poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 12

Weszłam na teren mojego domu i zaczęłam iść się w kierunku schodów. Wyciągnęłam klucze z kieszeni i szybko otworzyłam drzwi. Weszłam do przedpokoju w pośpiechu ściągając buty i rzucając je w kont. Moje hałasowanie usłyszała mama i wyszła z salonu zobaczyć co się dzieje.
- Emi a ty co tak wpadłaś jak burza? - Zaśmiała się patrząc na mnie.
- Mam mało czasu i muszę się pospieszyć. - Powiedziałam wbiegając po schodach na górę.
Poleciałam od razu do łazienki i wzięłam pastę na szczoteczkę i zaczęłam szorować zęby. W trakcie mycia zębów poszłam szybko do pokoju i uszykowałam sobie jeansy i czarną bokserkę. Poleciałam spowrotem do łazienki i dokończyłam myć zęby. Kiedy skończyłam szybko poprawiłam makijaż i przejechałam po ustach czerwoną szminką. Wróciłam do pokoju i się przebrałam. Wzięłam torebkę z szafy i wrzuciłam do niej telefon klucze i poszłam do łazienki po perfum i przy okazji wylałam na siebie znaczną jego ilość. Ułożyłam jeszcze raz moje lokowane włosy i wyszłam z łazienki. Schodząc po schodach musiałam wyglądać dziwnie.
- Telefon jest, klucze są, perfum jest... - Gadałam sama do siebie kiedy nagle przerwała mi mama.
- Tylko nie zapomnij rozumu. - Zaśmiała się opierając się o ścianę.
W czasie kiedy to mówiła ja poszłam do przedpokoju kończyć się ubierać a ona poszła zaraz za mną.
- No wiesz co mamo. - Popatrzyłam na nią z udawanym wyrzutem i zaczęłam się śmiać.
Usiadłam w przedpokoju i zawiązywałam moje ulubione botki z obcasem na platformie a mama uważnie mi się przyglądała. Wstałam patrząc w lustro i podeszłam do szafy wyciągając z niej skórę. Założyłam ją na siebie i poprawiłam włosy.
- Kurde wiedziałam. - Zaśmiałam się pod nosem i z torebko poszłam szybkim krokiem na górę.
Oczywiście nie wzięłam ze sobą grzebienia którego zawsze trzymam w torebce. Musiałam go wyciągnąć jak poprawiałam włosy w łazience. Weszłam do niej a grzebień leżał na umywalce. Wzięłam go szybko wrzucając do torebki i poszłam na dół kierując się do wyjścia.
- Mamuś ja już wychodzę jak coś rano ci napisze sms-a. - Powiedziałam zakładając torebkę na ramie.
- Dobrze ale uważaj na siebie. - Powiedziała z uśmiechem.
- To do jutra, kocham cie mamo. - Powiedziałam i prawie wybiegłam z domu bo Justin czekał na mnie w samochodzie.
Wyszłam na ulice i zaczęłam kierować się w stronę auta które widziałam odkąd wyszłam na chodnik. Justin opierał się o maskę samochodu i palił papierosa kiedy podeszłam i stanęłam naprzeciw niego. Chłopak popatrzył na mnie od góry do dołu po czym przygryzł lekko wargę i spojrzał mi w oczy.
- Wiesz nie powinienem tego mówić ale łądnie wyglądasz. - Powiedział i ponownie mi się przyjrzał.
- Mmm dziękuje. - Odpowiedziałam czując, że moją twarz zalewa czerwień bo zawsze zawstydzały mnie takie komplementy.
- To co jedziemy? - Zapytał Jus.
- Jedziemy. - Odpowiedziałam i podeszłam do drzwi pasażera otwierając je.
Wsiedliśmy do samochodu a Justin od razu odpalił silnik i wykręcił na podjeździe jednego z sąsiednich domów.
- Emily ale skoczymy jeszcze na małe zakupy. - Zaczął się szczerzyć jak głupi.
- A co ty się tak szczerzysz? - Zapytałam śmiejąc się pod nosem.
- No wiesz pomożesz mi wiec wykorzystam cie. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
- Ty mnie wykorzystasz? To niewybaczalne. - Odpowiedziałam udając oburzenie i odwróciłam głowę patrząc za okno.
Oboje automatycznie wybuchnęliśmy śmiechem. Popatrzyłam na Justina a on spojrzał mi głęboko w oczy i położył rękę na mojej nodze. Momentalnie spojrzałam na jego rękę i spowrotem na niego uśmiechając się. Mimo, że dobrze go nie znałam już czułam się dobrze w jego towarzystwie.
- Więc jak będziemy w sklepie ty zajmujesz się jakimiś napojami i szybkim jedzeniem a ja alkoholem. Wybierz tak, żeby zjeść ale się nie narobić i żeby szybko było. - Zaśmiał się a ja zaraz za nim.
- Tak jest! - Zasalutowałam mu a on wybuchnął śmiechem.
Justin przygazował i szybko zajechaliśmy pod sklep. Oboje wysiedliśmy z samochodu w znakomitym humorze i weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między półkami a ja wybierałam przekąski. Zebranie jedzenia zajęło nam może  minut i podeszliśmy do półki z napojami. Wzięłam 3 butelki picia I skierowaliśmy się na stoisko z alkoholem. Justin sięgnął po 2 ogromne jak dla mnie butelki wódki i wziął jeszcze 2 czteropaki i podeszliśmy do kasy. Poszło nam to sprawnie. Łącznie w sklepie byliśmy może z 15 minut. Kasjerka zwinnie poradziła sobie z naszymi zakupami. Kiedy już prawie kończyła odezwał się Justin.
- Jeszcze 4 paczki Marlboro. - Powiedział z uśmiechem patrząc na mnie a ja od razu go odwzajemniłam.
Kasjerka skończyła kasować nasze zakupy a Justin za nie zapłacił i spakowaliśmy je do toreb. Powoli wyszliśmy ze sklepu idąc do bagażnika samochodu. Justin postawił jedną torbę na ziemi i otworzył go. Ułożyliśmy zakupy a Justin zamknął bagażnik i odpalił papierosa. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Justin wyjechał na ulice i włączył jakaś piosenkę której nie słuchałam.
- No więc. - Zaczął przerywając ciszę która zapadła pomiędzy nami i było słychać tylko muzykę. - Już chyba dobrze się czujesz w moim towarzystwie, co nie? - Zapytał i spojrzał na mnie.
- Tak już jest dużo lepiej. - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- To dobrze. - Ucieszył się Justin i znów położył jedną rękę na mojej nodze a mnie aż przeszły ciarki nie wiem czemu.
Nagle zadzwonił telefon Justina a on szybko ściągnął rękę z mojej nogi i wyciągnął go z kieszeni. Po odpowiedziach i przywitaniu stwierdziłam, że to był Max. Kiedy skończył rozmawiać od razu zaczął mówić.
- Max mówi, że będą za jakieś 40 minut. - Powiedział i schował telefon do kieszeni.
Przygazował żeby jednak szybciej być już u niego. Za niecałe 5 minut dojechaliśmy pod jego dom. Ciągle zastanawiało mnie to jak on może mieszkać tam sam. Ten dom mimo wszystko był wielki. Justin wjechał go garażu i wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy do bagażnika po zakupy i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Garaż się zamknął a Justin zaczął wchodzić po schodach do drzwi. Wyciągnął klucze i otworzył je przepuszczając mnie przodem. Weszłam a on zaraz za mną i zaprowadził mnie do kuchni abym odłożyła zakupy. Położyłam torby na szafce i poszłam się rozebrać do przedpokoju. Kiedy wróciłam do kuchni Justin chował alkohol do lodówki. Podeszłam do szafki i zaczęłam przygotowywać z nim przekąski. Szybko nam to poszło i uwinęliśmy się w 15 minut.
- Wszystko już gotowe a Max i Leny będą za jakieś pół godziny. - Powiedział Justin z uśmiechem łapiąc mnie za rękę i wyciągając z kuchni.
- A nie za 20 ? - Zapytałam zmieszana grzecznie za nim idąc.
- On się zawsze spóźnia. - Powiedział Justin śmiejąc się i usiadł na kanapie włączając telewizor.
Podeszłam do okna i gapiąc się na ulice. Panowała niezręczna cisza. Nagle poczułam lekki dotyk na moich biodrach i automatycznie się odwróciłam opierając o okno. Justin stanął tak żeby dobrze wdziać moją twarz i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiesz głupio mi to mówić bo krótko się znamy ale jesteś taka seksowna. - Powiedział przygryzając wargę i patrząc mi ciągle prosto w  oczy.
- Trochę nie wiem co mam powiedzieć. - Zaśmiałam się trochę nerwowo.
Justin odsunął się lekko patrząc na mnie od góry do dołu i spowrotem skierował oczy na moją twarz. Moje serce zaczynało co raz szybciej bić. Patrzyłam ciągle na Justina i nie mogłam się ruszyć. Dosłownie mnie wryło. Zero ruchu z mojej strony nawet nie wiem czy oddychałam. On jest tak cholernie przystojny. Patrząc mu prosto w oczy kiedy panowała taka cisza jak teraz kolana miałam jak z waty. Odnosiłam wrażenie, że zaraz opadnę. No ale jakby nie to okno to na pewno dawno bym straciła równowagę. Moje pragnienie wręcz krzyczało ' JUSTIN DO CHOLERY POCAŁUJ MNIE!'.
Stałam tak i nie wiedziałam czy zdołam się ruszyć. Jakimś cudem udało mi się. Przełożyłam ciężar ciała na obie nogi i oparłam dłonie o parapet nie odrywając od Justina oczu. Były hipnotyzujące. Nie mogłam się im oprzeć. Nerwowo przygryzłam wargę. Zrobiłam to niekontrolowanie a oczy Justina od razu na nią powędrowały. Widziałam jak chłopak zaciska usta. Po krótkiej chwili przestaje. Jego oczy przestają skupiać się na moich wargach i znów patrzy mi głęboko w oczy.
- Jesteś naprawdę najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem. - Kiedy to mówił spojrzał znów na moje usta ciągle powoli się przysuwając do mnie.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - Wydukałam czując, że teraz to były ostatnie słowa jakie zdołałam wypowiedzieć i nagle poczułam jak przyspiesza moje serce. Justin był co raz bliżej mojej twarzy. Dzieliły nas zaledwie 2 centymetry. Musnął moje usta aby sprawdzić czy to odwzajemnię. Wtedy zaczęłam przesuwać moje ręce po jego i podniosłam się aby nie opierać się o okno. Przewiesiłam ręce na jego ramionach a Justin wpił się w moje usta. Robił to tak czule, co raz bardziej zaczęłam poddawać się jego pocałunkom. Przyciągnął mnie do siebie i zjechał dłońmi na mój tyłek i je tam lekko zacisnął a ja zaczęłam wplątywać palce we włosy. Z każdą chwilą całowaliśmy się co raz bardziej namiętnie. Od czasu do czasu składał pocałunki na mojej szyi i co raz bardziej przysuwał mnie do siebie. Odnosiłam wrażenie, że zaraz zaczniemy się nawzajem rozbierać. Justin zaczął wkładać ręce pod moją koszulkę. Dotykał mnie po plecach i zaczął powoli przesuwać ręce na mój brzuch kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, który przerwał tak wspaniały moment.

Rozdział niestety dodałam troszkę później. I jest krótszy niż normalnie choć wiem, że nawet i moje normalne rozdziały nie są specjalnie długie za co bardzo przepraszam :) Oczywiście mam nadzieje, że się spodoba i zachęcam do udostępniania i komentowania :)
Miłego czytania życzę :)

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 11

Obudziłam się obolała leżąc na kanapie. Słyszałam jakieś dźwięki dochodzące z kuchni więc wstałam zobaczyć co tam się dzieje. Kiedy wstawałam z kanapy spojrzałam na telefon aby dowiedzieć się, która jest godzina. Była już 6. W takim razie to wyjaśniało skąd te hałasy. Moja mama wróciła z pracy i szykowała jedzenie. Na co dzień zarządzała bankiem (nawet nie wiem jakim) a zawsze kiedy znajdowała chwile gotowała bo uwielbiała to robić. Uwielbiałam kiedy coś gotowała bo robiła to fenomenalnie. Szłam powolnym krokiem do kuchni żeby przywitać się z mamą.
- Hej mamo - Powiedziałam wchodząc do kuchni głośno ziewając.
- Witaj śpiąca królewno - Zaśmiała się mama.
- Mamo za ile będzie jedzenie? - Spojrzałam na kuchenkę żeby zobaczyć co gotuje.
- Za jakieś 15 minut. - Uśmiechnęła się do mnie.
- Ok to ja idę pod prysznic i wrócę. - Odwróciłam się i poszłam do łazienki.
Idąc na górę pomyślałam, żeby wyjść dzisiaj pochodzić po okolicy gdzie jest spokojnie. Weszłam do łazienki  i się rozebrałam. Odkręciłam wodę i weszłam pod jej strumień. Wmasowałam szampon we włosy i spłukałam piane. Starałam się jak najszybciej to zrobić bo byłam strasznie głodna. Zawinęłam się w ręcznik i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam z szuflady czystą bieliznę i ją założyłam. Z szafy wyciągnęłam czarne rurki i założyłam białą bokserkę dobierając szarą bluzę z kapturem. Cofnęłam się jeszcze na chwile do łazienki aby wysuszyć włosy i się pomalować. Kiedy już skończyłam zeszłam na dół bo mama krzyknęła, że jedzenie już gotowe.
- Smacznego. - Powiedziała do mnie uprzejmie podając mi talerz z daniem chińskim.
- Dzięki mamo i nawzajem. - uśmiechnęłam się do niej.
Usiadłam przy stole i w ciszy zjadłyśmy posiłek.
- Mamo ja zraz idę się przejść, nie masz nic przeciwko? - Zapytałam.
- Nie nie mam kochanie ale uważaj i nie wróć za późno - Wstała od stołu i poszła pozmywać po posiłku.
Poszłam do siebie na górę bo telefon i torebkę. Kiedy zaczęłam kierować się w stronę schodów stwierdziłam, że ją odłożę jednak. Wróciłam do pokoju odkładając torebkę na łóżko. Telefon i klucze włożyłam do kieszeni w spodniach i zaczęłam kierować się do wyjścia. Wyszłam z domu, było już ciemno więc postanowiłam, że nie będę się pokazywać w osamotnionych miejscach żeby nie przytrafiło mi się to co jakiś czas temu. Szłam ulicą i słuchałam ciągle jednej piosenki. Dzisiaj wyjątkowo nie miałam humoru. Założyłam kaptur na głowę i podgłosiłam muzykę po czym włożyłam ręce do kieszeni w bluzie. W moich słuchawkach rozbrzmiewała piosenka The Script - Flares. Z chwili na chwile dostałam impuls żeby napisać do Justina. Ale strasznie się wahałam. Szłam ulicą i patrzyłam na jego numer rozważając czy napisać czy nie. Nie chciało mi się chodzić samej a tym bardziej nie chciałam wracać do domu. Nie wiem jakim cudem doszłam do parku. Podeszłam do jednej z ławek wchodząc w wiadomość tekstową. Siedząc w zacienionym miejscu gdzie prawie nie było światła wystukałam na telefonie kilka słów.

' HEJ JUSTIN. CO TAM U CIEBIE? '

Kliknęłam wyślij i czekałam na odpowiedź. Czas strasznie się dłużył. Mogę powiedzieć, że denerwowałam się oczkując odpowiedzi od niego. Minęła minuta... A on dalej nic. Co chwilę odblokowywałam telefon aby sprawdzić czy odpisał choć to było idiotyczne.
- Emily ogarnij się to tylko sms - Powiedziałam sama do siebie śmiejąc się pod nosem kiedy nagle zadzwonił mój telefon a ja aż podskoczyłam. To był sms od Justina.

' O HEJ EMILY. NAWET SPOKO A CO U CIEBIE? :) '

Siedziałam tak chwile zastanawiając się co mam napisać żeby podtrzymać rozmowę a nawet ją bardziej rozwinąć. W głębi duszy miałam zamiar wyciągnąć go żeby z nim posiedzieć. Chciałam go lepiej poznać a tylko tak mogłam do tego doprowadzić. Kiedy jeszcze się zastanawiałam co mu odpisać dostałam drugiego sms'a. Też od Justina.

' CO SIĘ STAŁO, ŻE TAK SZYBKO DO MNIE NAPISAŁAŚ? :) '

Wzięłam głęboki oddech jakbym bała się do niego odpisać a każda litera jaką chciałam wystukać na ekranie miałaby wydać na mnie jakiś wyrok.

' HMM... NAWET SPOKO. WIESZ WYSZŁAM SIĘ PRZEJŚĆ BO MI SIĘ NUDZI W DOMU WIEC POSTANOWIŁAM, ŻE SIĘ ODEZWĘ :) MAM NADZIEJE, ŻE NIE PRZESZKODZIŁAM MOIM SMS'EM? '

Uśmiechnęłam się do telefonu i wysłałam wiadomość. Po może minucie zadzwonił mój telefon. Nawet nie spojrzałam na ekran kiedy odbierałam.
- Tak słucham? - Powiedziałam przystawiając telefon do ucha.
- Hej śliczna - Usłyszałam w słuchawce niski głos i automatycznie spojrzałam kto to był bo nawet nie wiedziałam z kim rozmawiam. To był głos zniewalającego Justina.
- O hej, nie sądziłam, że zadzwonisz. - Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- A widzisz. - Powiedział i kontynuował. - Zapamiętaj, że ja lubię zaskakiwać ludzi. - Powiedział śmiejąc się
- Ok zapamiętam. - Zawtórowałam mu. - Co się stało, że zadzwoniłeś? - Zapytałam nie kryjąc zdziwienia.
- No wiesz kiedy napisałaś do mnie sms'a właśnie leżałem na kanapie i zastanawiałem się co mam ze sobą zrobić bo nuda mnie już zabija. - Znów się zaśmiał a ja się uśmiechnęłam.
- Więc widzę, że nie jestem z tym sama. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Więc gdzie to się łazi o tej godzinie? - Zapytał.
- Wyszłam się przejść i jakoś zaszłam do parku niedaleko tego sklepu gdzie przyjechałeś z Maxem. - Powiedziałam lekko już zasmuconym głosem ale starałam się ukryć mój brak humoru.
- Wszystko jest ok? - Zapytał mnie Justin.
- Tak wszystko w porządku, nie mam trochę humoru dlatego też wyszłam z domu. - Odpowiedziałam mu.
- Mhmm... - Powiedział zamyślony. - Wiesz co ja ci go poprawie. Poczekaj 10 minut. - Powiedział pewny siebie.
- Co? Ale na co ja mam czekać? - Zapytałam udając zdziwioną.
- Zaraz do ciebie tam przyjadę i wypijemy sobie coś. - Powiedział a ja usłyszałam jak zamyka u siebie drzwi.
- Hmm miło, że chcesz przyjechać. Znajdziesz mnie, jak coś mam szarą bluzę i kaptur na głowie. - Powiedziałam ze zwycięskim uśmiechem.
- Ok, to do zaraz - Powiedział i się rozłączył.
Siedziałam tak na ławce i wpatrywałam się w zegarek. Kiedy skończyłam z nim gadać była już 19.40. Zastanawiałam się czy dostanie się tu w 10 minut. Siedziałam i wpatrywałam się w godzinę. Minęło już bardzo długie 8 minut a cyfry jak na złość nie chciały się zmieniać. Kiedy wybiła już 9 minuta po chwili usłyszałam jak zza zakrętu z piskiem opon wyjechał samochód.
- Co to za kretyn? - Zapytałam sama siebie nie kryjąc zdziwienia kto normalny tak jeździ.
Kiedy się przypatrzyłam zauważyłam, że ten samochód podjechał na parking koło sklepu. Ciągle siedziałam i obserwowałam tę osobę. Na początku jej nie poznałam ale z przyglądania się wyrwał mnie sms.

' POCZEKAJ JESZCZE CHWILE KUPIE COŚ DO PICIA W SKLEPIE :P '

Wytrzeszczyłam oczy gapiąc się w tę wiadomość i spojrzałam w stronę sklepu.
- Boże jaki z niego idiota, że tak jeździ. - Powiedziałam do siebie lekko zszokowana i zaczęłam rozmyślać.
Tak naprawdę myślałam o totalnych bzdurach. Ale czekałam tylko jak Justin już przyjdzie bo nie chciało mi się już siedzieć samej na tej ławce. Zaczęłam się bawić telefonem i nawet nie zauważyłam, że Justin już przyszedł.
- Hej - Usłyszałam znajomy głos i podniosłam wzrok na niego.
- Hej - Uśmiechnęłam się do Justina a on usiadł koło mnie na ławce.
Zaczęłam mu się przyglądać a on wyciągnął papierosa i go odpalił. Nie wiedziałam co mam mówić i z resztą byłam zbyt zajęta przyglądaniem się mu. Nagle on odwrócił twarz w moją stronę a ja się trochę zawstydziłam.
- Chcesz piwo? - Zapytał uśmiechając się i wypuścił dym.
- Tak chętnie. - Odpowiedziałam i posłałam mu uśmiech. W głębi serca miałam nadzieje ze jak wypije chociaż trochę to będę się mniej krępować. Justin otworzył mi piwo i je podał. Na początku atmosfera była strasznie napięta i nasza rozmowa wyglądała sztucznie ale z czasem to minęło i zaczęliśmy normalnie rozmawiać. Justin nagle przerwał naszą rozmowę.
- Ej Emily, co ty na to jakbyśmy pojechali do mnie? - Popatrzył na mnie pytająco.
- Ymmm.. - Zaczęłam ale Justin od razu mi przerwał.
- Znaczy się wiesz. Pojedziemy do mnie ja zadzwonię do Maxa i powiem mu żeby też se sobą wziął jakąś koleżankę. Wiesz żebyś się lepiej czuła. - Uśmiechnął się do mnie i czekał na moją odpowiedź.
- Wiesz no ok ale zadzwoń teraz do Maxa - Powiedziałam do Justina a on od razu wyciągnął telefon i wybrał numer Maxa. Wstał z ławki i odszedł kilka kroków odwracając się twarzą w moją stronę i przyglądał mi się kiedy z nim rozmawiał. Słyszałam całą rozmowę więc nie miałam obaw, że Justin coś wymyślił. Chłopak skończył rozmawiać i popatrzył na mnie z uśmiechem.
- Max powiedział ze zadzwoni do Leny i wpadną jak najszybciej ona się uszykuje. - Powiedział i dopił swoje piwo.
- No to dobrze. Ale wiesz poczekaj zadzwonię do mamy i coś jej wkręcę. - Popatrzyłam na Justina i wstałam z ławki. - Ale pozwól, że ja się oddale na tę rozmowę. - Zaśmiałam się i zaczęłam odchodzić tak żeby Justin nie słyszał mojej rozmowy z mamą.
- Ok spoko. - Powiedział i zaczął bawić się paczką papierosów.
Odeszłam już wystarczająco daleko i wybrałam numer mamy. Po kilku sygnałach odebrała.
- Hej mamuś. - Przywitałam się z uśmiechem i od samego początku nie ukrywałam, że coś od niech chcę.
- Hej Emi co jest? - Zapytała śmiejąc się.
- No bo słuchaj Leny zaprosiła mnie na taką małą imprezę z koleżankami i wiesz chciałabym zostać u niej na noc. - Powiedziałam zagryzając wargę i modliłam się żeby pozwoliła.
- Leny? - Zapytała. - Nie znam żadnej twojej koleżanki o imieniu Leny. - Dopowiedziała po chwili.
- No tak nie dziwie się, że jej nie znasz bo nie utrzymywałam z nią kontaktu zbytnio bo Caroline była z nią pokłócona. - Wymyśliłam na poczekaniu nie dając poznać, że kłamie. - To bardzo długa historia. - Dopowiedziałam.
- No dobrze skarbie ale wróć rano, - Powiedziała i czułam że się uśmiecha ale na pewno nie tak jak ja.
- Dziękuję mamuś, kocham cię. - Odpowiedziałam ucieszona. - Ja zaraz podejdę do domu się przebrać. - Dopowiedziałam i rozłączyłam się.
Podeszłam szybkim krokiem do Justina i zrobiłam minę szczeniaczka.
- Taka mina coś musi oznaczać. - Zaśmiał się i czekał aż się odezwę.
- No wieeeeesz... - Przeciągnęłam. - Podjedziemy na chwile do mnie? Musze coś zrobić. - Zaśmiałam się i miałam nadzieje, że Justin mi nie odmówi.
- No ok ale dopij piwo. - Powiedział.
- Dziękujeee. - Powiedziałam i podeszłam przytulając Justina.
Chłopak zdziwił się, że to zrobiłam a ja po chwili się od niego odsunęłam uśmiechając się a on zrobił tak samo i zaczął mi się przyglądać. Sięgnęłam piwo stojące na ławce i szybko je dopiłam.
- Dobra możemy jechać. - Powiedziałam uśmiechając się do Justina.
Chłopak wstał z ławki i zaczęliśmy iść w kierunku jego samochodu.
- Wiesz teraz kiedy Caroline wyjechała tak naprawdę nie mam za bardzo z kim się spotykać. - Przyznałam i nie kryłam, że trochę mi głupio z tego powodu.
- To jak miałaś tylko jedną koleżankę, czy co? - Zapytał lekko zdziwiony.
- Tylko z nią się przyjaźniłam i spędzałam czas. Wiem, że to głupio brzmi. - Powiedziałam.
- No może trochę, ale jeśli chcesz to możemy to zmienić. - Uśmiechnął się do mnie. - Poznam cie z moimi znajomymi, na pewno cię polubią. - Powiedział i przyciągnął mnie za ramie i lekko przytulił. To było urocze a ja od razu się uśmiechnęłam. Nagle zorientowałam się, że jesteśmy już przy jego aucie. Wsiedliśmy do środka a Justin odpalił silnik.
- Wiesz to będzie miłe z twojej strony. - Odparłam uśmiechając się do chłopaka i zapięłam pasy.
- Wiesz wtedy na pewno lepiej się poznamy. - Puścił mi oczko i wyjechał na ulice.
- Jak coś to zatrzymaj się tam gdzie ostatnio. - Powiedziałam z uśmiechem.
- A czemu nie podjedziemy pod twój dom? - Spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
- Nie chcę żeby mama się mnie wypytywała. - Powiedziałam z uśmiechem.
- A no to zmienia postać rzeczy. - Zaśmiał się.
Justin włączył muzykę a ja trochę się zamyśliłam. Zastanawiałam się co mam ubrać jak będę w domu. Po chwili z zamyślenia wyrwał mnie głoś Justina.
- Już jesteśmy. - Uśmiechnął się do mnie.
- Ok to ja szybko się ogarnę i wracam. - Powiedziałam i wyszłam z samochodu kierując się w stronę domu.



Mimo, że nie mam zbytnio głowy do robienia wpisów daje wam rozdział 11 :) 
Mam nadzieje, że się spodoba :) Zostawiajcie komentarze to motywuje do pisania :) Mile widziane udostępnienia jak się podoba :) ( Jeśli ktoś zobaczy błędy to pisać w komentarzach bo mogłam czegoś nie zauważyć :) )
Miłego czytania :)

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 10

- Przepraszam ale nie mogę. - Powiedziałam odwracając wzrok.
- Ale dlaczego? - Zbliżył się do mnie szepcząc mi do ucha i zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
- Zrozum, że nie mogę. - Odparłam przerywając jego pocałunki.
- Dobrze rozumiem. - Wstał zmieszany i uśmiechnął się blado chcąc wyjść.
-Czekaj nie chce żebyś wychodził. - Powiedziałam przesuwając się na łóżku i robiąc miejsce.
- No ale pamiętasz co mówiłem? - Powiedział odwracając się w moją stronę.
- Tak pamiętam ale chodź tu koło mnie. - Pokazałam na wolne miejsce na łóżku i się położyłam opierając na poduszki.
- Czy mam rozumieć, że chcesz żebym się koło ciebie położył? - Zapytał niepewnie.
- Tak tego właśnie chce. - Odparłam czekając aż Jus się położy lekko się śmiejąc.
Kiedy już się położył przytuliłam się do niego i leżałam chwile w ciszy. Justin niepewnie położył rękę na moim biodrze a ja przerwałam cisze.
- Przepraszam, że tak zrobiłam ale poniosło mnie przez alkohol. - Przyznałam się ze wstydem.
- Nic się nie stało. - Powiedział przejeżdżając ręką po mojej talii a w jego głosie wyczuwałam, że się uśmiecha.
Przytulił mnie mocno i chwile gadaliśmy kiedy zaczęłam usypiać.
Czułam jak Jus jeździ ręką po mojej skórze i coś mówi ale momentalnie  usnęłam w jego ramionach...

Następnego dnia rano. A może i tego samego dnia rano kiedy się obudziłam nie widziałam przy sobie nikogo. Leżałam sama na wielkim łóżku. Rozbudziłam się i postanowiłam wstać. Podniosłam się z łóżka ale bardzo chciało mi się pić i bolała mnie głowa. Ubrałam się i skierowałam się na schody prowadzące na dół. Widziałam, że Justin leży i ogląda telewizje na kanapie a na stole są zrobione kanapki.
- Hej śliczna, jak się spało? - Zapytał wesołym głosem.
- Fenomenalnie. - Odpowiedziałam. - Masz bardzo wygodne łóżko. - Powiedziałam siadając na kanapie a Justin usiadł niedaleko mnie.
- To dobrze, że się wyspałaś. - Powiedział uśmiechając się i podsuwając mi szklankę soku.
- Ty też jesteś bardzo wygodny. - Mówiąc to położyłam rękę na jego nodze. To był odruch ale oboje na nią spojrzeliśmy a później Justin popatrzył mi głęboko w oczy i położył na nią swoją rękę.
- Miło mi to słyszeć. - Lekko się zaśmiał.
Po tych słowach jak najszybciej chciałam zmienić temat i zabrałam szybko rękę z jego nogi.
- Jestem strasznie głodna, zjem chyba wszystkie kanapki - Powiedziałam wystawiając język i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Emily daj mi na chwilę swoją komórkę. - Poprosił Jus.
- Ale po co? - Zapytałam zdziwiona.
- Daj, nic nie zrobię ale daj na moment. - Powiedział z uśmiechem na ustach.
Podałam chłopakowi odblokowany telefon a on po krótkiej chwili mi go oddał. Zaczęłam odruchowo sprawdzać co robił. Kiedy weszłam w numery telefonu zauważyłam, że zapisał swój numer.
Kiedy przeglądałam telefon Justin przyglądał mi się lekko się śmiejąc.
- Wcinaj śniadanie bo muszę cie odwieźć do domu. - Powiedział puszczając mi oczko i wstał do okna zapalić.
- A która godzina jest? - Zapytałam nagle zdziwiona biorąc gryza kanapki.
- 6 rano. - Powiedział.
- To ja zjem i proszę odwieź mnie szybko do domu, nie chce żeby mama wiedziała, że nie wróciłam na noc.
- Spokojnie - Powiedział Jus opanowanym głosem.
Zjadłam kanapkę i wyszliśmy. Szybko wsiadłam do samochodu a Justin przekręcił kluczyki wyjeżdżając na ulice i jadąc do mojego domu. Całą drogę milczałam bo myślałam co mam powiedzieć mamie jak się zorientuje ze nie było mnie na noc w domu.
Po chwili byliśmy kawałek przed moim domem. Jus się zatrzymał i spojrzał na mnie.
- Nie będę podwoził cię pod sam dom. - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Dziękuję Justin, będę już lecieć. - Powiedziałam otwierając drzwi, uśmiechnęłam się i wyszłam.
Justin szybko wyszedł z auta kiedy już weszłam na chodnik i podszedł do mnie.
- I tylko tyle? - Zapytał i mnie odwrócił i wpił się w moje usta a ja odwzajemniłam pocałunek. - Teraz możesz iść. - Uśmiechnął się do mnie zawadiacko po czym dodał. - Jak będziesz chciała to się odezwij, będę czekać. - Kiedy to mówił patrzył mi prosto w oczy aż przeszły mnie ciarki.
- Do zobaczenia - Powiedziałam z uśmiechem, przygryzłam wargę i odwróciłam się idąc do domu.
Przez ten kawałek zanim doszłam do domu myślałam tylko o Justinie i o wczorajszej nocy kiedy prawie między nami doszło do czegoś więcej.
Widziałam, że nie ma samochodu mojej mamy wiec szłam pewnie do domu. Weszłam  po schodkach i zaczęłam szukać klucze w torebce. Po chwili weszłam do domu, zamknęłam drzwi i ściągnęłam buty oraz odłożyłam kurtkę. Weszłam do kuchni a na stole leżała kartka.
" NIE ZAGLĄDAŁAM DO CIEBIE RANO BO NA PEWNO BYŁAŚ ZMĘCZONA. WYŚPIJ SIĘ. KOCHAM MAMA :* "
Po przeczytaniu kartki ogarnął mnie obronny spokój bo wiedziałam, że moja mama uważa że byłam na noc w domu. Poszłam od razu do pokoju się przespać. Ściągnęłam ubrania i założyłam koszulkę i spodenki i położyłam się spać bo mimo wszystko byłam dalej zmęczona... Usnęłam przytulając się do poduszki...


*** OCZAMI JUSTINA ***


Wracając od Emily ciągle myślałem o tym kim ona się dla mnie stała. Wczoraj na tej imprezie przeszło mi przez myśl żeby ją tylko upić i wykorzystać bo na tym mi na początku zależało, ale ona jest jakaś inna. Ma w sobie coś co mnie do niej przyciąga. Jechałem samochodem w stronę domu i nie mogłem przestać o niej myśleć. W głowie siedział mi jej obraz. Jej śliczne oczy, zgrabne ciało, jej usta które tak dobrze całowały, jej dotyk...
- Dziewczyno co ty w sobie masz... - Powiedziałem sam do siebie.
Wyciągnąłem papierosy i odpaliłem jednego. Jechałem jeszcze chwile zanim dojechałem do mojego domu. Wjechałem na podjazd i siedziałem tak chwile patrząc się bezsensownie przed siebie. Po chwili ogarnąłem się i wyszedłem z auta. Nie wchodziłem do domu tylko od razu poszedłem za dom. Musiałem trochę pomyśleć. Usiadłem na leżaku i przymknąłem oczy.
- Bieber czyżbyś się zakochał? - Zadałem sobie to pytanie po chwili siadając wyprostowany. - Niee, to nie możliwe. - Dodałem i przetarłem twarz chowając ją w dłoniach.
Wyciągnąłem telefon z kieszeni, żeby sprawdzić czy jednak mam jakąś wiadomość. W głębi duszy chciałem żeby Emily już się odezwała. Ale spotkała mnie tam pustka. Żadnej wiadomości ani połączenia. Bardzo chciałem ją lepiej poznać. Miałem nadzieje, że szybko się odezwie. Schowałem telefon do kieszeni dalej się kładąc na leżaku. Nagle zaczął dzwonić.
- Cholera jasna - Zaklnąłem pod nosem wyciągając telefon.
- Tak słucham? - Powiedziałem odbierając.
- Siemanko Bieber co tam? - To był ciekawski Max.
- Nic a tam? - Zapytałem
- A spoko. Gdzie wczoraj tak uciekłeś z Emily? - Zapytał. - Nie zdążyłem się z nią pożegnać nawet. - Dopowiedział udając smutnego.
- Chciała już wracać, było tam za głośno i była zmęczona wiec pojechaliśmy do mnie, wybacz stary. - Odpowiedziałem na pytanie ciekawskiego Maxa.
- I jak tam między tobą a nią? - Czekałem aż o to zapyta...
- A nic, podałem jej mój numer i całą noc się do mnie przytulała. - Powiedziałem uśmiechając się i przypominając sobie jej ciało pozbawione bluzki. Chwile nie słuchałem Maxa aż wyrwał mnie z rozmarzania.
- Stary słuchasz mnie do cholery? - Zapytał się oburzony.
- Sorry, zamyśliłem się. - Odpowiedziałem i zrobiło mi się trochę głupio bo nie przytrafiało mi się to.
- Na pewno wszystko ok? - Zapytał niepewnie.
- Tak mi się wydaje... - Powiedziałem przeciągając ostatnie słowo.
- Czyli? - Powiedział Max do słuchawki.
- Słuchaj zadam ci pytanie, w końcu jesteś moim przyjacielem. - Powiedziałem.
- Ej zaczynam się bać. - Zażartował.
- Stary czy to możliwe, że mógłbym się zakochać w dziewczynie której nic a nic nie znam? - Zapytałem niepewnie.
- Bieber serio mówisz? - Zapytał zdziwiony.
- Tak mi się wydaje. Cholera nie mogę przestać o niej myśleć. - Powiedziałem przecierając twarz.
- Mówiłeś, że chcesz się z nią tylko zabawić. - Powiedział niepewnie.
- Tak wiem, że tak ci powiedziałem ale to się zmieniło, nie chce się z nią zabawić tak jak z innymi laskami. Ona ma coś takiego w sobie co mnie do niej przyciąga. Nie jest też łatwa. - Powiedziałem zamyślony.
- Najpierw ją lepiej poznaj a później pomyślimy. - Zawsze mogłem na niego liczyć i dlatego był moim jedynym przyjacielem.
- Wiem czas to teraz najważniejsza rzecz. - Uśmiechnąłem się automatycznie.
- Dobra ja kończę, jak coś to do usłyszenia Bieber. - Powiedział i czułem, że się uśmiecha. - Powodzenia - Dodał po chwili.
- Na razie cioto. - Zaśmiałem się - I dzięki. - Dopowiedziałem i się rozłączyłem. Nienawidziłem jak mówił do mnie po nazwisku, to było irytujące.
Jak skończyłem z nim gadać postanowiłem ze jednak pójdę się przespać. I potrzebuje wziąć przyrznic. Wstałem z leżaka i poszedłem w kierunku drzwi do domu. Wszedłem po schodach i przekręciłem klucz w zamku. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka od razu je zamykając. Ściągnąłem tylko buty i poszedłem od razu do łazienki. Ściągnąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic odkręcając wodę. Momentalnie kiedy woda zetknęła się z moim ciałem poczułem rozluźnienie. Oparłem ręce o ścianę i spuściłem głowę nie wierząc w to co właśnie do mnie docierało. Ja naprawdę się w niej zakochałem. Nie chciałem jej skrzywdzić, była jakaś inna. Tak niewinna i zadziorna. To najbardziej mnie w niej kręciło, ten jej charakterek. Po chwili stania pod wodą wyszedłem z prysznica i ją zakręciłem. Wytarłem ciało w ręcznik i rzuciłem go do kosza na pranie i poszedłem do sypialni. Kiedy tylko otworzyłem drzwi przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Emi leżąca na łóżku, która uważnie mi się przygląda. Jej ciało które pieściłem i całowałem.
- Ehh... - Westchnąłem po chwili i poszedłem założyć bieliznę.
Ubrałem się i poszedłem w kierunku łóżka. I znów te obrazy, jak ją kładę jak wstaje zapalić światło, te wszystkie pocałunki... Może to i lepiej, że mi odmówiła choć dziwnie się wtedy poczułem. Jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmawiała seksu.
- To aż dziwne. - Powiedziałem sam do siebie i zaśmiałem się.
Położyłem się na łóżku i przypomniało mi się jak Emi się we mnie wtulała, to było urocze... Westchnąłem tylko i położyłem się nakrywając się lekko kołdrą. Bardzo szybko usnąłem bo miałem za sobą nie przespaną noc. Miałem cichą nadzieje, że kiedy się obudzę zobaczę sms od Emily.


*** OCZAMI EMILY ***

Obudziłam się o 9 rano i czułam, że już jestem wypoczęta. Wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Od kiedy tylko otworzyłam oczy analizowałam wczorajszy wieczór. To wszystko wydawało mi się nierealne. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się zakładając na siebie krótkie spodenki i koszulkę. Zeszłam na dół żeby zrobić sobie śniadanie. Wstawiłam wodę na herbatę i szybko pobiegłam do swojego pokoju po telefon. Wolałam mieć go przy sobie w razie jakby mama zadzwoniła czy coś.
Usiadłam i zaczęłam jeść przygotowane jedzenie popijając herbatą. Sięgnęłam po telefon i weszłam w spis kontaktów. Ciągle nie wierzyłam ze mam numer Justina. Jego imię tam widniało a mnie korciło żeby napisać do niego sms'a. Ale powstrzymałam się i powiedziałam sobie, że jak coś to odezwę się do niego za kilka dni. Nie chciałam od razu pokazać mu, że mam zamiar go poznać lepiej. Zjadłam i poszłam na kanapę. Położyłam się i włączyłam telewizor. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz to była Caroline.
- Hej śliczna - Powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Cześć słonce - Po jej głosie wyczułam, że się cieszy słysząc mój głos.
- Co tam u ciebie? Stęskniłam się strasznie. - Drugą cześć zdania powiedziałam lekko się smucąc.
- Ja też się stęskniłam za tobą. - Powiedziała. - A tak ogólnie może być, a u ciebie? - Zapytała zaciekawiona.
- Emmm nie powiem bo źle nie jest. - Zaczęłam chichotać.
- Uuuu opowiadaj, zaciekawiłaś mnie. - Powiedziała śmiejąc się.
- Car, pamiętasz tego Maxa co go spotkałyśmy? - Zapytałam.
- Tak pamiętam, przystojny był a co? - Słyszałam, że ją zaciekawiłam.
- No bo wczoraj byłam u niego na imprezie. - Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- No ładnie widzę, ale czuje  że to nie o niego chodzi. - Zaśmiała się do słuchawki.
- No tak... - Zaczęłam. - Pamiętasz tego chłopaka o którym ci wtedy mówiłam, ten co się tak gapił na mnie. Nie wiem czy ci o nim mówiłam - Powiedziałam przygryzając wargę.
- No mniejsza o to ale pamiętam jak mówiłaś mi tamtego wieczoru, że się jakiś gapił. - Powiedziała czekając na wyjaśnienia.
- No to ja go tak trochę poznałam, ma na imię Justin i ma 19 lat. - Zaczęłam zastanawiając się czy powiedzieć jej resztę, ale to moja przyjaciółka jej mogłam powiedzieć. -  I wczoraj się z nim całowałam, prawie to z nim zrobiłam, ale odmówiłam i przespałam całą noc wtulając się w niego. - Rzuciłam jednym tchem a dziewczynę zatkało.
- Woow. Nie wiem co mam powiedzieć. - Powiedziała po chwili chichocząc.
- Ja wiem, że to dziwne ale chyba się w nim zabujałam. - Znów przygryzłam wargę, przypominając sobie wczorajszy wieczór.
- No to powodzonka misiu. - Powiedziała a ja czułam jak się uśmiecha. - Misiaczku mój ja będę kończyć niestety. - Powiedziała smutna.
- Jak musisz, będę strasznie tęsknić. - Odpowiedziałam dziewczynie smutnym głosem.
- Kocham cie. - Powiedziała do mnie czule a za razem ze smutkiem.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się lekko i pożegnałam się z dziewczyną.
Leżałam na kanapie i myślałam o tym co się wczoraj działo. O tym czy to możliwe, że zakochałam się w chłopaku, którego nie chciałam znać. On był idealny i świetnie całował...
- Ehhh... - Westchnęłam i wstałam po książkę.
Położyłam się i zaczęłam czytać. Przeczytałam około 50 stron i usnęłam znudzona czytaniem. Nawet nie wiem kiedy zaznaczyłam gdzie skończyłam, musiałam to zrobić usypiając i na dodatek nieświadomie.


Nadszedł czas na ROZDZIAŁ 10 Tak mi się wydaje, że nie ma błędów ale jak jednak ktoś coś znajdzie to pisać w komentarzach :P Oczywiście mile widziane różnego rodzaju komentarze i pisać jak się podoba :P Amm i bym zapomniała :D Udostępniajcie i pomagajcie zdobywać czytelników :PDo usłyszenia za tydzień :D

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 9

Bardzo długo kręciłam się w łóżku. Usnęłam dopiero nad ranem. Całą noc zastanawiałam się nad zmiennymi humorami Justina. Nie wiem co miało znaczyć jego zachowanie.
Mimo mojego zmęczenia wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Umyłam się szybko i wyszłam spod prysznica. Ubrałam się i zeszłam na dół. Często kiedy budziłam się nikogo nie było w domu. Można się do tego przyzwyczaić choć czasami aż chce mi się płakać. Weszłam do kuchni a moją twarz wykrzywiał lekki grymas. Byłam strasznie nie wyspana. Oczy dosłowni same się zamykały a ja nie mogłam nad tym ciągle zapanować. Przygotowałam sobie na śniadanie kakao i 2 kanapki z dżemem. Usiadłam przy stole i je zjadłam. Kiedy wypiłam kakao do końca wstałam i pozmywałam naczynia. Zmywając naczynia nagle zachciało mi się siku.
- Cholera jasna - Skwitowałam moją nagłą zachciankę, o ile tak mogę to nazwać.
Pobiegłam szybko na górę a z moich rąk kapała woda. Wbiegając do łazienki wytarłam szybko ręce i rozebrałam się. Umyłam ręce i zeszłam na dół aby dokończyć mycie naczyń. Kiedy pozmywałam chciałam iść na górę nałożyć makijaż kiedy zauważyłam, że wszędzie jest mokro.
- Brawo Emily - Zaśmiałam się sama z siebie idąc po mopa.
W związku z tym, że i tak wszędzie było mokro a ja i tak musiałam to powycierać to postanowiłam umyć wszędzie podłogi. Nalałam wody i specjalnego płynu do podłóg do wiaderka. Zaczęłam myć podłogę wyginając się z mopem i śpiewając.
Zmyłam wszystkie podłogi na dole wiec poszłam na piętro. Tam nie znajdowało się wiele pomieszczeń wiec się nawet nie zmęczyłam. Pozmywałam wszędzie podłogi a na końcu w łazience. Kiedy skończyłam wylałam wodę a mopa zostawiłam w prysznicu. Podeszłam do umywalki sięgając po kosmetyczkę. Nałożyłam makijaż i uczesałam się. Zeszłam na dół szykując sobie małą przekąskę i postanowiłam, że zjem ją później. W ostatniej chwili postanowiłam, że pójdę do sklepu. Wyszłam tym razem nie słuchając muzyki ani nic i szłam przed siebie twardym krokiem.
Po około 10 minutach byłam pod sklepem. Weszłam przez drzwi i wzięłam koszyk. Chodziłam po sklepie szukając tego co jest mi potrzebne kiedy na kogoś wpadłam. To był Max.
- Kogo moje oczy widzą - Powiedział uśmiechając się do mnie.
- Cześć, znamy się? - Zapytałam bo na początku go nie poznałam.
- Ymm tak poznaliśmy się jak byłaś ze swoją przyjaciółką blondynką. O ile dobrze pamiętam miała na imię Caroline. - Powiedział patrząc na mnie i czekając na reakcje.
- Tak jednak cie pamiętam - Zaśmiałam się.
- Tak naprawdę nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy. - Powiedział.
- Mnie ostatnio spotyka wiele dziwnych przypadków wiec wiesz. Zaczynam się powoli bać. - Udawałam przestraszoną ale to było komiczne i oboje się zaśmialiśmy idąc po sklepie. Gadaliśmy i śmialiśmy się chodząc między regałami.
- Nie no zabawna jesteś. - Stwierdził po jakimś czasie z uśmiechem.
- Dziękuję - Odpowiedziałam przyjaźnie chłopakowi.
- Masz jakieś plany na dziś wieczór? - Zapytał.
- Mmmm nie mam a czemu pytasz? - Zapytałam nie kryjąc mojego zdziwienie.
- No wiesz robię imprezę i chciałem się zapytać czy wpadniesz. - Uśmiechnął się do mnie czekając na moją reakcje.
- Hmmm wiesz tak trochę się nie znamy... - Chciałam dokończyć mówić ale chłopak nagle mi przerwał i udawał, że kończy to co ja chciałam powiedzieć.
- Ale to dobry pomysł żeby się poznać. - Powiedział patrząc na mnie z szelmowskim uśmiechem.
- A co mi tam, wpadnę -  Powiedziałam bez zawahania.
- No to jak coś to bądź o 6 tutaj kolo sklepu a ja po ciebie podjadę z kolegą oki? - Spojrzał pytająco.
- No okay - Posłałam chłopakowi uśmiech - Ale jakieś stroje obowiązują? - Zaśmiałam się.
- Tak ubrania są mile widziane ale jeśli ich nie masz jesteś atrakcją wieczoru - Zażartował.
- Hahahaha - Zaśmiałam się tak głośno, że usłyszeli mnie chyba wszyscy w sklepie a chłopak na mnie spojrzał.
- No wiesz po prostu przyjdź i ładnie wyglądaj i dobrze się w tym czuj - Powiedział poklepując mnie po ramieniu.
- Dobrze proszę pana. - Zasalutowałam mu a on zaczął się śmiać.
- Ja spadam - Powiedział. - Więc kiedy się widzimy? - Zapytał dla upewnienia czy pamiętam.
- jakieś 100 metrów stąd na parkingu o 6. Będziesz z kolegą a ja mam ładnie wyglądać. - Zaśmiałam się patrząc na chłopaka.
- Genialnie ! - Krzyknął i machnął teatralnie rękami a ja się zaśmiałam.
- Do później - Powiedziałam i odeszłam.
Chodziłam chwile po sklepie dokańczając zakupy i skierowałam się do kasy. Miałam cały koszyk zakupów nawet nie wiedząc kiedy tyle tego wzięłam.
Odeszłam od kasy z 2 torbami i poszłam do domu. Zanim uwinęłam się przed wyjściem na zakupy to była jakoś 2. Wróciłam do domu i spojrzałam na zegarek. Była już 3 wiec miałam jeszcze trochę czasu. Wypakowałam zakupy i pochowałam je do szafek śpiewając pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek. Ed Sheeran - Give Me Love od kiedy usłyszałam tę piosenkę wpadła mi w ucho. To, że śpiewałam oznaczało ze mam wyjątkowo dobry humor. Cieszyłam się na wieść o tym, że szykuje się impreza na którą byłam zaproszona. Musiałam jeszcze tylko powiedzieć coś mamie żeby mnie puściła ale z tym raczej nie będzie problemu.
Położyłam się na kanapie rozmyślając co mam dzisiaj na siebie ubrać. Po 20 minutach wpadłam na genialny pomysł. Poleciałam na górę i uszykowałam jeansowe rurki czarne botki na platformie i czerwoną obcisłą bluzkę z dekoltem.
- Miałam się czuć swobodnie, a przy okazji sexy. - Powiedziałam sama do siebie i zaczęłam się śmiać.
Wszystko uszykowane teraz tylko czas poczekać na mamę. Zostawiłam tak ubrania na łóżku i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni po jedzenie i poszłam do salonu na kanapę. Musiałam poczekać, aż wróci moja mama. Czas mijał a ja nawet nie zauważyłam kiedy wybiła już 5.

20 minut później...

Usłyszałam samochód mojej mamy parkujący pod domem więc leżałam i czekałam aż wejdzie do domu żebym mogła z nią pogadać. Tak leżałam i zastanawiałam się co jej powiem jak zacznie się wypytywać u kogo ta impreza i tak dalej. Z tym będę mieć problem. Moje rozmyślania przerwał głos mamy.
- Hej Emi, wróciłam już! - Krzyknęła.
- Wiem słyszałam jak podjechałaś pod dom. - Powiedziałam wstając z kanapy i idąc w jej kierunku.
- Jak minął dzień? - Zapytała zaciekawiona mama.
- Nawet fajnie. - Uśmiechnęłam się do niej. - Mamuś chciałam ci powiedzieć, że idę dzisiaj do znajomych na małą imprezę. - Oznajmiłam i czekałam na jej reakcje. W myślach miałam jej bezsensowne pytania, na które mimo wszystko szukałam odpowiedzi.
- A o której wrócisz? - Zapytała wchodząc do kuchni.
- No nie wiem właśnie do jakiego momentu nie będzie sztywno. - Powiedziałam lekko się śmiejąc.
- Ale weź klucze do domu skoro nie wiesz o której wrócisz. - Popatrzyła na mnie z uśmiechem i zaczęła wypakowywać zakupy.
- Mamoo jesteś kochana ! - Krzyknęłam uradowana i podbiegłam dać jej buziaka.
Poleciałam szybko na górę szykując się. Ubrałam uszykowane ciuchy i poleciałam już ubrana do łazienki poprawić makijaż. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się przeglądać kiedy weszła mama zobaczyć jak wyglądam.
- No no - Powiedziała stojąc w drzwiach. - Na pewno kogoś poderwiesz. - Zaśmiała się puszczając mi oczko.
- Mamo nie przesadzaj. - Zawtórowałam jej i sięgnęłam po czerwoną szminkę. Pomalowałam usta odciskając je na waciku. Przeczesałam jeszcze włosy i wyszłam do pokoju po torebkę. Spakowałam do niej telefon i klucze przy okazji sięgając po portfel. Zapięłam torebkę i zeszłam na dół do przed pokoju. Miałam tam wielką szafę z lustrem. Wyciągnęłam z niej skórzaną letnią kurtkę i załozyłam ją. Odsunęłam się od lustra poprawiając włosy i jeszcze raz się przeglądając.
- Naprawde ślicznie wyglądasz. -  Powiedziała mama przyglądając mi się. - Tylko uważaj tam na siebie i jak coś to dzwoń. - Uśmiechnęła się do mnie szczerze.
- Dobrze mamuś. - Podeszłam dając jej buziaka w policzek i odeszłam od niej. popatrzyłam na nią jeszcze raz i się zaśmiałam.
- Z czego się śmiejesz Emi? - Zapytała zdziwiona.
- Wiesz zostawiłam po sobie malutki ślad. - Podeszłam śmiejąc się i starłam szminkę z jej policzka i poszłam w kierunku drzwi.  Mama zaczęła się ze mnie śmiać i  skierowałam się do wyjścia.
- Zamknę za tobą . - Powiedziała z uśmiechem idąc za mną.
- Dziękuję, kocham cie mamo. - Powiedziałam wychodząc.
- Ja ciebie też Emi. - Odpowiedziała i zamknęła za mną drzwi.
Miałam jeszcze jakieś 15 minut żeby dojść na miejsce więc równym krokiem poszłam w kierunku sklepu.
Kiedy szłam zastanawiałam się kto będzie na tej imprezie. Jakby nie patrzeć znam tam tylko Maxa. Choć nie do końca. Kiedy podchodziłam pod sklep akurat podjechał samochód z którego wysiadły 2 osoby. Jedną z nich był Max, który od razu podszedł do mnie.
- Hej Emily. - Przywitał się wesoło i mnie przytulił.
- Hej Max. - Odwzajemniłam uścisk wesołka kiedy przez jego ramie zauważyłam Justina, który lustrował mnie wzrokiem z góry na dól. Moje serce od razu mocniej zabiło.
- Hej Justin. - Powiedziałam przyklejając sztuczny uśmiech na moją twarz.
- Hej Emily. - Odpowiedział uśmiechając się w dziwny sposób.
- To wy się znacie?? - Zapytał zdziwiony Max.
- Wiesz mieliśmy już okazje trochę bliżej się poznać. - Odpowiedział Justin śmiejąc się pod nosem z miny Maxa.
- Dokładnie... - Przytaknęłam hamując śmiech ale ciągle się uśmiechając.
- Emily chcesz coś jeszcze ze sklepu póki tu jesteśmy? - Zapytał Max.
- Wiesz... - Wyciągnęłam portfel kontynuując. - Kup mi czteropak piwa. - Podałam chłopakowi pieniądze a on poszedł do sklepu zostawiając mnie z Justinem.
-Wiesz Emily... - Zaczął Justin. - Wybacz moje ostatnie zachowanie ale nie mogłem się powstrzymać. - Powiedział a po jego mnie było widać, że żałuje tego jak się zachował.
- Emm.. Dobra zapomnijmy o tym, jedziemy na imprezę gdzie jesteśmy na siebie zdani bo znam tylko ciebie i Maxa więc zapomnijmy o tym bo inaczej impreza się nie uda. - Uśmiechnęłam się do niego jednym z najsłodszych uśmiechów mimo, że miałam ochotę się na niego rzucić z łapami.
- To dobrze. - Odwzajemnił uśmiech kiedy ze sklepu wyszedł Max.
- Okayy! Imprezę czas zaczynać! - Krzyknął machając piwami które niósł w rękach. A my oboje się z niego zaśmialiśmy.
- Zapowiada się ciekawie. - Powiedziałam spoglądając na Justina.
- Oczywiście, że będzie. - Powiedział udając ironiczny wzrok i zaśmiał się od razu bo mu się nie udało.
- Siadaj z przodu Emily. - Powiedział Justin puszczając mi oczko.
- No dzięki stary - Powiedział Max udając oburzenie.
- Wybacz kobiety powinny mieć lepsze miejsca. - Popatrzył na chłopaka i pokazał rękami gest bezradności a ja zaczęłam się śmiać z miny Maxa.
- No dobraa. - Powiedział udając załamanego i wsiadł na tylne siedzenie samochodu opuszczając mój fotel. Od razu wsiadłam i zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyliśmy spod sklepu a Justin od razu włączył głośno muzykę. Leciał dobry kawałek.
- Co to za piosenka? - Zapytałam lekko przekrzykując muzykę.
- Hardwell - Never Say Goodbye. - Odpowiedział uśmiechając się i rozsiadając się wygodnie w fotelu. Odpalił papierosa i opuścił szyby. Powiew wiatru rozwiał moje włosy a ja spojrzałam na Justina, który mi się przyglądał.
- Ładnie wyglądasz. - Powiedział posyłając mi słodki uśmieszek.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam czując jak się rumienie.
Jechaliśmy tak gadając o głupotach i poznawaliśmy się trochę lepiej. Fajnie się z nimi gadało. Szybko się wyluzowałam i nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy na miejsce.
- Jesteśmy nareszcie! - Krzyknął Max z tylnego siedzenia. - Dawaj Emi szybko bo mi się chce pic! - Udawał oburzonego i na siłę wydostawał się z samochodu a ja mu to uniemożliwiałam śmiejąc się z niego. Justin stanął przed samochodem i głośno się z nas śmiał.
- Osz ty diable! - Krzyknął do mnie Max wyskakując z samochodu i uciekając z piwem do środka.
- To było dobre. - Powiedział Justin czekając na mnie. Wzięłam swoje rzeczy z samochodu.
- Już wszystko. - Powiedziałam i zamknęłam drzwi samochodu a Justin pokazał żebym się go złapała.
Podeszłam do chłopaka i złapałam go pod rękę i poszliśmy do wejścia. Muzyka była co raz głośniejsza i było słychać bawiących się ludzi wewnątrz domu. Justin otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Byłyśmy już w środku i uderzyło mnie ciepło jakie tam panowało i dym który szczypał w oczy.
- Chcesz się czegoś napić? - Zapytał nachylając się nade mną.
- Tak ale Max uciekł z moim piwem. - Zaśmiałam się.
- No to co wszystko co tu jest jest do naszej dyspozycji. Chodź do kuchni. - Lekko pociągną mnie za rękę w kierunku tego pomieszczenia. Było tam ciszej, o wiele ciszej więc mogliśmy już normalnie rozmawiać.
- To co pijemy to? - Justin podniósł jedną z butelek stojących na blacie i  się uśmiechnął przekonująco.
- Emmm... - Chwile się zawahałam. - No ok ale z kieliszków - Dodałam.
Justin się zaśmiał i sięgnął 2 kieliszki a ja wzięłam szklanki i picie.
- Nie pije bez popity - Powiedziałam śmiejąc się.
- Idź ciągle za mną. - Przeszedł ocierając się o mnie a ja poszłam zaraz za nim.
Doszliśmy do ogromnego salonu który na początku nie wydawał się taki. Skierowaliśmy się w stronę kanapy gdzie siedziała grupka chłopaków. Podeszliśmy tam i Justin mnie przedstawił.
- Słuchajcie to jest Emily i macie ją dobrze traktować i nic nie możne się jej stać, zrozumiano? - Powiedział na koniec patrząc groźnie po ich twarzach.
- Jasne. - Odpowiedzieli chórem i nagle zaczęli się śmiać.
- Ja jestem Jim, to jet Harry, to David, to jest Dave, to Josh a to każdemu znany Max. Pokazał na każdego z kolei ręką a Max podszedł do mnie i się o mnie oparł.
- Miło was poznać. - Powiedziałam kiedy Justin spojrzał na 2 chłopaków a oni automatycznie wstali zwalniając nam miejsce.
- Siadajmy i zacznijmy imprezę - Powiedział do mnie Justin siadając i ciągnąc mnie za sobą,że prawie na niego upadłam.
- Spokojnie mamy czas. - Powiedziałam śmiejąc się.
Justin otworzył butelkę i polał a ja nalałam sobie picia.
Jeden kieliszek poganiał drugi. Po kilku kolejkach byłam już wyluzowana. Nie wiem ile ich było może 5. Siedziałam rozmawiając z Justinem i było fajnie. Alkohol co raz bardziej dawał o sobie znać. Podszedł nagle Max i poprosił żebym z nim zatańczyła. Więc zostawiłam wszystko i poszłam zatańczyć. Jedna piosenka, druga piosenka a mi co raz lepiej się tańczyło. Nagle usłyszałam głoś kolo mojego ucha a Max się uśmiechał. Podziękowałam Maxowi i odwróciłam się, to był Justin. Miał na sobie obcisłą białą koszulkę co eksponowało jego mięśnie. Dopiero teraz zauważyłam jaki on jest przystojny. Zaczęliśmy tańczyć i gadaliśmy kiedy nagle z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka. Popatrzyłam na Justina a on złapał mnie w talii i przysunął się do mnie. Ja po chwili powiesiłam mu ręce na szyi. Tańczyliśmy kiedy nagle Justin zjechał rękami na mój tyłek i spojrzał na mnie. Gdyby nie to ze wypiłam raczej zareagowałabym inaczej. Zbliżyłam się do niego i wtuliłam się w niego. Czułam się tak wspaniale. Zapach jego perfum i to ciepło jakie od niego biło. Po chwili podniosłam wzrok i spojrzałam na niego.
Justin chwilę się we mnie wpatrywał jakby pierwszy raz mnie widział. Przyglądałam się jego ślicznym oczom jego cholernie brązowym oczom. Mój wzrok powędrował na jego usta i niekontrolowanie przygryzłam wargę. Poczułam jak jedna ręka Justina wędruje lekko pod moją bluzkę a on zaczął przysuwać swoją twarz do mojej.
Nasze twarze dzielił może centymetr, czułam jego ciepły oddech na moich ustach. Nogi zrobiły mi się jak z waty a w środku cała się zagotowałam. Serce przyspieszyło a w brzuchu poczułam lekkie ukłucie.
- Mogę? - Zapytał niepewnie Justin chcąc mnie pocałować.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć więc tylko twierdząco pokiwałam głowa. Justin musnął moje usta i zaczął całować, co raz bardziej czule. To było tak jakbym pierwszy raz się całowała. Nagle wszystko dookoła przestało istnieć, czułam się jakbym tylko ja i Justin tam stali, bez tego całego tłumu. Tylko ja i on, nikt więcej. Po chwili Justin zaczął się odsuwać a ja otworzyłam oczy. Popatrzyłam na niego i widziałam, że jego twarz się zmieniła. Przytuliłam się do niego uśmiechając się a on owinął mnie w talii i przytulił. Piosenka się skończyła a my oboje zeszliśmy z parkietu w stronę kanapy. Justin złapał mnie za rękę i za sobą prowadził. Nie wyrwałam ręki tylko szłam. Usiedliśmy na kanapie i wypiliśmy kolejkę. Justin oparł się odpalając papierosa i dotykając mnie po plecach zerkając jaka będzie moja reakcja. Ja tylko przysunęłam się do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Obydwoje byliśmy już wstawieni. Co raz lepiej nam się rozmawiało i podłapaliśmy wspólny temat. Skończyliśmy prawie całą butelkę wódki i postanowiłam, że wyjdę się przejść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Wstałam i sięgnęłam swoje rzeczy a Justin popatrzył co ja robię i szybko do mnie wstał.
- Gdzie ty idziesz? - Zapytał zdziwiony mówiąc niewyraźnie.
- Muszę się przejść.- Powiedziałam plączącym się językiem zakładając kurtkę.
- Czekaj idę z tobą, nie puszczę cię samej. - Powiedział Justin łapiąc mnie za rękę a ja się uśmiechnęłam. Justin ubierał bluzę a ja marzyłam tylko żeby zostać z nim sam na sam. W związku ze miałam wysokie buty lekko wyginały mi się nogi bo byłam pijana, więc Jus złapał mnie w pasie i wyszliśmy na dwór. Przed domem była bujana ławeczka wiec usiedliśmy na niej a Justin odwrócił się w moim kierunku. Siedzieliśmy chwile w ciszy a ja mu się uważnie przyglądałam.
- Wszystko ok? - Zapytał również mi się przyglądając.
- Tak wszystko dobrze. - Powiedziałam ze słodkim uśmiechem patrząc w oczy chłopaka. - Wiesz Justin, jesteś teraz całkiem inny i nie powiem bo polubiłam cię. - Powiedziałam lekko zmieszana.
- Ja ciebie też i to bardzo. - Powiedział cichym lekko zachrypniętym głosem, zbliżył się do mnie i wpił się w moje usta. Zaczęliśmy się co raz namiętniej całować. Złapałam się oparcia ławeczki i usiadłam na Justinie okrakiem a on położył dłonie na moim tyłku. Nasz pocałunek mógłby się nie kończyć ale Justin powoli się ode nie oderwał i spojrzał mi w oczy a jego ręka powędrowała na mój policzek i zaczęła mnie gładzić.
- Jesteś zmęczona tym hałasem? - Zapytał patrząc mi w oczy.
- Bardzo - Odpowiedziałam przyglądając się mu i uśmiechając się lekko.
- Chodź pojedziemy do mnie. - Chciałam mu przerwać ale on kontynuował przykładając mi palec do ust. - Wiem, że to dziwnie zabrzmiało ale jak będziesz chciała spać to prześpisz się w sypialni a ja położę się na kanapie, żaden problem. - Dokończył uśmiechając się.
- No dobrze. - Zgodziłam się i wstałam z Justina.
Przez czas kiedy siedzieliśmy trochę się już ogarnęłam. Sprawdziłam czy mam wszystko i poszliśmy do auta. Justin otworzył mi drzwi, wsiadłam do środka a on je za mną zamknął po czym sam wsiadł do samochodu.
- Justin wypiliśmy więc proszę jedź powoli. - Spojrzałam na chłopaka prosząco.
- Nie ma sprawy złotko. - Jus uśmiechnął się słodko pochylając się do mnie. - Czy mogę?
Pokiwałam twierdząco głową a Justin dał mi buziaka i odpalił samochód. Czułam się tak wspaniale. Nie czułam się tak od czasu zerwania z Jay'em. Może i Justina znałam krótko ale coś mnie do niego ciągnęło i z chwili na chwile podobał mi się co raz bardziej. Jechaliśmy rozmawiając a ja siedziałam bokiem przyglądając się Justinowi. On dobrze o tym wiedział ale nie pytał czemu się przyglądam. Palił papierosa i rozmawialiśmy.
Po 35 minutach spokojnej jazdy nagle dojechaliśmy do jego domu.
- Już jesteśmy. - Uśmiechnął się wyciągając kluczyki ze stacyjki i wysiedliśmy z auta. Moim oczom ukazał się ogromny piętrowy dom.
- Śliczny. - Powiedziałam patrząc na Justina z uśmiechem.
- Skoro piękny to zapraszam panią do środka. - Powiedział śmiejąc się i wystawił rękę tak abym ją złapała.
Weszliśmy po schodach a Jus otworzył przede mną drzwi więc weszłam do środka a on za mną. Kiedy ściągałam buty Justin poszedł do kuchni.
- Usiądź w salonie. - Powiedział ale po chwili dodał. - Chcesz coś do picia?
- Masz może coś mocniejszego? Na tej imprezie mało wypiłam i już nic nie czuje. - Powiedziałam śmiejąc się a Jus z kuchni mi zawtórował.
- Jasne ze mam. Siadaj na kanapie zaraz przyniosę. - Powiedział a ja poszłam do salonu. Po chwili przyszedł Justin z dwoma szklankami i dwoma kieliszkami i postawił je przede mną na stoliku. Po czym podszedł do barku wyciągając wódkę. Polał kilka kolejek a ja na nowo poczułam, że jestem pijana. Zbliżyłam się do Justina a on dotknął mojego policzka gładząc go. Wpiłam się w jego usta znów siadając na nim okrakiem. Może byłam już tak pijana że wyglądałam, że chce się z nim przespać. Wszystko możliwe bo wtedy chciałam go czuć przy sobie myśląc, że to głupi sen i zaraz się obudzę i nie będę tego pamiętać. Justin złapał mnie i wstał z kanapy co raz nachalniej mnie całując zaczął kierować się w stronę schodów. Wszedł po schodach i nagle oparł mnie o ścianę przylegając do mnie a ja zaczęłam całować go bardziej namiętnie czując jego zaciskające się ręce na moim tyłku. Pchnął nogą drzwi i podszedł do łóżka kładąc mnie na nim. Wstał zapalił małe światło i spowrotem do mnie podszedł całując mnie. Trwało to bardzo długo ale kiedy Justin zaczął dobierać się do moich spodni opamiętałam się i kazałam mu przestać.
Chłopak podniósł się pytająco na mnie patrząc...


No dobra !! 9 Rozdział już oddany ale nie wiem czy się spodoba :) 
Zapraszam do czytania, komentowania i udostępniania :)
Mam wielką nadzieje, że się podoba :D Do usłyszenia ;) Jak są jakiekolwiek pytania to pisać w komentarzach ;D
Do usłyszenia :)