i poszłam w kierunku drzwi.  Mama zaczęła się ze mnie śmiać i  skierowałam się do wyjścia.
- Zamknę za tobą . - Powiedziała z uśmiechem idąc za mną.
- Dziękuję, kocham cie mamo. - Powiedziałam wychodząc.
- Ja ciebie też Emi. - Odpowiedziała i zamknęła za mną drzwi.
Miałam jeszcze jakieś 15 minut żeby dojść na miejsce więc równym krokiem poszłam w kierunku sklepu.
Kiedy szłam zastanawiałam się kto będzie na tej imprezie. Jakby nie patrzeć znam tam tylko Maxa. Choć nie do końca. Kiedy podchodziłam pod sklep akurat podjechał samochód z którego wysiadły 2 osoby. Jedną z nich był Max, który od razu podszedł do mnie.
- Hej Emily. - Przywitał się wesoło i mnie przytulił.
- Hej Max. - Odwzajemniłam uścisk wesołka kiedy przez jego ramie zauważyłam Justina, który lustrował mnie wzrokiem z góry na dól. Moje serce od razu mocniej zabiło.
- Hej Justin. - Powiedziałam przyklejając sztuczny uśmiech na moją twarz.
- Hej Emily. - Odpowiedział uśmiechając się w dziwny sposób.
- To wy się znacie?? - Zapytał zdziwiony Max.
- Wiesz mieliśmy już okazje trochę bliżej się poznać. - Odpowiedział Justin śmiejąc się pod nosem z miny Maxa.
- Dokładnie... - Przytaknęłam hamując śmiech ale ciągle się uśmiechając.
- Emily chcesz coś jeszcze ze sklepu póki tu jesteśmy? - Zapytał Max.
- Wiesz... - Wyciągnęłam portfel kontynuując. - Kup mi czteropak piwa. - Podałam chłopakowi pieniądze a on poszedł do sklepu zostawiając mnie z Justinem.
-Wiesz Emily... - Zaczął Justin. - Wybacz moje ostatnie zachowanie ale nie mogłem się powstrzymać. - Powiedział a po jego mnie było widać, że żałuje tego jak się zachował.
- Emm.. Dobra zapomnijmy o tym, jedziemy na imprezę gdzie jesteśmy na siebie zdani bo znam tylko ciebie i Maxa więc zapomnijmy o tym bo inaczej impreza się nie uda. - Uśmiechnęłam się do niego jednym z najsłodszych uśmiechów mimo, że miałam ochotę się na niego rzucić z łapami.
- To dobrze. - Odwzajemnił uśmiech kiedy ze sklepu wyszedł Max.
- Okayy! Imprezę czas zaczynać! - Krzyknął machając piwami które niósł w rękach. A my oboje się z niego zaśmialiśmy.
- Zapowiada się ciekawie. - Powiedziałam spoglądając na Justina.
- Oczywiście, że będzie. - Powiedział udając ironiczny wzrok i zaśmiał się od razu bo mu się nie udało.
- Siadaj z przodu Emily. - Powiedział Justin puszczając mi oczko.
- No dzięki stary - Powiedział Max udając oburzenie.
- Wybacz kobiety powinny mieć lepsze miejsca. - Popatrzył na chłopaka i pokazał rękami gest bezradności a ja zaczęłam się śmiać z miny Maxa.
- No dobraa. - Powiedział udając załamanego i wsiadł na tylne siedzenie samochodu opuszczając mój fotel. Od razu wsiadłam i zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyliśmy spod sklepu a Justin od razu włączył głośno muzykę. Leciał dobry kawałek.
- Co to za piosenka? - Zapytałam lekko przekrzykując muzykę.
- Hardwell - Never Say Goodbye. - Odpowiedział uśmiechając się i rozsiadając się wygodnie w fotelu. Odpalił papierosa i opuścił szyby. Powiew wiatru rozwiał moje włosy a ja spojrzałam na Justina, który mi się przyglądał.
- Ładnie wyglądasz. - Powiedział posyłając mi słodki uśmieszek.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam czując jak się rumienie.
Jechaliśmy tak gadając o głupotach i poznawaliśmy się trochę lepiej. Fajnie się z nimi gadało. Szybko się wyluzowałam i nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy na miejsce.
- Jesteśmy nareszcie! - Krzyknął Max z tylnego siedzenia. - Dawaj Emi szybko bo mi się chce pic! - Udawał oburzonego i na siłę wydostawał się z samochodu a ja mu to uniemożliwiałam śmiejąc się z niego. Justin stanął przed samochodem i głośno się z nas śmiał.
- Osz ty diable! - Krzyknął do mnie Max wyskakując z samochodu i uciekając z piwem do środka.
- To było dobre. - Powiedział Justin czekając na mnie. Wzięłam swoje rzeczy z samochodu.
- Już wszystko. - Powiedziałam i zamknęłam drzwi samochodu a Justin pokazał żebym się go złapała.
Podeszłam do chłopaka i złapałam go pod rękę i poszliśmy do wejścia. Muzyka była co raz głośniejsza i było słychać bawiących się ludzi wewnątrz domu. Justin otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Byłyśmy już w środku i uderzyło mnie ciepło jakie tam panowało i dym który szczypał w oczy.
- Chcesz się czegoś napić? - Zapytał nachylając się nade mną.
- Tak ale Max uciekł z moim piwem. - Zaśmiałam się.
- No to co wszystko co tu jest jest do naszej dyspozycji. Chodź do kuchni. - Lekko pociągną mnie za rękę w kierunku tego pomieszczenia. Było tam ciszej, o wiele ciszej więc mogliśmy już normalnie rozmawiać.
- To co pijemy to? - Justin podniósł jedną z butelek stojących na blacie i  się uśmiechnął przekonująco.
- Emmm... - Chwile się zawahałam. - No ok ale z kieliszków - Dodałam.
Justin się zaśmiał i sięgnął 2 kieliszki a ja wzięłam szklanki i picie.
- Nie pije bez popity - Powiedziałam śmiejąc się.
- Idź ciągle za mną. - Przeszedł ocierając się o mnie a ja poszłam zaraz za nim.
Doszliśmy do ogromnego salonu który na początku nie wydawał się taki. Skierowaliśmy się w stronę kanapy gdzie siedziała grupka chłopaków. Podeszliśmy tam i Justin mnie przedstawił.
- Słuchajcie to jest Emily i macie ją dobrze traktować i nic nie możne się jej stać, zrozumiano? - Powiedział na koniec patrząc groźnie po ich twarzach.
- Jasne. - Odpowiedzieli chórem i nagle zaczęli się śmiać.
- Ja jestem Jim, to jet Harry, to David, to jest Dave, to Josh a to każdemu znany Max. Pokazał na każdego z kolei ręką a Max podszedł do mnie i się o mnie oparł.
- Miło was poznać. - Powiedziałam kiedy Justin spojrzał na 2 chłopaków a oni automatycznie wstali zwalniając nam miejsce.
- Siadajmy i zacznijmy imprezę - Powiedział do mnie Justin siadając i ciągnąc mnie za sobą,że prawie na niego upadłam.
- Spokojnie mamy czas. - Powiedziałam śmiejąc się.
Justin otworzył butelkę i polał a ja nalałam sobie picia.
Jeden kieliszek poganiał drugi. Po kilku kolejkach byłam już wyluzowana. Nie wiem ile ich było może 5. Siedziałam rozmawiając z Justinem i było fajnie. Alkohol co raz bardziej dawał o sobie znać. Podszedł nagle Max i poprosił żebym z nim zatańczyła. Więc zostawiłam wszystko i poszłam zatańczyć. Jedna piosenka, druga piosenka a mi co raz lepiej się tańczyło. Nagle usłyszałam głoś kolo mojego ucha a Max się uśmiechał. Podziękowałam Maxowi i odwróciłam się, to był Justin. Miał na sobie obcisłą białą koszulkę co eksponowało jego mięśnie. Dopiero teraz zauważyłam jaki on jest przystojny. Zaczęliśmy tańczyć i gadaliśmy kiedy nagle z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka. Popatrzyłam na Justina a on złapał mnie w talii i przysunął się do mnie. Ja po chwili powiesiłam mu ręce na szyi. Tańczyliśmy kiedy nagle Justin zjechał rękami na mój tyłek i spojrzał na mnie. Gdyby nie to ze wypiłam raczej zareagowałabym inaczej. Zbliżyłam się do niego i wtuliłam się w niego. Czułam się tak wspaniale. Zapach jego perfum i to ciepło jakie od niego biło. Po chwili podniosłam wzrok i spojrzałam na niego.
Justin chwilę się we mnie wpatrywał jakby pierwszy raz mnie widział. Przyglądałam się jego ślicznym oczom jego cholernie brązowym oczom. Mój wzrok powędrował na jego usta i niekontrolowanie przygryzłam wargę. Poczułam jak jedna ręka Justina wędruje lekko pod moją bluzkę a on zaczął przysuwać swoją twarz do mojej.
Nasze twarze dzielił może centymetr, czułam jego ciepły oddech na moich ustach. Nogi zrobiły mi się jak z waty a w środku cała się zagotowałam. Serce przyspieszyło a w brzuchu poczułam lekkie ukłucie.
- Mogę? - Zapytał niepewnie Justin chcąc mnie pocałować.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć więc tylko twierdząco pokiwałam głowa. Justin musnął moje usta i zaczął całować, co raz bardziej czule. To było tak jakbym pierwszy raz się całowała. Nagle wszystko dookoła przestało istnieć, czułam się jakbym tylko ja i Justin tam stali, bez tego całego tłumu. Tylko ja i on, nikt więcej. Po chwili Justin zaczął się odsuwać a ja otworzyłam oczy. Popatrzyłam na niego i widziałam, że jego twarz się zmieniła. Przytuliłam się do niego uśmiechając się a on owinął mnie w talii i przytulił. Piosenka się skończyła a my oboje zeszliśmy z parkietu w stronę kanapy. Justin złapał mnie za rękę i za sobą prowadził. Nie wyrwałam ręki tylko szłam. Usiedliśmy na kanapie i wypiliśmy kolejkę. Justin oparł się odpalając papierosa i dotykając mnie po plecach zerkając jaka będzie moja reakcja. Ja tylko przysunęłam się do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Obydwoje byliśmy już wstawieni. Co raz lepiej nam się rozmawiało i podłapaliśmy wspólny temat. Skończyliśmy prawie całą butelkę wódki i postanowiłam, że wyjdę się przejść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Wstałam i sięgnęłam swoje rzeczy a Justin popatrzył co ja robię i szybko do mnie wstał.
- Gdzie ty idziesz? - Zapytał zdziwiony mówiąc niewyraźnie.
- Muszę się przejść.- Powiedziałam plączącym się językiem zakładając kurtkę.
- Czekaj idę z tobą, nie puszczę cię samej. - Powiedział Justin łapiąc mnie za rękę a ja się uśmiechnęłam. Justin ubierał bluzę a ja marzyłam tylko żeby zostać z nim sam na sam. W związku ze miałam wysokie buty lekko wyginały mi się nogi bo byłam pijana, więc Jus złapał mnie w pasie i wyszliśmy na dwór. Przed domem była bujana ławeczka wiec usiedliśmy na niej a Justin odwrócił się w moim kierunku. Siedzieliśmy chwile w ciszy a ja mu się uważnie przyglądałam.
- Wszystko ok? - Zapytał również mi się przyglądając.
- Tak wszystko dobrze. - Powiedziałam ze słodkim uśmiechem patrząc w oczy chłopaka. - Wiesz Justin, jesteś teraz całkiem inny i nie powiem bo polubiłam cię. - Powiedziałam lekko zmieszana.
- Ja ciebie też i to bardzo. - Powiedział cichym lekko zachrypniętym głosem, zbliżył się do mnie i wpił się w moje usta. Zaczęliśmy się co raz namiętniej całować. Złapałam się oparcia ławeczki i usiadłam na Justinie okrakiem a on położył dłonie na moim tyłku. Nasz pocałunek mógłby się nie kończyć ale Justin powoli się ode nie oderwał i spojrzał mi w oczy a jego ręka powędrowała na mój policzek i zaczęła mnie gładzić.
- Jesteś zmęczona tym hałasem? - Zapytał patrząc mi w oczy.
- Bardzo - Odpowiedziałam przyglądając się mu i uśmiechając się lekko.
- Chodź pojedziemy do mnie. - Chciałam mu przerwać ale on kontynuował przykładając mi palec do ust. - Wiem, że to dziwnie zabrzmiało ale jak będziesz chciała spać to prześpisz się w sypialni a ja położę się na kanapie, żaden problem. - Dokończył uśmiechając się.
- No dobrze. - Zgodziłam się i wstałam z Justina.
Przez czas kiedy siedzieliśmy trochę się już ogarnęłam. Sprawdziłam czy mam wszystko i poszliśmy do auta. Justin otworzył mi drzwi, wsiadłam do środka a on je za mną zamknął po czym sam wsiadł do samochodu.
- Justin wypiliśmy więc proszę jedź powoli. - Spojrzałam na chłopaka prosząco.
- Nie ma sprawy złotko. - Jus uśmiechnął się słodko pochylając się do mnie. - Czy mogę?
Pokiwałam twierdząco głową a Justin dał mi buziaka i odpalił samochód. Czułam się tak wspaniale. Nie czułam się tak od czasu zerwania z Jay'em. Może i Justina znałam krótko ale coś mnie do niego ciągnęło i z chwili na chwile podobał mi się co raz bardziej. Jechaliśmy rozmawiając a ja siedziałam bokiem przyglądając się Justinowi. On dobrze o tym wiedział ale nie pytał czemu się przyglądam. Palił papierosa i rozmawialiśmy.
Po 35 minutach spokojnej jazdy nagle dojechaliśmy do jego domu.
- Już jesteśmy. - Uśmiechnął się wyciągając kluczyki ze stacyjki i wysiedliśmy z auta. Moim oczom ukazał się ogromny piętrowy dom.
- Śliczny. - Powiedziałam patrząc na Justina z uśmiechem.
- Skoro piękny to zapraszam panią do środka. - Powiedział śmiejąc się i wystawił rękę tak abym ją złapała.
Weszliśmy po schodach a Jus otworzył przede mną drzwi więc weszłam do środka a on za mną. Kiedy ściągałam buty Justin poszedł do kuchni.
- Usiądź w salonie. - Powiedział ale po chwili dodał. - Chcesz coś do picia?
- Masz może coś mocniejszego? Na tej imprezie mało wypiłam i już nic nie czuje. - Powiedziałam śmiejąc się a Jus z kuchni mi zawtórował.
- Jasne ze mam. Siadaj na kanapie zaraz przyniosę. - Powiedział a ja poszłam do salonu. Po chwili przyszedł Justin z dwoma szklankami i dwoma kieliszkami i postawił je przede mną na stoliku. Po czym podszedł do barku wyciągając wódkę. Polał kilka kolejek a ja na nowo poczułam, że jestem pijana. Zbliżyłam się do Justina a on dotknął mojego policzka gładząc go. Wpiłam się w jego usta znów siadając na nim okrakiem. Może byłam już tak pijana że wyglądałam, że chce się z nim przespać. Wszystko możliwe bo wtedy chciałam go czuć przy sobie myśląc, że to głupi sen i zaraz się obudzę i nie będę tego pamiętać. Justin złapał mnie i wstał z kanapy co raz nachalniej mnie całując zaczął kierować się w stronę schodów. Wszedł po schodach i nagle oparł mnie o ścianę przylegając do mnie a ja zaczęłam całować go bardziej namiętnie czując jego zaciskające się ręce na moim tyłku. Pchnął nogą drzwi i podszedł do łóżka kładąc mnie na nim. Wstał zapalił małe światło i spowrotem do mnie podszedł całując mnie. Trwało to bardzo długo ale kiedy Justin zaczął dobierać się do moich spodni opamiętałam się i kazałam mu przestać.
Chłopak podniósł się pytająco na mnie patrząc...


No dobra !! 9 Rozdział już oddany ale nie wiem czy się spodoba :) 
Zapraszam do czytania, komentowania i udostępniania :)
Mam wielką nadzieje, że się podoba :D Do usłyszenia ;) Jak są jakiekolwiek pytania to pisać w komentarzach ;D
Do usłyszenia :)